Mąż Kuszyńskiej skomentował postępy w jej rehabilitacji. "Każda osoba powinna mieć taką możliwość"

Ostatnio piosenkarka stanęła na nogi dzięki egzoszkieletowi. "Na Zachodzie tego typu rehabilitacje są dużo bardziej powszechne" - mówi jej partner.

Obraz

Była wokalistka Varius Manx, Monika Kuszyńska, dziewięć lat temu w wyniku przerwania rdzenia kręgowego straciła władzę w nogach. Do tragedii doszło z winy ówczesnego szefa Moniki, Roberta Jansona, który chciał się pochwalić nowym samochodem. Lider Varius Manx nie był doświadczonym kierowcą, a warunki na drodze z powodu lejącego deszczu były niesprzyjające. Monika jednak nie odważyła się sprzeciwić kolegom z zespołu, którzy nalegali, by zajęła miejsca obok kierowcy.

Ono właśnie najbardziej ucierpiało w czasie wypadku. Przybyli na miejsce ratownicy piłą wycinali wokalistkę z pogiętej blachy.

W szpitalu przeszła kilka operacji, po których, jak wyznała w swojej autobiograficznej książce, płakała z bólu. Od tamtej pory porusza się na wózku inwalidzkim. W międzyczasie wypróbowała wszystkie dostępne metody leczenia, z kuracją komórkami macierzystymi włącznie. Mimo że okazały się nieskuteczne, nie straciła wiary w to, że jeszcze stanie na nogi.

I rzeczywiście, kilka dni temu stało się to możliwe dzięki egzoszkieletowi w Ośrodku Diagnostyki i Rehabilitacji Uszkodzeń Narządu Ruchu "Anthropos" w Busku-Zdroju: Kuszyńska stanęła na nogi!

Zewnętrzne rusztowanie podtrzymujące ciało i umożliwiające chodzenie jest coraz częściej stosowane w rehabilitacji po urazach kręgosłupa. Korzysta z niego także Tomasz Gollob.

Mąż Kuszyńskiej, Kuba Raczyński, w rozmowie z Wirtualną Polską wyraża nadzieję, że ta forma terapii stanie się wkrótce powszechnie dostępna i nie tylko celebryci będą mogli z niej korzystać.

Rehabilitacja mojej żony jest sprawą prywatną i nie chciałbym za bardzo wdawać się w szczegóły. Rzeczywiście Monika skorzystała z pomocy egzoszkieletu i dzięki temu mogła się pionizować - przyznaje muzyk. Jeżeli pojawi się taka możliwość, z pewnością znów z tego skorzystamy. To urządzenie służy nie do leczenia, ale właśnie do rehabilitacji. Świadomość, że staje się na własne nogi bardzo dobrze wpływa na psychikę osoby rehabilitowanej i motywuje do dalszej walki. Ubolewamy nad tym, że dostęp do tego urządzenia w Polsce jest ograniczony i kosztowny. Na Zachodzie tego typu rehabilitacje są dużo bardziej powszechne. Moim zdaniem, każda osoba po urazie rdzenia kręgowego powinna mieć taką możliwość. Mam nadzieję, że kiedyś do tego dojdzie.

_

Obraz

_

_

Obraz
Obraz

_

Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą