Piątek 03.08.2018 17:30

Młodzieżowy Kaz i wojownicza Izabela spotkali się w sądzie. "Pan Kazimierz chyba nie chce, żeby sprawa się skończyła" (FOTO)

Izabela Olchowicz Marcinkiewicz Isabel Marcinkiewicz Kazimierz Marcinkiewicz Kaz

Młodzieżowy Kaz i wojownicza Izabela spotkali się w sądzie. "Pan Kazimierz chyba nie chce, żeby sprawa się skończyła" (FOTO)

Medialne małżeństwo Izabeli i Kazimierza Marcinkiewiczów rozpoczęło się romantyczną sesją w Vivie, a zakończyło smutnym wywiadem w Super Expressie. Isabel żaliła się w nim, że mąż od dawna ją zaniedbywał, znęcając się nad nią psychicznie i okazując jej chłód i obojętność. Dlatego jadąc na spotkanie z chłodnym i obojętnym mężem z nerwów zasłabła, uderzyła w ekran dźwiękochłonny i od tamtej pory nie może podjąć pracy ani nawet się ubrać.

W rewanżu za doznane krzywdy Iza Olchowicz-Marcinkiewicz postanowiła po wyjściu ze szpitala ujawnić w tabloidzie całą prawdę o ich związku. Wyznała, że początkowo było cudownie i "nie wychodzili z sypialni". Podczas ich wspólnego pobytu w Londynie, gdzie Iza pracowała jako analityczka bankowa, chociaż były naczelny Faktu twierdzi, że była zwykłą recepcjonistką, zaś Kazimierz zajmował dobrze płatne stanowisko w banku Goldman Sachs, świetnie się razem bawili, szaleli na dyskotekach i w samolocie do Japonii, tak ostro, że Iza dotąd wstydzi się o tym mówić 

Niestety, po zwolnieniu "Kaza" z banku musieli wrócić do Polski. Iza cierpiała nie tylko dlatego, że w Warszawie nie znalazła tajskiej restauracji, odpowiadającej jej standardom i musiała latać na obiad do Londynu, lecz również z powodu popadnięcia męża w złe towarzystwo. Jak ujawniła w tabloidzie, Roman Giertych i Michał Kamiński mieli na "Kaza" zły wpływ.

Doszło do tego, że zaczął się przed znajomymi wstydzić żony i jej erotycznych wierszy, zamieszczanych w Internecie. Ostatecznie, jak sam się pochwalił kolegom "wykopał Izę z domu".

W odwecie Isabel postanowiła zadbać o to, by mąż musiał utrzymywać ją do końca życia.

Od dwóch lat walczy w sądzie o alimenty, posługując się, jako bronią, gołym ramieniem, opartym na specjalnym rusztowaniu. Przejęty jej losem sąd kazał byłemu premierowi płacić jej 5 tysięcy złotych miesięcznie.

Niezadowolona Iza od początku uważała, że to kropla w morzu potrzeb, ale "Kaz" szybko uświadomił jej, że może być jeszcze gorzej. Po prostu przestał płacić w ogóle.  W końcu uzbierało się 80 tysięcy złotych zaległości, do których poetka z Brwinowa co chwila sumiennie dolicza odsetki.

1 sierpnia znów spotkali się w sądzie. Marcinkiewicz przyszedł z zamiarem przekonania sędziego, że nie stać go na to, by utrzymywać Izę do końca życia. Z tego wszystkiego przeszli na oficjalną formę "pan" i "pani".

Ja bym chciała, żeby ta sprawa się już skończyła, ale pan Kazimierz chce chyba czego innego - żaliła się Iza reporterowi Super Expressu. Przynosi jakieś papiery, rzekomo świadczące, że nie ma pieniędzy, według mnie niewiarygodne. Nawet sąd ma nadzieję, że to się już zakończy na kolejnej rozprawie, która odbędzie się na początku października.

Isabel, która od czasu rozstania zdążyła już napisać i wydać dwie książki o "Kazie" nadal idzie w zaparte, że potrzebuje całodobowej opieki, bo samodzielnie nie jest w stanie nawet umyć zębów.

Mam niedowład lewej ręki - zapewnia. Nie jestem zdolna do pracy.

Swoje oburzenie Iza wyraziła w tej w poście na Facebooku, z którego trudno jest coś zrozumieć, ale zasadniczo wszystko sprowadza się do tego, że były mąż jej nie płaci.

Ostatnio czytuję sporo o prawie alimentacyjnym, o ściągalności, która w Polsce należy do najniższych w Europie oraz o oszustwach alimenciarzy (ich oświadczeniach jacy są biedni, podczas gdy jeszcze niedawno szczycili się swoimi zarobkami, możliwościami itp). Również rozmawiam z innymi, którzy mieli podobne problemy z odzyskaniem alimentów.

Zastanawia mnie fakt, że np. pewna pani ma sprawę w sądzie za nieuregulowanie płatności 1,14 PLN za pierogi w sklepie  i grożą jej 2 lata pozbawienia wolności lub wysoka grzywna. A ja mam problemy z odzyskaniem prawie 90 tysięcy długu alimentacyjnego oraz kwoty z tytułu podziału majątku (od osoby publicznej piastującej kiedyś odpowiedzialne i dostojne stanowisko państwowe), bo pan K.M nie płaci, nie wykazuje przychodów na żadnym z kont, bądź najniższe zwolnione z opłaty komorniczej - i zarzekł się, że wpłacać pieniędzy na konto nie będzie, tymczasem sąd postępuje w sprawie w trybie "sądowym" - czytaj paruletnim. Czy Polska to kraj dla kombinatorów? Jak długo jeszcze takim będzie? Czy biurokracja nie przysłania decyzyjności oraz szybkości w działaniu?

Były premier nie chciał rozmawiać na ten temat i galopem opuścił gmach sądu. Zobaczcie, jak wyglądało ich smutne spotkanie w sądzie.

 
 

Pudelek.pl na Facebooku:
STOP HEJT!
Dzielenie się opinią jest cenne, ale nie rań innych. Więcej o akcji

Komentarze (2078)

« Najstarsze « Starsze Oglądasz 1-30 z 2078
Odpowiedz
2255 83
zgłoś
gość 03.08.2018 17:41
zrobiła z niego pośmiewisko na całą Polskę
Odpowiedz
103 30
zgłoś
Gość 03.08.2018 17:42
Szok
Odpowiedz
2321 91
zgłoś
gość 03.08.2018 17:42
hahaha i taka prosta dziewucha wyrolowała cwanego Kazia
Odpowiedz
831 124
zgłoś
gość 03.08.2018 17:42
W ogóle nie kumam o jakie alimenty jej chodzi. Trzeba nie mieć żadnego wstydu ani ambicji, żeby takie cyrki wyrabiać przed sądem i cała Polską.
Odpowiedz
564 92
zgłoś
Gość 03.08.2018 17:43
On zrobił błąd wielki Ale ona to potwór !!!!daj żyć babo darmozjadzie jeden
Ładowanie komentarzy…
« Najstarsze « Starsze Oglądasz 1-30 z 2078