Środa 08.11.2017 23:15

Kolega Pawlickiego udziela Przetakiewicz "dobrych rad": "Jak ktoś będzie was zaczepiał, to musicie uciekać, a nie walczyć!"

Azja Express Zuzanna Bioch Joanna Przetakiewicz Łukasz Jakóbiak Michał Piróg Marta Wierzbicka Staszek Karpiel-Bułecka

Kolega Pawlickiego udziela Przetakiewicz "dobrych rad": "Jak ktoś będzie was zaczepiał, to musicie uciekać, a nie walczyć!"

W programie Azja Express nadal walczy pięć par. Michał Piróg i Piotr Czaykowski, którzy w zeszłym odcinku wygrali immunitet, czasowo odpoczywają od wyścigu, pławiąc się w hotelowych luksusach i zwiedzając zabytki. Pozostałe cztery pary musiały wytypować spośród siebie słabsze ogniwa. Ponieważ, jak stwierdziła Agnieszka Woźniak-Starak , trening czyni mistrza i słabsi powinni się jeszcze podciągnąć, to kolejny etap wyścigu pokonają samotnie. W tym czasie mocniejsi partnerzy będą rywalizować między sobą, starając się wydłużyć drugiej osobie z pary czas na dotarcie do mety.

Ja mam się sama ścigać, sama łapać stopa, sama znaleźć nocleg - żaliła się Marta Wierzbicka. Ja? Sama? Rosła mi taka gula w gardle i pomyślałam, że zaraz się rozpłaczę. W tym obcym kraju sama to wszystko ogarniać i nikt mi nie pomoże…

Swoją drogą producenci mieli świetny pomysł, wysyłając Martę i Julię Bijoch w samotną 300-kilometrową podróż po kraju, słynącym z przemocy wobec kobiet, o czym alarmowała dziennikarka tej samej stacji, Martyna Wojciechowska.

Przypomnijmy: Wojciechowska: "Wielokrotnie doświadczyłam molestowania. Nie trzeba jechać na kraniec świata, żeby doświadczyć trudnych rzeczy"

Tymczasem Joanna Przetakiewicz, Paweł Ławrynowicz, Zuzanna Bijoch i Staszek Karpiel-Bułecka podążali wspólnym autokarem na miejsce zadania w Badami.

Ja łapię stopy dużo łatwiej - martwiła się Przetakiewicz. Jak Łukasz sobie poradzi sam?

Tymczasem Łukasz Jakóbiak miał własną teorię na ten temat.

Gdybym był ładną blondynką z dużym biustem, to bym na pewno stopa złapał - narzekał po kolejnej nieudanej próbie. No ale jakoś sobie radzę sam. Księżniczka musi sobie jakoś poradzić, kiedy nie ma innego wyjścia. Te wszystkie trudne chwile, które były, wzmocniły mnie właśnie na ten odcinek.

Tymczasem mocniejsi uczestnicy rywalizowali na pranie w rzece tradycyjnym hinduskim sposobem, przy czym w rywalizacji liczyła się nie szybkość, lecz staranność.

Aśka, ja mam to wszystko wyprać? - dopytywał Staszek.

Tak, wszystko z wiadra. Wyciskaj! - tłumaczyła Joanna. O kamień wyciskaj!

Rywalizację wygrał Paweł Ławrynowicz: I am washing master - ogłosił zebranej licznie publiczności złożonej z tubylców.

Najgorzej wypadła Zuzanna, której zarzucono złe użycie mydła. Joanna, niestety, też została oceniona nisko.

Ja nie sądziłam, że polegnę na moich ulubionych porządkach - żaliła się do kamery. Myślę, że po prostu panowie bardziej się spodobali paniom. Coś tu jest nie tak. To było nie fair.

Martę, która tak bardzo obawiała się samotnego szukania noclegu, SMS z informacją o zakończeniu wyścigu na dziś zastał w środku niewielkiej miejscowości, której mieszkańcy zbiegli się tłumnie, żeby ją obejrzeć i zrobić sobie z nią zdjęcie. Trafiła się nawet para: mężczyzna w towarzystwie dużo młodszej kobiety, która zaproponowała jej nocleg, pod warunkiem, że cofnie się w nimi 20 kilometrów. Już w samochodzie sytuacja zaczęła się robić dziwna.

