Niedziela 11.11.2018 23:00

Trudne wybory w "Rolnik szuka żony". "Zostaliśmy we dwoje, tamte zjadły śniadanie i pojechały"

Rolnik szuka żony Rolnik szuka żony 5 Jan z Rolnik szuka żony Krzysztof z Rolnik szuka żony Marek z Rolnik szuka żony Grzegorz z Rolnik szuka żon Łukasz z Rolnik szuka żony

Trudne wybory w "Rolnik szuka żony". "Zostaliśmy we dwoje, tamte zjadły śniadanie i pojechały"

Od dawna nie było tajemnicą, że dziewiąty odcinek piątego sezonu "misyjnego" programu TVP Rolnik szuka żony przyniesie przełom w relacjach uczestników z kandydatkami. Wprawdzie Krzysztof i Łukasz zawczasu dokonali wyboru tej jedynej, za to Grzegorz, Jan i Marek sprawiali wrażenie, jakby bałamucenie kilku kobiet jednocześnie sprawiało im sporo przyjemności. Jednak formuła programu również ich zmusiła w końcu do monogamii.

Decydujący dzień w domu Grzegorza rozpoczął się od pakowania walizek.
Tu biło moje serce - wyznała Monika.
Zauroczenie na pewno jest, ale o uczuciu na pewno jeszcze nie można mówić - zwierzyła się Dorota.
Na pewno pojawiło się u mnie uczucie i myślę, że z jego strony też, ale nie wiem, czy silniejsze niż do Dorotki czy Moniki - rozważała Martyna.

Wybór nie był łatwy, bo w rozmowie z Martą Manowską wszystkie kandydatki wyznały, że widzą swoją przyszłość u boku Grzegorza.
Od Martyny takie ciepło emanuje - ujawnił Grzegorz. Ale jej nie wybieram. Monika jest bardzo wartościową dziewczyną, ten, kto ją będzie miał, będzie szczęściarzem. Ale to z Dorotą bardzo iskrzyło na randce, mam nadzieję, że coś się na tym da zbudować.

Odprawione z kwitkiem dziewczyny pożegnała mama Grzegorza.
Wszystkie są bardzo fajne - wyznała do kamery. No ale nie może przecież mieć trzech. Która by nie odeszła to byłaby szkoda. 

Na szczęście wybrana przez rolnika Dorota zdaje się w ufnością i optymizmem patrzeć we wspólną przyszłość.
Ja coś poczułam od pierwszego wejrzenia - wyznała podczas wspólnego spaceru. Ty też to poczułeś? Nie? Czyli udało mi się cię uwieść…Chciałabym razem iść przez to życie, po to tu jestem.
Myślę, że jest potencjał między nami - ujawnił Grzegorz. Oby to poszło w dobrą stronę, kiedyś… Coś byśmy na ten paluszek włożyli...

Kiedy Marta Manowska dotarła do gospodarstwa Jana, zdziwiła się, zastając go tylko w towarzystwie Małgosi. Okazało się, że pozostałe kandydatki zwyczajnie dały mu kosza.
Ja już tylko z Małgonią jestem - przyznał Jan.  Dziewczyny zjadły śniadanie, podziękowały nam i odjechały.

Na szczęście realizatorzy pokazali, jak do tego doszło. Zaczęło się od gorzkiej wymiany zdań przy stole przed domem.
Wczoraj mówiłeś, że chcesz trzy, dzisiaj, że jedną, to ja i ułatwię decyzję i wracam do domu - zagroziła Marysia, znana widzom także jako nieoficjalna sobowtórka Majki Jeżowskiej.
Ja też chciałabym opuścić twoje gospodarstwo i pojechać do domu - dolała oliwy do ognia Elżbieta.

Jan postanowił zachować resztki twarzy i odwrócić kota ogonem, żeby wyszło na to, że to on ich nie chciał.
To ja wam powiem. Już w trakcie otwierania listów pomyślałem o Małgosi - wyznał buntowniczo.
Szkoda, ze nam wcześniej nie powiedziałeś - oburzyły się Marysia z Elą.

Jan ze spokojem obserwował, jak wynosiły z domu ciężkie walizki.
Może wam pomóc? - zapytał nie ruszając się z miejsca. Jestem bardzo zadowolony, że Małgonia tu jest. Ja ją od początku wybrałem ze zdjęcia. Myślę, że Bóg tak chciał.

Rankiem w dniu decyzji Marek postanowił olśnić kandydatki widokiem swojego nagiego torsu podczas kąpieli w jeziorze.
Na kąpiel było trochę za chłodno - stwierdziła Aleksandra, która wraz z dwiema pozostałymi kobietami obserwowała z ławeczki jego pływackie popisy.
To jest bardzo przystojny mężczyzna - oceniła Aneta.
Reagowały entuzjastycznie - ucieszył się Marek.

Manowska zastała w ogrodzie tylko trzy kandydatki, które poinformowały ją, że rolnik wziął traktor i "gdzieś pojechał".  Ostatecznie Manowskiej udało się go odnaleźć na polu.

