Poniedziałek 19.06.2017

Dramat w "Projekcie Lady": uczestniczki jedzą makaron... "Dama nie wpie*dala, dama się degustuje"

Projekt Lady Projekt Lady 2 Małgorzata Rozenek Małgorzata Rozenek-Majdan

Dramat w "Projekcie Lady": uczestniczki jedzą makaron... "Dama nie wpie*dala, dama się degustuje" " Drugi odcinek "misyjnego" programu Projekt Lady rozpoczęła nauka jedzenia spaghetti. Jak dowiedzieliśmy się z czołówki, "eksperyment", którym w istocie jest program, opiera się na "szansie, by zacząć wszystko od nowa". A po dwunastu tygodniach tresury w Pałacu w Radziejowicach pod okiem dr Ireny Kamińskiej-Radomskiej, Tatiany Mindewicz-Puacz oraz lejdi Małgorzaty Rozenek-Majdan, trzy finalistki zawalczą o tytuł "damy" oraz trzymiesięczne stypendium językowe w Cambridge.

Im szybciej przestaniecie się spinać i zrozumiecie, że my tu jesteśmy dla was, tym lepiej - zachęcała uczestniczki Małgosia. Będziecie szybciej miały z tego przyjemność.

Dramat rozpoczął się już w momencie nakładania makaronu z półmisków na talerze. Niektórym dziewczętom tak trzęsły się ręce, że nie były w stanie utrzymać sztućców.

Spokojnie, to się może zdarzyć - pocieszała Irena Kamińska-Radomska. Nie bać się tego makaronu! Włosi też jedzą w różny sposób, więc proszę się nie bać, tylko ćwiczyć. Opieram widelec o brzeg talerza i obracając, nawijam makaron.

Niestety, Paulina Radzikowska była tak zestresowana, że wolała w ogóle obejść się bez jedzenia.

Przy Irenie każdy ma poczucie, że źle wypada - wyjaśniła Rozenek do kamery. Ja sama wielu potraw nie jem, jak Irena siedzi obok, więc bardzo dobrze Paulinę rozumiem.

Byłam bardzo zdenerwowana tą sytuacją - przyznała Paulina. Najbardziej byłam zdenerwowana na siebie. Łzy mi napływały do oczu. Nie chciałam robić z siebie ofiary losu, to wolałam wyjść. Nie jestem w stanie nic zjeść, tak mi się ręce trzęsą.

Podczas gdy część głodnych uczestniczek podjadała w sypialni zapasy przemycone z domu, pozostałe, mimo deszczu, koiły głód papierosami.

Ja się przy nich stresuję bardzo, ale myślę, że, kurwa, będzie lepiej - wyznała Daria. Myślę, że, kurwa, już w sobotę będę z nimi piła.

Kolejnym wyzwaniem była tradycyjna "szczera" rozmowa z Tatianą Mindewicz-Puacz. Każda z dziewcząt musiała wyznać, dlaczego podjęła decyzję o wzięciu udziału w "eksperymencie".

Ja chciałam udowodnić, że jestem więcej warta niż wszyscy myślą - wyznała Kinga. I że chociaż niczego nie mam, to mogę osiągnąć więcej niż inni.

Ja przyszłam dlatego, że ja jestem bardzo wybuchową dziewczyną i nie umiem tego opanować - ujawniła Andżelika. Ja jestem normalna dziewczyna. Tylko lubię czasem komuś w mordę strzelić. Najczęściej w klubach, wystarczy, że dziewczyny się spojrzą. To jest silniejsze ode mnie.

Na szczęście Tatiana Mindewicz-Puacz pocieszyła ją, że są sposoby na to, by "nadmiarowo nie wybuchać".

Przez ostatni rok tylko jeździłam na imprezy i brałam dopalacze - ujawniła Klaudia. Sama się trułam. Chcę pokazać wszystkim, że nawet osoba, która brała narkotyki, może je rzucić na pstryknięcie palca. Ciężko mi było, jak wracałam z imprezy i mama już nawet nie zwracała na mnie uwagi. Już nie biorę bardzo długo i jestem z siebie dumna.

Kobiecość mi się kojarzy ze słabością - wyznała Kaja. Łatwiej jest czuć się jak facet, być twardym, pokazać, że dam radę.

Chciałabym, żeby wreszcie każdy zaczął mnie doceniać - wyznała Daria. Chcę udowodnić przede wszystkim dla mamy, że jestem coś warta.

Przy okazji wyszło na jaw, że uczestniczki w swoich dialogach wewnętrznych używają wobec siebie samych głównie epitetów jak "pierdolona grubaska", "pierdolona idiotka" czy "głupia suka".

To myśli nas nakręcają - wyjaśniła Mindewicz-Puacz. Dlatego tak ważne jest, co i w jaki sposób do siebie mówicie.

Na koniec pierwszego spotkania każda uczestniczka otrzymała lusterko z wygrawerowaną, osobistą radą od mentorki.

Patrzcie, ja myślałam, że one nie wiedzą o nas nic - dziwiła się Kasia Fik. A one wiedzą wszystko.

Kolejne szkolenie dotyczyło jakże ważnych w życiu każdej damy przyjęć na stojąco. Do dań podano wino, co szybko okazało się dużym błędem.

Zestresowane uczestniczki koiły nim nerwy jak kompotem.

