Właścicielka restauracji w Katowicach ucieka przed Gessler: "Zaraz nie wytrzymam i JEJ PRZYPIE*DOLĘ!"

584
Podziel się

Właścicielka zaprosiła gwiazdę TVN, żeby zrobić sobie "darmową reklamę". O pomoc w pozbyciu się Magdy prosiła... przyjaciela: "Wejdź tam i powiedz, że ma wypie*dalać" - wykrzykiwała.

Właścicielka restauracji w Katowicach ucieka przed Gessler: "Zaraz nie wytrzymam i JEJ PRZYPIE*DOLĘ!"

"Le Papillon Noir" to nazwa restauracji w Katowicach, która tym razem potrzebowała pomocy Magdy Gessler, by podnieść się z kolan. Właścicielka Bistro, Justyna, określa pomysł na kuchnię francuską jako "największą życiową porażkę, którą najchętniej by spaliła" i choć lokal znajduje się w samym centrum miasta, a w pobliskich restauracjach stale są tłumy, nikt nie zagląda do francuskiej knajpki.

Justyna przyznaje, że całe życie chciała prowadzić włoską restaurację, jednak zrobiła sobie na złość i otworzyła francuską. Jak się okazuje, nazwa lokalu również jest dziełem przypadku. "Le Papillon Noir", czyli Czarny Motyl, wzięło się od... ćmy, która wpadła do pokoju podczas rozmyślań właścicielki nad nazwą.

Któregoś razu siedziałam sobie w domu i wtedy wleciała mi ćma do łazienki. Jako, ze znam wiele języków to wymyśliłam Le Papillon Noir. Co prawda nie znam francuskiego, ale angielski, włoski... - wyznała na wizji.

Menu jest iście francuskie, a w propozycjach dań znalazły się żaby i ślimaki. Według Justyny przyczyną problemów restauracji są ludzie, którzy nie są otwarci na nowe smaki. Trudno jednak przekonać kogoś, by zjadł ślimaka lub żabę, samemu nie gustując w takich smakach. Jak się okazało, żadna z zatrudnionych osób w restauracji, włącznie z właścicielką nie lubi takich dań.

Ciężko o dobrą aurę i atmosferę, która przyciągnie fanów francuskich specjałów w lokalu, który właścicielka potraktowała jako "zabawkę":

Kupiłam restaurację jako zabawkę. W ogóle mnie to nie bawi, spędza mi to sen z powiek i kosztuje wiele przepłakanych nocy. Dokładam miesięcznie 5-6 tysięcy. To skarbonka bez dna - wyznała.

Jak się okazało, pretensje właścicielka ma również do zatrudnionych przez siebie pracowników. Szef kuchni ma swoje ulubione powiedzonko, którym jest "mam wyje*ane", a kelnerka Karolina na prośby szefowej, żeby dała więcej od siebie odpowiada, że "nie wie o co chodzi, bo nie można cały dzień sprzątać, bo ile można sprzątać i ona woli czytać książki lub spać z nudów na kanapie".

Przez zaangażowanie swojej ekipy i ujemne saldo restauracji, Justyna określiła światek gastronomii jako "patologię, bo wszyscy piją, ćpają i mają problemy psychiczne", a ona sama "nie ma już siły rzucać talerzami". W tej kwestii na pewno pomoże jej Magda Gessler, która właśnie zawitała do restauracji.

Kelnerka Karolina zaproponowała we francuskiej restauracji tagliatelle z kurczakiem, co restauratorka od razu wyśmiała. Gwiazda nie skorzystała więc z sugestii kelnerki, która prawdopodobnie zaproponowała makaron ze względu na to, że nie była w stanie wymówić żadnej innej nazwy z karty. Zamówiła sałaty: Le canard, Chevre i Beef Bourguignon czyli wołowinę po burgundzku. W przyjęciu zamówienia musiała pomóc jej właścicielka.

Ślamazarność zespołu, szef kuchni tłumaczy tym, że mają z góry narzucone przez szefową serwowanie przypieczonej bagietki, na którą czas oczekiwania wynosi 10 minut. Po stoczonym boju w końcu potrawy trafiają na stół. Znów przy serwowaniu potraw kelnerce musiała pomóc właścicielka, ponieważ kuchnia zadecydowała o wydaniu wszystkich potraw na raz.

A to się serwuje wszystko na raz? Co ja mam z tym zrobić? - pytała zdziwiona Gessler. Zjeść - odpowiedziała bezczelna właścicielka.

Niestety, Czarny motyl poległ już na pierwszym daniu, które zostało podane na zimno, a które we Francji serwuje się jako gorące. Dodatkowo sałata została skropiona sosem, którego w kuchni francuskiej się nie używa. Po rozmowie z Magdą, Justyna stwierdziła, że czuła się "taka malutka".

Wyłożona kuchnia na amen. Kompletne poplątanie z pomieszaniem. Ktoś nie był we Francji, nie zrozumiał tej kuchni. Bułka jest gorzka. Niech pani spróbuje, że bułka jest gorzka. Szok! Dodaliście mi cyjanku? - pytała oburzona Gessler.

Właścicielka odważyła się po chwili spróbować bagietkę. Okazało się, że była upieczona w piecu, zaraz po jego czyszczeniu, a detergent nie został prawidłowo wypłukany. W pustej sali echem rozbrzmiewał tylko śmiech właścicielki.

O dziwo, prowadzącona Kuchennych Rewolucji postanowiła wrócić do Czarnego Motyla. Drugi dzień rozpoczęła rozmową z kucharzem, który powiedział, że jako szef kuchni miał wpływ jedynie na "wygląd talerza oraz dosolenie i dopieprzenia". W lodówce było tak sobie. Jednak prawdziwy brud odkryła w pokoju socjalnym, gdzie stały brudne butle od gazu i naleśnikarka, która była cała pokryta węglem. Większość naczyń nadawała się jedynie do wyrzucenia. A wszystkie trzeba było porządnie umyć. Magda zaprosiła właścicielkę, żeby zobaczyła w jak opłakanym stanie jest jej kuchnia. Justynie nie spodobało się to, że restauratorka ma do niej pretensje, a nie do jej personelu:

A co ja mam z tymi garami wspólnego? - zapytała.

Cóż, masz szczęście lub nieszczęście, że jesteś właścicielką tego brudu - odpowiedziała jej Gessler, na co Justyna zareagowała bardzo nerwowo.

Ja mam od tego ludzi, którzy to powinni zrobić - rzuciła i wyszła z kuchni, aby się "zrelaksować".

Szef kuchni skrytykował reakcję swojej szefowej, a kelnerka próbowała ją namówić do powrotu. Justyna jednak odmówiła i poprosiła o przekazanie, że tego dnia jej noga w restauracji nie stanie.

Czarny motyl odleciał, a syf pozostał - podsumowała restauratorka dzień w katowickim bistro.

Jak mówią do trzech razy sztuka. Miłosierna Magda Gessler pomimo skandalicznego zachowania właścicielki, wróciła, aby jej pomóc. Na dzień dobry zaprosiła Justynę do stołu.

Może przepraszam? - zapytała Gessler. Słucham? - odpowiedziała właścicielka, a jej śmiech z pewnością słyszeli przechodnie po drugiej stronie ulicy. Po prostu szok! Ja mam przepraszać?

Restauratorka postanowiła wyjaśnić krnąbrnej uczestniczce programu na czym polega prowadzenie restauracji i wymieniła filary gastronomii. Na pierwszym miejscu postawiła czystość. Właścicielka zasugerowała gospodyni programu, że lubi przesadzać, a jej kuchnia jest czysta, ponieważ osobiście ją sprzątała.

Magda upewniła się trzykrotnie, czy na sto procent Justyna uważa, że zaplecze i kuchnia są czyste. Gdy za każdym razem padała twierdząca odpowiedź, ruszyła, aby niczym Małgorzata Rozenek-Majdan zrobić test białej rękawiczki. Jej celem były garnki, które jak się okazało... zostały wyrzucone i zastąpione nowymi. Na pytanie, czy nie mogli ich po prostu umyć usłyszała od właścicielki, że "ma dosyć nerwów, które ma powyżej jej 30 centymetrowych włosów" - cokolwiek to znaczy.

W kuchni, pomimo obecności kamer, Justyna zdobyła się na dosyć odważne wyznanie:

Jeden głupi garnek, czy dwa, czy trzy, spowodowały, że zrobiła się tu wielka afera wielkości trzeciej wojny światowej. Ja jestem taką samą jędzą jak ona. Dzięki temu, że jestem s*ką osiągnęłam tyle co ona.