Miód malina, trzy dziewczyny w domu, bardzo inteligentne, nic nie musiałem mówić, bardzo wartościowe dziewczyny - ocenił swoje kandydatki. Bardzo trudno było podziękować, no ale trzeba.

Ostatecznie wybrał Aleksandrę, która przyjęła jego decyzję z mieszanymi uczuciami.
Jestem zadowolona i nieco wystraszona - wyznała Aleksandra. Ja też mam wady, nie jestem na sto procent zdecydowana. To dopiero początek…

Tymczasem odrzucone kandydatki nie ukrywały rozczarowania.
Nie ma takiej możliwości, byśmy spotykali się dalej w celu kontynuowania tej znajomości - wyznała mściwie Joanna.

W przypadki Łukasza sytuacja była jasna od poprzedniego odcinka. Uzasadniając swoją decyzję w rozmowie z Martą Manowską rolnik ani słowem nie zająknął się o tym, że jego wybór mógł być wymuszony ciążą, o czym widzowie plotkują od tygodnia.

Wybrałem Agatę. Tylko tyle mi wystarczy do szczęścia. Albo aż tyle - zwierzył się prowadzącej Łukasz. Odesłałem Paulę, niezbyt miłe okoliczności były…To nie był dobry człowiek. Zrobiła straszną awanturę. Cieszę się, że wybrałem sercem. Teraz już tylko ślub i dzieci.

Niestety, Agata jakoś nie do końca podzielała jego radosny entuzjazm.
Tak jak napisałam w liście, jeśli pojawi się miłość, to zostanę - wyznała sceptycznie. Łukasz jest na dobrej drodze...

Ja płaczę ze szczęścia - zwierzyła się Marcie mama Łukasza. Dawno nie widziałam syna tak szczęśliwego, dzisiaj słyszałam, jak śpiewa w oborze.

Początek nowego związku Łukasz i Agata świętowali na polu kukurydzy.
Kiedy dostałem list od ciebie to ta kukurydza była taka malutka - wspominał romantycznie rolnik. A teraz jest już wysoka i czuję, że ta jak z naszego związku, będzie z tego plon. Zakochałem się po uszy.

U Krzysztofa również obyło się bez zaskoczeń.
Z Jessiką jakoś nie pyknęło - wyznał Krzysztof Manowskiej. Ewelina była faworytką od samego początku. Kasia wyglądała lepiej niż na zdjęciu, początkowo byłem zachwycony, no ale nie da rady kogoś na siłę zatrzymać. A z Jessiką jak nie ma tego czegoś, to ja nic nie poradzę. Ona za dużo się malowała, taka była bardziej modelka, nie czułem tego, że ona przyjechała tu dla mnie. Nie wiem, czy z Eweliną coś wyjdzie, co ona powie, czy też chce. Ja szukam takiej bardziej stabilności...

Swoje poważne zamiary przedstawił Ewelinie za pomocą mowy kwiatów.
Chciałbym cię odwiedzić u ciebie i może spróbować stworzyć jakiś związek, jeśli tego chcesz - zadeklarował stając przed nią z bukietem, który na szczęście przyjęła.
Oczywiście, że chcę - odpowiedziała życzliwie.

To co, będziesz nasza? - zagaiła na pożegnanie mama Krzysztofa.

Początek związku Krzysztof i Ewelina uroczyście rozpoczęli w kościele.
Dla mnie niedziela bez mszy świętej to ja sobie nie wyobrażam - wyznał. Wiara jest bardzo ważna w moim życiu. W tym kościele chciałbym wziąć ślub.
I wtedy dopiero Ewelina się rozkręciła, przystępując niezwłocznie do obmyślania szczegółów.
Ja sobie wyobrażam siebie w białej sukni, jakieś upięcie na głowie.. - planowała na gorąco. Krzyśka bym ubrała tradycyjnie…

Jak oceniacie szanse tych pięciu par?

 

Pudelek.pl na Facebooku:
STOP HEJT!
Dzielenie się opinią jest cenne, ale nie rań innych. Więcej o akcji

Komentarze (371)

« Najstarsze « Starsze Oglądasz 1-30 z 371
Odpowiedz
944 22
zgłoś
Gość 11.11.2018 23:01
Marek nie wybrał Anetki!!! Ola i tak go zostawi...
Odpowiedz
16 67
zgłoś
Gość 11.11.2018 23:01
Super chłopak taki swojski 👍👍👍👍
Odpowiedz
956 47
zgłoś
Gość 11.11.2018 23:02
Jak można powiedzieć o kimś, że jest złym człowiekiem??????? Brak słów na tego pana. Brak klasy i za grosz kultury.
Odpowiedz
806 28
zgłoś
Joan 11.11.2018 23:02
Wybor Marka to szok... Widocznie zadna mu sie nie spodobala i wybral ta ktora i tak go odrzuci. A Lukasz to cham
Odpowiedz
53 9
zgłoś
gość 11.11.2018 23:02
Jest i rolnik! NARESZCIE!
Ładowanie komentarzy…
« Najstarsze « Starsze Oglądasz 1-30 z 371