Poniedziałek 09.04.2018

Małgonia znów panikuje w "Iron Majdan": "Nie zrobię czelendżu, w W DU*IE MAM CZELENDŻU!"

Małgorzata Rozenek Małgorzata Rozenek-Majdan Radosław Majdan Iron Majdan

Małgonia znów panikuje w "Iron Majdan": "Nie zrobię czelendżu, w W DU*IE MAM CZELENDŻU!"

W najnowszym odcinku programu Iron Majdan Radzio i Małgonia zostali rzuceni znów do Stanów Zjednoczonych, gdzie musieli zmierzyć się z blaskami i cieniami kowbojskiej codzienności. W planach była jazda konna, znakowanie bydła, strzelanie do celu oraz zaganianie krów. Jak sobie poradzili? Ano właśnie…

Pierwszy zgrzyt nastąpił na lotnisku w Kalifornii, gdzie Majdanowie musieli przesiąść się z samolotu rejsowego do małej lokalnej awionetki.
Myślisz, że dadzą nam business class? - zastanawiał się Radzio. Ten samolot ma z pięćdziesiąt lat. Pierwszy raz widziałem, jak Małgosia się przeżegnała. Do tej pory ja to robiłem.

Ja mam dwoje dzieci, mówiłam producentom, dwoje dzieci i dwa psy, naprawdę zaczynam się bać - wyznała Małgosia. Myślałam, że to jest żart w ogóle jak zobaczyłam ten samolot…

GPS poprowadził ich na ranczo wielkości Poznania, tym samym nie sprawdziły się nadzieje Małgorzaty, że kolejne zadanie będą realizować na terenie winnicy.
Pierwszym zadaniem było dobranie odpowiednie, kowbojskiej stylizacji. Małgosi nie spodobał się kapelusz.

Nie będę chodziła w wiadrze na głowie - zaprotestowała. W dżinsach też musimy chodzić? Przecież ja w nich wyglądam jakbym ważyła sto kilo.
Ależ coś ty, jak petarda wyglądasz - pocieszył ją Radek.

Kolejne zadanie wymagało od Majdanów przypomnienia sobie umiejętności jeżdzieckich. Radek, jak sam wyznał, jeździł kiedyś na kucyku...

Bardzo lubiłam jeździć konno, ale miałam kilka wypadków… - wyznała Małgorzata. Ile my się znamy? Siedem lat? To od tamtej pory nie jeżdżę. Bardzo boję się jeździć konno. Czy ja naprawdę muszę to robić? Styl westernowy to zupełnie co innego, ja się bawiłam w ujeżdżanie, to taki balet na koniu. Kochanie, chyba ciebie nigdy koń nie poniósł…Czy można być kowbojem nie na koniu? Najgorsze, że to dopiero początek, my będziemy musieli robić Bóg wie co, na tym koniu…

Wieczór też okazał się nerwowy, bo wokół rancza krążyły kojoty, nie wspominając o karaluchach, rączo biegajacych po tarasie ranczerskiego domku.
Idźmy stąd - zaproponowała Małgosia. Ja chcę stąd iść. Sprawdź, czy w łóżku nic nie ma. Przecież nie sprawiłeś, sprawdż!
Weż już nie przesadzaj z tymi paranojami - zaprotestował Radek. Nic nie ma, zobacz.

Następny dzień zaczął się od problemu lingwistycznego.

Mi się wydaje, że Kelly kazała nam nakarmić konie - wyznała Małgorzata. I co, ona przyjdzie i powie: a jak to, konie nie nakarmione? Patrz, jakie głodne te konie, przez ciebie. Ty też jesteś wściekły, jak jesteś głodny.
A ja myślę, że ona nam kazała tu czekać - stwierdził Majdan. O patrz, nowy pies.
A może to jest kojot? - zdenerwowała się Małgosia. Czy ty, kochanie, sprawdziłeś w Internecie, jak kojot wygląda?

Na trasie konnej przejażdżki też nie brakowało szokujących scen.
Jakaś wiewiórka w głową właśnie chrupniętą przez kojota… - wymieniała Małgosia. Tu leżą kawałki mięsa, ja się zacznę nerwowo kiwać po powrocie do domu… Coraz mniej mi się zaczyna podobać na tym wyjeździe…
Radek za to poczuł się w swoim żywiole.
To są marzenia młodego chłopaka - wyznał Radosław. Jazda na koniu, przebranie kowbojskie, karabin, którego używali na Dzikim Zachodzie...

On sie tak tutaj odnalazł, to jest jego klimat”- skomentowała czule Małgosia. Mi się nie podobał ten odrzut tego karabinu, cały kręgosłup mnie bolał. Ja nie pojadę na polowanie, bo tam się zabija zwierzęta. Mam nadzieję, że nie będziemy zabijać żadnych zwierząt. 