Powiedział, że muszę zapamiętać dwie rzeczy: po pierwsze spotkałam go pod jego biurem, a po drugie był sam i nie mogę wspomnieć imienia jego koleżanki, żeby żona się o niczym nie dowiedziała - wyjaśniła Marta do kamery. Dlaczego ja się zawsze muszę pakować w takie rzeczy? Zobaczyłam tę żonę, zobaczyłam dzieci, piękny dom i głupio mi było uczestniczyć w tej zbrodni. Wszystko fajnie, a on nagle staje się zupełnie innym człowiekiem, ściemnia jej w żywe oczy. Ale nie znam tej osoby, gdyby to był ktoś mi bliski, to bym interweniowała, ale tutaj trochę głupio wchodzić z butami w czyjeś życie. Pomyślałam o moim tacie, który jest takim mężczyzną, że mama jeszcze nie pomyśli nawet, że ma ochotę na coś słodkiego, a on już jest w sklepie. No ale nie mogę oceniać wszystkich mężczyzn przez pryzmat mojego taty. Serce mi się krajało, że nie mogłam tej kobiecie nic powiedzieć. Ale potem trochę zrozumiałam. Ten mąż pokazał mi sypialnię, w której kiedyś sypiali z żoną, a teraz śpi tam tylko żona z dziećmi, a on został wyrzucony do innego pokoju. Więc pomyślałam, że wina może niekoniecznie leży po jednej stronie. Trzeba dbać o związek, a nie zamykać się na drugiego człowieka, i otwierać się na przykład tylko na dzieci. Bo to zawsze doprowadzi do tego, że ktoś zdradzi.

Reszta uczestników miała zapewniony nocleg, chociaż mało komfortowy i Joanna od razu nabrała podejrzeń.

To jest bardzo niebezpieczny region, szczególnie dla kobiet - wyjaśniła. Wtedy Staszek powiedział, że jak ktoś będzie zaczepiał nasze kobiety, to będziemy ich bronić. I wtedy Paweł powiedział coś nieprzemyślanego, ale najwyraźniej szczerego. Powiedział, że jak ktoś będzie nas zaczepiał, to musimy uciekać, a nie walczyć.

Ja sobie tego nie wyobrażam - stwierdził Staszek. Jakby ktoś zaczepił moją narzeczoną, to ja bym miał uciekać?

Oj, ja sobie pozwoliłem na taki żarcik - tłumaczył Paweł do kamery. Przecież nie możemy być cały czas tacy poważni.

Następnego poranka mocniejsze osoby z pary znów stoczyły walkę nad tą samą rzeką, ale tym razem na wiadra. Stawką była kolejność startu ich partnerów. Nieświadomi tej sytuacji Marta, Julka, Antek i Łukasz stali na szosie, ściskając w rękach telefony i zachodząc w głowę, dlaczego jeszcze nie dostali informacji o rozpoczęciu wyścigu.

Jako pierwsza rywalizację ukończyła Joanna Przetakiewicz, w związku z czym Jakóbiak wystartował najwcześniej ze wszystkich. Zuzannie znowu poszło najgorzej. Kiedy Staszek i Paweł zobaczyli, że bieganie po kamiennych schodach sprawiło, ze brakuje jej tchu, postanowili jej pomóc. Z tym że Staszek ogarniał część fizyczną, czyli nosił wiadra z wodą, zaś Ławrynowicz skupił się na udzielaniu dobrych rad.

Dobra, zalewaj, zalewaj - wołał do Staszka. Ona przecież nie musi wracać nawet. Stachu, dajesz!

Nawaliłam - przyznała Zuza. Ale nie martw się - pocieszała ją Przetakiewicz. Julka i tak ma największe szanse na złapanie stopa. Byłaś dzielna.

Tymczasem ścigający się w pojedynkę uczestnicy dostali kolejne utrudnienie. Nie mogli wsiąść do samochodu, którego kierowca nosi wąsy.

Tu wszyscy mają wąsy - narzekała Marta. Ja nie mogę z panem jechać, bo pan ma wąsy. A może by pan je ogolił? Myślę, że pan świetnie by wyglądał bez wąsów, a ja mam akurat maszynkę. Całkiem nową. Pan bardzo przystojnie wygląda bez wąsów!