Jako integrację, Gessler zaproponowała wycieczkę do restauracji, by poznali uczestników, którzy pozytywnie przeszli rewolucję. Potwierdzili słowa Magdy, że przede wszystkim musi być czysto i składniki muszą być najwyższej jakości. Zarzucili również Justynie, że brakuje jej pokory, a to ona prosi o pomoc i jej potrzebuje i to jej powinno zależeć na tym, żeby Gessler została i dokończyła rewolucje. Mimo gorzkich słów, restauratorka próbowała rozluźnić atmosferę:

Nie boisz się zakładać takich jeansów, a boisz się przyznać, że miałaś brudne garnki? - pytała właścicielkę.

Mam ładne nogi to noszę - odpowiedziała.

A kto Ci powiedział, że masz ładne? Dla mnie masz za grube! - próbowała uświadomić coś Justynie.

I kto to mówi?! - odgryzła się właścicielka restauracji.

Ktoś kto ma zgrabniejsze łydki od ciebie, kochanie - skwitowała Magda.

Justynie chyba spodobało się licytowanie i spór o części ciała bo kontynuowała wątek: "Ale to ja mam ładniejszą talię", na co Gessler odpowiedziała: "Ja za to ładniejszy biust". Skończyło się na tym, że obie panie "mają fajny tyłek" i że nazwa restauracji zmieni się z francuskiej na niemiecką. Od teraz restauracja będzie śląska i będzie nazywała się "Schwarze schmetterlinge", a ściany będą ozdobione dżunglą i motylami. W menu będzie znajdowac się sałatka z salcesonu z gruszką i musztardą, kaszanka pieczona z owocami, podawana na patelni i krem z pomidorów z kozim serem z grzankami.

Jak się okazało, Justyna zamiast pomagać w przygotowaniu kolacji pojechała do domu się wykąpać. Wróciła na szpilkach w wieczorowej kreacji, co nie spodobało się Gessler. Gdy ta zwróciła jej uwagę, że opóźniła kolację o dwie godziny, bo nie dostarczyła brakujacych składników, zareagowała bardzo nerwowo:

Znowu moja wina. Kolejny cyrk. Róbcie swoje "Muppet Show". Ja mam dość_!_- po czym wyszła i wsiadła do samochodu swojego przyjaciela, przed którym przyznała, że to nie chęć zmiany kierowała nią przy podjęciu decyzji o rewolucji.

Ja to zrobiłam tylko po to, żeby mieć reklamę. To jest mega promocja za darmo praktycznie. Zaraz nie wytrzymam i jej p*zypierdolę, przysięgam! Ona sobie zrobiła moim kosztem takie show, że ja nie wytrzymam. Może ją wyrzucimy stamtąd? Pomóż mi proszę. Wejdź tam i powiedz, że ma wypie*dalać - skakała rozżalona we wnętrzu auta, szarpiąc za nagłówek.

Wtedy zauważyła, że Magda Gessler wyszła z restauracji. Zareagowała na to śmiechem i postanowiła "sama sobie zrobić kolację".

W kryzysowej sytuacji, restauratorka zaprosiła pracowników lokalu do busa, by przeprowadzić z nimi szczerą rozmowę. Przyznała, że pierwszy raz jej się nie udało. Kelnerka tłumaczyła właścicielkę "problemami w pracy i w życiu". Załoga zadecydowała, że dokończą kolację. Jednak jak się okazało, właścicielka w najlepsze bawiła się w środku z przyjaciółmi, po czym poprosiła Magdę, by "zamknęła drzwi z drugiej strony".

Jestem potwornie zażenowana i zawstydzona zachowaniem właścicielki. To koniec - skwitowała nieudany program.

Po czterech tygodniach okazało się, że bistro jest zamknięte, a wszystkie dekoracje i zmiany, które wprowadziła Gessler w czasie rewolucji zostały usunięte. Adrian, który pracował w Czarnym Motylu, dostał pracę w restauracji Mariusza, którego poznał podczas rewolucji.

Jak się okazało, Justyna zwinęła interes i restauracja została zamknięta.

**Gessler promuje polskość: "Wstydzimy się, że jesteśmy Polakami. A jesteśmy fajnym narodem!"

**

KOMENTARZE
(584)
gość
2 lata temu
Ten odcinek przejdzie do historii
Katie
2 lata temu
T**a pustaczka... Dno
P.M
2 lata temu
Takiej suczy jeszcze Nie widziałam ...
Mrozu
2 lata temu
Kobieta poszła dla lansu i co jej zostało ? Wsytd i pusty lokal 😅 chociaż kucharz ma pracę jemu wyszło to na dobre
gość
2 lata temu
Pani właścicielka powinna być przymusowo leczona psychiatrycznie. Zero racjonalnego osądu rzeczywistości i od śmiechu do łez w parę sekund
Najnowsze komentarze (584)
gość
2 lata temu
ciekawe ile producenci programu zapłacili tej właścicielce za całą tą ustawkę :) teraz siedzi za granica i liczy dolary, a Gesslerowa z całym tym hujowym majdanem ma oglądałość że hej. i jeszcze Wy, banda naiwnych zmanipulowanych debili :D:D:D
Zocha
2 lata temu
Jak obejrzałam odcinek jestem w szoku zachowanie tej napompowanej kwasem lali zszokowało i dobrze że wyszło jak wyszło bo taka pusta pani jak ta nie powinna egzystować w społeczeństwie ona ma coś z głową chciała się wylansować, ale aby to zrobić trzeba mieć głowę na karku tej pani to brakuje niestety psychiczne problemy ma widać to trzeba leczyć szkoda mi Pani Magdy bo jednak kilka dni trzeba było poświęcić na księżniczkę :-)
gość
2 lata temu
"szarpiąc za nagłówek" HA HA
Gość
2 lata temu
Jakas psychiczna ta bab
Sebastian
2 lata temu
Pani Magda wie co robi, jeśli ktoś nie ma talentu do gastronomii i prowadzenia restauracji to niech nie zaczyna. Na przykład ja zawsze będąc w trasie na DK 1 zajeżdżam do Bufet country gdzie też była rewolucja i muszę przyznać, że jest tam wyśmienicie, tak jak powinno być!
gość
2 lata temu
Reklama? czego? za darmo? lokal zamkniety a ona dlugo bedzie miala stempel najglupszej w Katowicach i taka reklame chciala miec za darmo?
gość
2 lata temu
Pomijajac fakt zachowania wlascicielki,chciala miec francuska resturacje to nie koniecznie musialay byc slimaki, skoro sie nie sprzedawaly.Wystarczylo pomyslec co jest nie tak i zmienic menu, zatrudnic kucharza ktory ma pojecie o tej kuchni.No ale pani Justyna ma widac problem z mysleniem.Jak juz zdecydowala sie na rewolucje i chciala ta knajpe rzeczywiscie miec trzeba sie bylo dostosowac.Pani myslala ze blysnie jak i jej znajome ale no niestety koszmarne.Dobry przyklad na to ze pieniadze to nie wszystko.Jesli kogos osmieszyly to siebie
gość
2 lata temu
trzeba przyznać ze właścicielka bardzo ładna, Magda G. nie cierpi ładniejszych kobiet od siebie i szlag ją trafił!!! Dlatego rewolucje nie wyszły bo trafiła s**a na sukę!
Ahmed
2 lata temu
Połowa czytających je kebaba.
gość
2 lata temu
Ta Pani do innej branży się nadaje, wiadomo jakiej - kluby go go ... na gotowaniu się zna jak s****a na zielsku
gość
2 lata temu
Gessler, po co ci tyle wypełniaczy w ustach? Mówi Gessler o swojej klasie... no jakoś nie widać jej kiedy rzuca talerzami, jedzeniem i obraża ludzi
Gość
2 lata temu
Ale reklamę sobie zrobiła ta g****a prymitywna b...ź... A teraz powinna jeszcze zapłacić solidne odszkodowanie stacji, bo chyba nie dotrzymała warunków umowy.. Odszkodowanie dla Magdy Gessler również. Knajpa nie działa i prawidłowo. I oby nigdy ta b...ź z długów nie wyszła. Może wtedy chamstwo i buta odejdą a rozum i pokora wrócą.
gość
2 lata temu
Poznasz głupiego po śmiechu jego
gość
2 lata temu
oby ta justyna żałowała do końca swojego życia tego jak się zachowała !! podziwiam panią magdę ,że nie dała się sprowokować tej bez wykształcnia i obycia osobie. ludzie- kto koleguje sie z tą justyna to jest totalne d n oooooooo
...
Następna strona