Czwartek 06.12.2018

Seksuolog wspomina: "Prokuratura prosiła mnie o opinię w sprawie ks. Jankowskiego... 14 lat temu"

Henryk Jankowski ksiądz Henryk Jankowski prof. Zbigniew Lew-Starowicz Tomasz Terlikowski

Seksuolog wspomina: "Prokuratura prosiła mnie o opinię w sprawie ks. Jankowskiego... 14 lat temu"

Nie cichnie burza wokół opublikowanego w Dużym Formacie demaskatorskiego artykułu na prałata Henryka Jankowskiego. Kapelan Solidarności po śmierci w 2010 roku został uhonorowany za zasługi czterometrowym pomnikiem przed gdańskim kościołem św. Brygidy i skwerem własnego imienia. Już wtedy pojawiały się pierwsze relacje ofiar księdza, a po latach już mało kto kryje się ze zdaniem, że Jankowski był pedofilem. Prokuratura i zwierzchnicy księdza wiedzieli o tym od dawna i nic z tym nie zrobili.

Zobacz: Ksiądz Jankowski molestował dzieci. Ofiara opisała traumę po 50 latach: "Wkładał ręce w majtki i próbował je zdjąć. Był jak bestia"

Jak wspomina w rozmowie z Super Expressem seksuolog prof. Zbigniew Lew-Starowicz, prokuratura zwróciła się do niego o sporządzenie opinii dotyczącej księdza Jankowskiego już w 2004 roku! Miało to związek z prowadzonym od 2003 roku śledztwem w sprawie nieletniego Sławka, którego ksiądz zmuszał do uczestniczenia w hucznych przyjęciach, podczas których chłopiec, jako osobista maskotka prałata, nalewał gościom alkohol. Często nocował u księdza, a także towarzyszył mu w zagranicznych podróżach.

Prokuratura poprosiła mnie o sporządzenie opinii w sprawie księdza Jankowskiego i w oparciu o akta sprawy zrobiłem opinię hipotetyczną - ujawnia prof. Lew-Starowicz. Jedna z nich dotyczyła efebofilii u księdza Jankowskiego, czyli pociągu do młodych, dojrzewających mężczyzn. Próbowałem interpretować jego zachowania i dowiedzieć się, co siedzi w głowie człowieka, który robi tak złe rzeczy. W swojej opinii mówiłem o zachowaniu księży, o skracaniu dystansu, poklepywaniu po plecach, przytulaniu. 

Skończyło się… umorzeniem sprawy. Tego samego roku ksiądz Jankowski został odsunięty od sprawowania funkcji proboszcza parafii św. Brygidy w Gdańsku. Ten "zbieg okoliczności" może sugerować, że zwierzchnicy prałata doskonale zdawali sobie sprawę w jego pedofilskich praktyk i umówili się z prokuraturą, że w ten sposób zamiotą skandal pod dywan.

Dodatkowym pytaniem jest: kto jeszcze wiedział? Na przyjęciach u księdza Jankowskiego bywali wszyscy, którzy liczyli się w polityce. Nikt nie zwrócił uwagi to, że w całonocnej imprezie uczestniczy mały chłopiec, który na dodatek nalewa gościom wódkę do kieliszków i że to jednak nie jest ani miejsce, ani zajęcie odpowiednie dla dziecka...?

Nawet "świętszy niż sam papież" Tomasz Terlikowski rozumie, że coś tu jest nie bardzo nie w porządku.

Ci świadkowie kiedyś i teraz opowiadają rzeczy straszne i mamy też świadków, którzy mówią, że przełożeni księdza Jankowskiego o tym wiedzieli - komentuje w Super Expressie. I to jest sprawa skandaliczna! To, że ksiądz prałat był efebofilem homoseksualnym nie było tajemnicą i to nie jest grzech tylko księdza Jankowskiego. Jeśli wiedział o tym abp. Tadeusz Gocłowski i nic nie zrobił, to jest to też jego grzech. Tego typu sprawy powinny być wyciągane dla dobra Kościoła, choćby po to, by ofiary miały pewność, że Kościół i Bóg są po ich stronie, a nie po stronie przestępców. I nie tylko przestępcy, ale także ci, którzy ich tolerowali, powinni ponieść odpowiedzialność. 

Pudelek.pl na Facebooku:

Komentarze (390)

Odpowiedz
49 1
zgłoś
Gość 06.12.2018 00:57
Pociag do mlodych chlopcow to jedno ale grzechow to on mial chyba wiecej .... co z ta dziewczynką co popełniła samobójstwo bo była z nim w ciąży? Nie mogę o tym zapomnieć....
Odpowiedz
9 21
zgłoś
Gość 06.12.2018 00:57
No to.dla mnie Lew sie skonczyl. Wspiera pedofilow z kosciola.
Odpowiedz
12 2
zgłoś
Gość 06.12.2018 00:58
PO 50 latach sobie przypomniała - ukrywała to przed mężem, albo odzyskała pamięć????? !!!!
Pamietala caly czas, to.jego kumple woleli.nie wiedziec. Proces byl.umorzony jakos, Lew pomogl
Odpowiedz
6 7
zgłoś
gość 06.12.2018 00:58
gość:
gość:
gość:
M'uaM & Mia : Zbigniew Lew-Starowicz też ma dużo za uszami (nawet nie wiecie ile)
Podziel się wiedzą. Chcemy wiedzieć.
Swoje czasu "leczył" gejów i lesbijki
Sami się do niego zgłaszali nalegając na terapię behawioralną. Tak wtedy leczono. Nic zlego nie zrobił. Chociaż i tak przeprosił
Nie behawioralna a konwersyja. Warto pamiętać, że była ona uznana na świecie więc łatwo oceniać 40 lat później. Lew Starowicz nigdy nie praktykował przymusowego leczenia. Dlatego dobrze jest sobie przypomnieć, że jego pacjenci sami uważali się za chorych a nie zostali zaciągnięci do gabinetu przez fanatyków.
sami się zgłaszali? człowieku chyba sobie kpisz i nie wiesz o czym piszesz!
Odpowiedz
1 4
zgłoś
gość 06.12.2018 00:59
gość:
gość:
Gość:
Gość:
Gość: No to trochę jest wspolwinny... mógł coś zrobić, miał wpływy tez, znajomych itp
Dobrze się czujesz? Istnieje cos takiego jak tajemnica medyczna. Skoro przekazał opinię do prokuratury, to co mógł zrobić więcej?
Przepraszam, macie rację
przecież go nie badał i wydał opinię, czy to jest normalne?
istnieje taka forma jak opinia na podstawie akt czesto w sprawach cywilnych - testamentowych
zgoda ale w sprawach karnych też?
Ładowanie komentarzy…