Tymczasem Julia znalazła się w mało komfortowej sytuacji.

Obejrzałam się i widzę tłum facetów za mną - wyznała do kamery. Zrobiło się trochę niebezpiecznie, bo z jednej strony autostrada, a z drugiej ten napierający tłum facetów.

Rzeczywiście, w pewnej chwili wyglądało to tak, jakby ten tłum oblepiał ją ze wszystkich stron. Na szczęście w tym momencie udało się jej zatrzymać pick-upa.

Kolejnym zadaniem było wyłowienie kartki z dalszymi instrukcjami spod syczącej i wyraźnie wkurzonej kobry.

Nie węże, wszystko, byle nie węże - narzekał Jakóbiak. Ja poczekam. I nagle patrzę, a wąż sobie wyszedł z tego koszyka i gdzieś poszedł. To naprawdę zrządzenie losu.

Ja kiedyś miałem na ręku węża, ale ten był na pewno jadowity, tak się rzucał z zajadłością na plecak - rozważał Pawlicki. Pomyślałem, że go tak złapię, jak widziałem na filmach.

Marta za to poczuła w sobie ducha zaklinaczki węży. Przemawiając łagodnie do kobry i głaszcząc ją po grzbiecie, uspokoiła ją na tyle, że kobra nawet nie zaprotestowała, gdy aktorka wyciągała jej kartkę spod brzucha.

Myślę sobie, że skoro poskromiłam węża, to może by mi się jeszcze udało przetrwać w wyścigu. Może nie pierwsza, ale żeby chociaż nie odpaść. Staszek byłby ze mnie dumny i Oliwka - wyznała Marta. Ale tak jak byłam opanowana przy tym wężu, to na szosie dostałam jakiegoś szału, kompletnie bez sensu.

Marzenie Marty się spełniło. Jako pierwsza dotarła na metę przed ratuszem w Kolhampur.

Z programem pożegnały się siostry Bijoch, co w sumie było do przewidzenia, biorąc pod uwagę, że najwyraźniej siły zaczęły już je opuszczać.

Najważniejsze, że znów jesteśmy razem - powiedziała Zuzanna przy spotkaniu z siostrą. Jestem bardzo szczęśliwa, że byłyśmy w tym programie - wyznała Julia. Poznałam tyle wspaniałych osób.

Swoje amulety przekazały Antoniemu i Pawłowi. Podczas gdy Antoni wzruszał się nad tym szlachetnym gestem, Paweł skupił się na wymiernych korzyściach.

My paradoksalnie znaleźliśmy się w czołówce tych amuletów - stwierdził Ławrynowicz. I teraz mamy amulety warte 30 tysięcy.

Ja powiem tak: wy byłyście jak przyczajony tygrys, ukryty smok - podsumował Piróg. Od początku mówiłyście, że się do tego nie nadajecie, a potem raz po raz ucierałyście nam nosa.

 

Bijoch i Piróg w tym samym męskim płaszczu. Kto wygląda lepiej?

Pudelek.pl na Facebooku:
STOP HEJT!
Dzielenie się opinią jest cenne, ale nie rań innych. Więcej o akcji

Komentarze (206)

« Najstarsze « Starsze Oglądasz 1-30 z 206
Odpowiedz
713 37
zgłoś
gość 08.11.2017 23:31
Marta miała kryzys w poprzednim, ale w tym była królową odcinka! Pogłaskała kobrę i namówiła faceta, by zgolił wąsy. :D
Odpowiedz
106 8
zgłoś
gość 08.11.2017 23:31
Pudel zdecyduj się, najpierw Paweł jest homofobem, potem ofiarą, a teraz znowu jest be?
Odpowiedz
62 49
zgłoś
Gość 08.11.2017 23:31
Dlaczego tvp promuje przygłupa Marcelinę Zawadzka? Psuje następny program!
Odpowiedz
65 16
zgłoś
gość 08.11.2017 23:31
Przetaczka jak perwersyjnie wywijała tym ubraniem. :D
Odpowiedz
84 10
zgłoś
gość 08.11.2017 23:32
Jakóbiak cesarzem wizualizacji, miał takiego fuksa, że szok.
Ładowanie komentarzy…
« Najstarsze « Starsze Oglądasz 1-30 z 206