Niedziela 10.09.2017

Matka-katoliczka odmówiła leczenia raka, żeby urodzić córkę! "Jesteśmy "pro life". Dziecku nie wolno odbierać życia"

matka poświęciła życie dla dziecka pro life Carrie DeKlyen

Matka-katoliczka odmówiła leczenia raka, żeby urodzić córkę! "Jesteśmy "pro life". Dziecku nie wolno odbierać życia"

Media za oceanem opisują właśnie historię dramatycznego wyboru, przed którym stanęła 37-latka z Michigan, która musiała wybrać pomiędzy życiem swoim a swojego nienarodzonego dziecka.

Carrie DeKlyen po zajściu w ciążę dowiedziała się, że cierpi na wielopostaciowego glejaka, który rósł w bardzo szybkim tempie, wpływając na pracę mózgu i rdzeń kręgowy. Kobieta zakwalifikowała się do programu klinicznego Uniwersytetu Michigan, z którego lekarze zaoferowali jej możliwość wydłużenia życia aż o 10-20 lat.

Warunkiem było jednak poddanie się chemioterapii, która zniszczyłaby płód w łonie Carrie. Pacjentka i jej mąż ze względów religijnych uznali, że życie dziecka jest priorytetem i podjęli decyzję o poświęceniu życia kobiety, odmawiając tym samym leczenia.

Jesteśmy "pro life". W żadnym wypadku nie wolno odbierać życia dziecku. Ona poświęciła swoje życie dla dziecka - skomentował mąż Carrie, Nick DeKlyen w rozmowie z Detroit Free Press.

Kobiecie udało się donosić ciążę do szóstego miesiąca. W środę na świat przyszła ważąca niecały kilogram dziewczynka, która symbolicznie otrzymała na imię Life, czyli "Życie".

Po porodzie Carrie została odłączona od aparatury karmiącej i regulującej oddychanie. Przez cały okres zmagań rodzina prowadziła na Facebooku profil, na którym na kilka godzin przed śmiercią Amerykanki mąż opublikował wpis: "Life radzi sobie dobrze. Jest maleńka, ale to wojowniczka. Carrie została odłączona i to jej ostatnie godziny".

37-latka zmarła w sobotni poranek.

Carrie była najbardziej niesamowitą, bezinteresowną osobą, jaką kiedykolwiek poznałam. Wszyscy jesteśmy teraz nieprawdopodobnie smutni, bo wiemy, że już nigdy jej nie zobaczymy - powiedziała w rozmowie z portalem InsideEdition bratowa zmarłej, Sonya Nelson.

Life Lynn nie jest jedynym dzieckiem zmarłej kobiety i jej męża. Para miała jeszcze piątkę dzieci w wieku od 2 do 18 lat. Rodzina Carrie w rozmowie z dziennikarzami przewiduje, ze dziewczynka spędzi w szpitalu jeszcze cztery lub pięć miesięcy, ale jest dobrej myśli co do jej zdrowia.

fot. Facebook/Cure4Carrie

fot. Facebook/Cure4Carriefot. Facebook/Cure4Carriefot. Facebook/Cure4Carrie
fot. Facebook/Cure4Carriefot. Facebook/Cure4Carriefot. Facebook/Cure4Carriefot. Facebook/Cure4Carrie

Selfie z rezonansem. Czyli tak komik choruje na guza mózgu

Pudelek.pl na Facebooku:

Komentarze (1144)

Odpowiedz
16 11
zgłoś
Gość 10.09.2017 20:50
Aż mnie zatkało.
Odpowiedz
60 22
zgłoś
Gość 10.09.2017 20:50
Porabana. A co z 5 bedzie
Odpowiedz
55 79
zgłoś
gość 10.09.2017 20:50
Trzeba miec wielkie serce, zeby poswiecic swoje zycie dla nienarodzonego zycia. Podziwiam te kobiete za taka a nie inna decyzje, nie wiem jak ja bym sie zachowala na jej miejscu.
Odpowiedz
50 9
zgłoś
gość 10.09.2017 20:50
Biedne dzieci.
Odpowiedz
42 20
zgłoś
gość 10.09.2017 20:50
W przypadku glejaka leczeniem nie można przedłużyć życia o 10-20 lat, a góra o 2-3 lata...
Ładowanie komentarzy…