To najlepszy element tej stojącej kolacji - zauważyła Magda Świderska, hostessa, uczestniczka konkursów piękności i bywalczyni siłowni przynajmniej pięć razy w tygodniu. Więc wznieśmy toast za dobre wino. Dama nie wpierdala. Dama się degustuje. Nie beka się w towarzystwie, ani nie puszcza się bąków, damy tego nie robią. Ale ja to robię. Chyba nigdy nie wygram żadnego konkursu piękności, bo tam oceniają też charakter. Chciałabym umieć pójść na imprezę, wypić jednego drinka, pobawić się, ale nie skończyć jak żul.

Niestety, nie tym razem.

 Kolejnym wyzwaniem była, poprowadzona przez Iwonę Radwan-Sado, nauka wysiadania z samochodu bez pokazywania majtek. Czyli coś, czego Małgoni do tej pory nie udało się opanować. Zobacz: Jak Rozenek pokazała majtki...

Co gorsza, okazało się, że podpite uczestniczki od razu będą musiały zaprezentować, czego się tego dnia nauczyły przed wyelegantowaną grupą stewardess i stewardów PLL Lot. Ich postępy mieli dokumentować fotografowie, udający paparazzi.

Dziewczyny, czy wy troszkę nie przesadziłyście z alkoholem? - zapytała troskliwie Małgorzata. Bardzo proszę, zepnijcie się: herbata, kawa i żebyście były ogarnięte.

Wyszło w sumie nie najgorzej. Przynajmniej żadna się nie przewróciła.

Lubię ludzi z wyższego poziomu. Myślę, że poradziłam sobie świetnie - wyznała przybyła z Holandii Karolina Plachimowicz, brylująca w towarzystwie. Mojej pani od paznokci córka poszła na stewardessę - tłumaczyła osłupiałym gościom. Teraz lata jako praktykantka i w tym roku jadą nawet na Majorkę. Ja to bym chyba ciągle myślała o katastrofie lotniczej... A czy panie przewoziły kiedyś Baracka Obamę?

Podczas takich przyjęć trzeba się bardzo pilnować, bo szybciej się mówi niż myśli - wyjaśniła do kamery Małgorzata Rozenek. A potem się człowiek wstydzi. Sama nie raz byłam w takiej sytuacji. Nie bez powodu Radosław mówi o mnie "król przypału".

Na zdjęciach najlepiej wypadła Julia, co nieco zatuszowało jej wpadki z zapominaniem żakietu. Jej błędy przebiła zresztą Klaudia, która żakietu zapomniała wprawdzie tylko raz, za to w kluczowym momencie, co dobitne pokazały zdjęcia.

Uratowała jednak sytuację, dziękując mentorkom za wszystko, czego się do tej pory nauczyła.

Czy którakolwiek z dotychczasowych uczestniczek kiedyś ci podziękowała? - zapytała Tatiana Mindewicz-Puacz.

Ja nadal mam gęsią skórkę - wyznała wzruszona Irena Kamińska-Radomska.

Ostatecznie nerwy okazały się niepotrzebne, bo mentorki uznały, że tydzień to za mało, by kogokolwiek ocenić i zrezygnowały z eliminacji.

To byłoby bardzo niesprawiedliwe - oceniła Tatiana Mindewicz-Puacz.

Uczestniczki postanowiły uczcić wspólny sukces rabunkową wyprawą do piwniczki z winami, a Julia zrobiła psikusa swojemu chłopakowi, który odebrał telefon za zaledwie dziesiątym razem, i nakłamała mu, że odpadła i wraca do domu.

Co może zresztą okazać się prorocze, bo, jak już wiadomo z poprzedniego sezonu, mentorki mają słabą tolerancję wobec piwniczkowych kradzieży.

 

Make up wykonany przez Kamila Jancy i Monika Róża

Post udostępniony przez Julia Jaroszewska (@juliasara93)16 Cze, 2017 o 7:49 PDT

 

3 ..2 .. 1 👉👉👉 #projektlady !

Post udostępniony przez Kaja (@kajakajuth)12 Cze, 2017 o 12:16 PDT

 

Backstage. 📷💥 #projektlady

Post udostępniony przez Projekt Lady TVN (@projektlady.tvn.pl)15 Cze, 2017 o 1:50 PDT

Małgonia walczy o karierę Lady Patrycji: "Jest żywym dowodem, że Projekt Lady jest wspaniały!"

 

Zobacz też:

Pudelek.pl na Facebooku:

Komentarze (135)

« Najstarsze « Starsze Oglądasz 1-30 z 135
Odpowiedz
404 67
zgłoś
gość 19.06.2017 22:15
JAka mentorka, takie damy. Ściema dla maluczkich.
Odpowiedz
24 25
zgłoś
gość 19.06.2017 22:15
Ta jest wyjątkowo ładna
Odpowiedz
34 11
zgłoś
gość 19.06.2017 22:16
"Rodzyna" jaka z siebie dumna.
Odpowiedz
244 52
zgłoś
gość 19.06.2017 22:16
Rozenek to kukła, nie ma autorytetu ale ma władzę
Odpowiedz
290 40
zgłoś
Gość 19.06.2017 22:16
Się degustuje? Ciekawostka
Ładowanie komentarzy…
« Najstarsze « Starsze Oglądasz 1-30 z 135