Na szczęście ich zadania ograniczyło się tylko do znakowania i szczepienia bydła.
Ale tu jest tyle tych krów… - zauważyła Małgorzata. Mamy im przyciąć uszy???
Możecie zrobić, co chcecie - wyjaśniła znękana właścicielka rancza, Kelly. Zrobić zastrzyk, oznakować, przyciąć uszy...
To ja będę robić zastrzyki - zadeklarowała Małgonia. Ja nie chcę na to patrzeć… Ja nie patrzę…

Podczas gdy Radosław przystąpił do trzymania cielaka w celu wypalenia na mu na ciele firmowego znaku rancza, jego żona siedziała zapłakana na płocie.
Ja nie zrobię czelendżu, w dupie mam czelendżu - mamrotała do siebie i operatora kamery. Boję się nawet na to patrzeć. Ja rozumiem, że to jest ich część życia, ale dla mnie to jest niewyobrażalne. Ja nie wiem, czy byłabym w stanie być ciągle uśmiechnięta robiąc takie rzeczy.
To jest przykry widok i my nie jesteśmy na to przygotowani - skomentował Radek. Ale to jest ich codzienność. I jak,  pączuszku?

Kolejną noc Majdany spędziły na prerii pod gołym niebem, by następnego dnia znów wsiąść na konie i zrealizować finałowe zadanie. Na tę okoliczność Radosław załadował strzelbę, z myślą o ewentualnej obronie przez kojotami.

Tylko jej nie dotykaj, żeby nie wystrzeliła - ostrzegł Małgosię
Tylko zrobisz huk - stwierdziła celebrytka. One się boją ludzi, po prostu mówmy głośno. A słuchaj, czy oni nie zarzynają tej krowy? Ja chcę już wrócić do cywilizacji, do Warszawy…Nigdy w życiu już nie wrócę na Dziki Zachód.

Finałowym zadaniem okazało się zagonienie, konno, 15 krów do zagrody, żeby potem załadować je na ciężarówki i wysłać do kontrahenta.

Jak nam Kelly to powiedziała, to pomyślałam, że zwariowała -wyznała Małgosia. Ale dosłownie. Nie chcę wody. Chcę umrzeć. Zrobić takie coś? Jak my nie umieliśmy przyprowadzić jednej krowy,to mamy teraz piętnaście? Na piechotę mogę to zrobić, tylko tu jest tak stromo... Kochanie, zsiądź z konia, my ciebie potrzebujemy zdrowego długo jeszcze. Cały dzień.

Małgoniu, spróbujmy. Jak nie damy rady to luz - pocieszył ją Radosław. Spokojnie, koń czuje twój lęk. Kochanie, nie rób takiej akcji, bo tak to nie ma sensu tego robić.

Ja już nie wsiądę na konia - przyrzekła Małgorzata. Jestem tak samo szybka bez konia jak i z koniem. A mój mąż właśnie galopuje pierwszy raz w życiu, na prerii… To jest kozak. Ja znacznie lepiej zatrzymam te krowy, jak stanę na swoich dwóch nogach i zacznę machać rękami. Nienawidzę tej pracy. Te paddocki są wielkości Mokotowa! Nie mów, że nic nie robię, zaganiam ci te krowy! To nie jest, że ja ci nie chcę pomóc, ja ci pomagam na swój sposób. Ja ci bardziej pomagam bez konia niż z koniem, nie umiem robić dwóch rzeczy naraz.

Przestań się wydzierać w końcu - zdenerwował się Radek. Nie denerwuj się na mnie, bo ja tu robię, co mogę. Wprowadzasz nerwową atmosferę i konie się denerwują przez ciebie. 

Jak było do przewidzenia, zaganianie krów zakończyło się pełnym sukcesem.

Zatrudniłabym ich oboje - wyznała na koniec właścicielka rancza.

Starałam się jak mogłam - pochwaliła się Małgosia. I umiem straszyć krowy...

Iron Majdan możecie oglądać za darmo w WP Pilot

 

Pudelek.pl na Facebooku:

Komentarze (284)

« Najstarsze « Starsze Oglądasz 1-30 z 284
Odpowiedz
74 75
zgłoś
gość 09.04.2018 23:55
rozkoszna kobietka
Odpowiedz
395 31
zgłoś
gość 09.04.2018 23:56
Radek mówił z tą kałbojką po amerykańsku lepiej niż John Wayne na trzeźwo. Szacun!
Odpowiedz
247 30
zgłoś
gość 09.04.2018 23:56
gość: Radek mówił z tą kałbojką po amerykańsku lepiej niż John Wayne na trzeźwo. Szacun!
a to jego ho ho ho pełna profeska
Odpowiedz
82 93
zgłoś
gość 09.04.2018 23:57
Oni są po prostu super!
Odpowiedz
78 83
zgłoś
Gość 09.04.2018 23:57
Fajni są:-)
Ładowanie komentarzy…
« Najstarsze « Starsze Oglądasz 1-30 z 284