Sobota 12.08.2017

Dwie dziewczynki zginęły podczas nocnej nawałnicy na obozie harcerskim. "Biegliśmy, a konary spadały CENTYMETRY od naszych głów!"

Tragedia w Suszku dwie harcerki zginęły podczas burzy w Suszku burze nad Polską ZHR Ewa Lubert

Dwie dziewczynki zginęły podczas nocnej nawałnicy na obozie harcerskim. "Biegliśmy, a konary spadały CENTYMETRY od naszych głów!"PAP/Dominik Kulaszewicz

Od kilku dni przez Polskę przechodzą silne burze z porywistym wiatrem. Kolejne regiony i miasta są ostrzegane przed żywiołem, a zniszczenia po minionych nawałnicach nadal są zgłaszane. Oprócz strat materialnych i przerw w dostawie prądu doszło do szeregu tragedii. Dzisiejszy bilans jest smutny, po nocnych nawałnicach jest pięć ofiar śmiertelnych oraz blisko 40 rannych.

Wśród ofiar tragedii znalazły się dwie harcerki, które razem z obozem stacjonowały w Suszku w Borach Tucholskich. W nocy przeszła tamtędy trąba powietrzna, która wyrywała drzewa, łamała konary, zrywała dachy i linie energetyczne. 150-osobowa grupa obozowiczów została na kilka godzin odcięta od świata. Niestety, doszło do tragedii, w wyniku przygniecenia przez powalone drzewa zmarły dziewczynki w wieku 12 i 13 lat. Kolejnych 37 harcerzy jest rannych. Świadkowie twierdzą, że w obliczu żywiołu opiekunowie robili wszystko, co w ich mocy, żeby zapewnić bezpieczeństwo tak licznej grupie.

Pierwszy rozkaz jaki usłyszeliśmy, to chować się pod prycze w swoich namiotach. Później, kiedy zaczęły się łamać drzewa, kazano nam biec do głównego namiotu - opowiedział Faktowi jeden z harcerzy. W pewnym momencie drużynowy krzyknął, żebyśmy pobiegli do jeziora, bo tylko tam nie było drzew. Rzuciliśmy się w stronę jeziora. Biegliśmy, a konary spadały centymetry od naszych głów. Kiedy dobiegliśmy do jeziora na główny namiot spadły dwa drzewa. Decyzja drużynowego uratowała nam życie. Gdybyśmy zostali w namiocie ofiar na pewno byłoby więcej. Dziewczynki, które zginęły prawdopodobnie spanikowały. Jedna pozostała pod pryczą w swoim namiocie, a druga odłączyła się od grupy i gdzieś pobiegła. Obie zginęły pod drzewami.

Harcerze z obozu zostali ewakuowani do miejscowości Nowa Cerkiew, zaś rannych przewieziono do kilku okolicznych szpitali. Choć w większości są to niegroźne obtarcia i stłuczenia, doszło też do złamania uda oraz pęknięcia czaszki. ZHR zapowiada przewiezienie zdrowych harcerzy do Łodzi.

Sprawę skomentowała na Facebooku Ewa Lubert, piosenkarka i żona Tomka Luberta, której syn z poprzedniego związku, Kacper Filipiak, także był na tym obozie.

Współczuję rodzicom, których dziewczynki zginęły w Suszu na obozie - napisała celebrytka. Mój Synek też był na tym obozie. Już jest z nami. Jednak 2-godzinny brak kontaktu ze szpitalami, obozem itp doprowadził mnie prawie do zawału. Telefony albo nie działały, albo cały czas zajęte. W końcu po 2 h wysłano numer, gdzie mogłam zadzwonić, a byłam już prawie na miejscu obozu. Masakra. Całą drogę nie wiedziałam, co z moim Synem! DRAMAT! NIE ŻYCZĘ NIKOMU! Żadnej matce tego nie życzę! ŻADNEJ!

PAP/Dominik Kulaszewicz

PAP/Dominik KulaszewiczPAP/Dominik KulaszewiczPAP/Dominik Kulaszewicz

Kinga Rusin o wycince Puszczy Białowieskiej. "Odczepcie się od polskiego dziedzictwa przyrodniczego!"

Pudelek.pl na Facebooku:

Komentarze (228)

« Najstarsze « Starsze Oglądasz 1-30 z 228
Odpowiedz
749 33
zgłoś
NatGość 12.08.2017 18:48
To okropne, bardzo współczuje rodzicom
Odpowiedz
935 31
zgłoś
Gość 12.08.2017 18:48
Straszna tragedia. Współczuję rodzinom.
Odpowiedz
71 181
zgłoś
Gość 12.08.2017 18:49
Straszne. Ale to nauczka żeby nie wysyłać dzieci pod namiot do lasu, teraz takie niebezpieczne nawałnice latem.
Odpowiedz
489 34
zgłoś
Gość 12.08.2017 18:49
Przykre...🙁
Odpowiedz
681 31
zgłoś
Gość 12.08.2017 18:49
Tragedia. Pokój Waszej Duszy. Wyrazy współczucia dla Rodzin poszkodowanych.
Ładowanie komentarzy…
« Najstarsze « Starsze Oglądasz 1-30 z 228