Martyna Wojciechowska wychowuje samotnie 3-letnią córkę Marysię. Jej ojcem jest podróżnik Jerzy Błaszczyk, z którym jednak dziennikarce nie udało się stworzyć udanego związku. Jeszcze niedawno twierdziła w wywiadach, że szuka nowego partnera, jednak lata bezowocnych poszukiwań najwyraźniej zweryfikowały jej plany. Obecnie nie ukrywa, że jest już za stara i zbyt kocha siebie i swoje zycie, by móc związać się z kimkolwiek.
Nie jesteśmy już w stanie pójść na pewne kompromisy. Ja też, przyznaję ze skruchą - mówi w rozmowie z Galą. Dlatego trzeba wychodzić za mąż, jak ma się 20 lat, żeby nauczyć się współżycia na ograniczonej przestrzeni. Ja już dzisiaj na swoje terytorium nie potrafiłabym nikogo wpuścić.
Martyna skończy w tym miesiącu 37 lat. Myslicie, że jej sposób na życie, czyli demonstrowanie wszystkim w telewizji, jak bardzo jest spełniona i niezależna, może być po prostu sposobem radzenia sobie z samotnością?
Komentarze (1528)
Wychodzi się za mąż jak się kogoś naprawdę pokocha, a nie jak ma się akurat te 20 lat
PS. według myślenia Wojciechowskiej ja już jestem po terminie :D
ONA JEST NIESPEŁNIONA W MAŁŻEŃSTWIE WIĘC WYMYŚLIŁA TAKĄ GŁUPOTĘ. TAK PISZĘ GŁUPOTĘ, BO ŚLUB W WIEKU 20 LAT UWAŻAM ZA GŁUPOTĘ. LUDZIE W TYM WIEKU MAJĄ SIĘ BAWIĆ, SZALEĆ, PRÓBOWAĆ, PO TO BY PÓŹNIEJ MÓC STWORZYĆ NORMALNY ZWIĄZEK.
KAŻDY Z NAS MA WOKÓŁ SIEBIE PEWNIE KOGOŚ CO NAGLE W WIEKU 30 KILKU LAT ZMIENIŁ SIĘ O 180 STOPNI I NAGLE ZACHCIAŁO MU SIĘ PIĆ, BAWIĆ, PO BALETACH LATACH. JEGO ŻYCIE SIĘ SYPIE JAK DOMEK Z KART, BO PARTNER/PARTNERKA NIE APROBUJE TEGO, A ON DALEJ W TO BRNIE. NAJCZĘSTSZĄ PRZYCZYNĄ TEGO JEST TO, ŻE TEN OTO CZŁOWIEK NIE MIAŁ TEGO CZASU NA ZABAWĘ, BALANGI, GŁUPSTWA, TYLKO ZA SZYBKO WKROCZYŁ W DOROSŁE ŻYCIE,
UWAŻAM,, ŻE ŚLUB MAJĄC 20 LAT JEST POMYŁKĄ, NIEPOROZUMIENIEM SKAZANYM NA PORAŻKĘ. A ODSETEK ROZWODÓW MAŁŻEŃSTW ZAWARTYCH W TYM WIEKU POPIERA MÓJ WYWÓD:)))