Agnieszka Wielgosz zwierza się w tabloidzie: "Rozwodzę się z mężem, PRZECHODZĘ PRZEZ PIEKŁO! Zaprowadziłam córkę na terapię"

Podziel się

Aktorka serialowa, wzorem swoich koleżanek, leczy się z traumy w gazecie. "Nie można żyć w jakiejś iluzji, karmić się nieszczęściem i krzywdzić innych". Po co mówi o dziecku?

Agnieszka Wielgosz zwierza się w tabloidzie: "Rozwodzę się z mężem, PRZECHODZĘ PRZEZ PIEKŁO! Zaprowadziłam córkę na terapię"

Agnieszka Wielgosz, 44-letnia aktorka teatralna, zyskała rozpoznawalność dzięki graniu w serialach Telewizji Polskiej. Wielgosz zdążyła zgrać między innymi w Plebanii, Na dobre i na złe, M jak Miłość i Na Wspólnej. Głośno zrobiło się o niej kilka miesięcy temu, gdy zapozowała dla Playboya. Agnieszka wystąpiła w magazynie w samych szpilkach i zwierzyła się, że chciałaby zagrać kiedyś u Pedro Almodovara: Agnieszka Wielgosz na okładce Playboya: "Chciałabym zagrać u Almodovara!" (ZDJĘCIA)

Teraz aktorka wyznaje, że jest w trakcie drugiego rozwodu. Postanowiła o tym opowiedzieć w Super Expressie. Przy okazji martwi się publicznie, że rozstanie źle wpłynie na jej ośmioletnią córkę Milenę... Jak przystało na troskliwą mamę, Agnieszka opowiedziała, że zaprowadziła córkę do psychologa:

Czuję żal, że moja córka nie będzie mieć pełnej rodziny pod jednym dachem, ale to wcale nie oznacza, że będzie nieszczęśliwa. Nie pozwolę na to. Nie obyło się bez terapii, ale oswoiła się i cieszy się, kiedy widzi rodziców szczęśliwych. Jej tata jest w udanym związku, mama cały czas nad tym pracuje - opowiada.

Wielgosz opowiada też na łamach Super Expressu o "rewolucji", czyli sprzedaży mieszkania i "przejściu przez piekło":

Odważyłam się na rozstanie z mężem, na sprzedaż mieszkania, czyli na rewolucję. By to zrobić, musiałam znaleźć w sobie siły. Nikomu nie życzę przechodzenia przez takie piekło. Nie można żyć w jakiejś iluzji, karmić się nieszczęściem i krzywdzić innych - mówi.

Rozumiemy, że musi się jakoś promować, ale po co wciąga w to dziecko?