Niedziela 17.02.2019 22:45

Ryszard z "Sanatorium miłości" ujawnia swoją smutną historię: "Dwa lata po ślubie zostałem na rok sam z noworodkiem, żona w szpitalu"

Sanatorium miłości Marta Manowska Cezary Mocek Krzysztof Rottbard Lesław Sierakowski Małgorzata Zimmer Teresa Wąsowicz Joanna Tunney Wiesława Kwiatek Walentyna Kozioł Janina Busk Marek Jarosz Ryszard Kruszelnicki Ryszard Lasota

Ryszard z "Sanatorium miłości" ujawnia swoją smutną historię: "Dwa lata po ślubie zostałem na rok sam z noworodkiem, żona w szpitalu"

Najnowszy reality show TVP, w którym seniorzy poszukują miłości w sanatorium w Ustroniu, osiąga właśnie półmetek. Na razie można mówić o częściowym sukcesie w postaci dwóch par, które, jak się wydaje, mają przed sobą szansę na wspólną przyszłość.

Nowy dzień w domu uzdrowiskowym rozpoczął się od natrętnej promocji suplementów diety oraz tradycyjnego jątrzenia przy śniadaniu w wykonaniu Ryszarda z Warszawy, Tym razem postanowił zasiać ferment między Małgorzatą i zakochanym w niej Markiem.
A Małgosi powiedziała, że to taka turnusowa miłość - rzucił niby niewinnie. A ty od razu, czy zostaniesz moją żoną, tak pod karabinem...


Małgorzata nie chciała brać udziału w tej rozmowie.

Ja nie wiem, co na to powiedzieć - skomentowała obojętnie.

Kuracjuszką dnia w wyniku tajnego głosowania została Wiesława, która w minionym odcinku obchodziła imieniny i, jak ujawniła, Krzysztof z tej okazji zorganizował dla niej imprezę po silent disco.

Było bardzo sympatycznie - wyznała do kamery. Krzyś wszystko zaaranżował...

W tej sytuacji jej współlokatorka, Janina, uznała, że wszystko jest już jasne i przesądzone.
Ja widziałam spojrzenia Krzysia na Wiesię - ujawniła ze znaczącym uśmiechem. Nawet jej to powiedziałam. 

Zadaniem odcinka było spisanie na kartkach, pod czujnym okiem pani psycholog, opinii o koleżankach i kolegach z programu.

Jakaś opinia była, że mam dwa oblicza - skomentowała z niesmakiem Janina. Ja się pierwszy raz z tym spotkałam i w ogóle się nie zgadzam.

Starszy pan, próbujący wszystkich sobie podporządkować? - odczytał Ryszard ze Świdnicy. No, to w pewnym sensie jest jakiś komplement.

Krzysio jest duszą towarzystwa, z dużym poczuciem humoru - przeczytał zadowolony Krzysztof. Jednym słowem narcyz… to sobie pozwoliłem zostawić na koniec…

Dostałam pozytywne opinie - ujawniła Joanna. Jedna mnie zainteresowała, że ktoś to zauważył… Rzeczywiście jestem trochę na rozstaju, muszę się oderwać do dawnego związku, ale to jest trudne.

Myśliciel… no oczywiście! - zachwycał się swoją kartką Cezary. Jak coś powie to zawsze ciekawie… No, trudno się nie zgodzić!

Ja siebie zupełnie inaczej odbieram, a tu tyle ciepłych cudownych słów - rozczuliła się skromna jak zwykle Walentyna, która zebrała same komplementy. Ja to ciepło na pewno zwrócę innym.

Teresie, jak było do przewidzenia, oberwało się za palenie papierosów, ale wśród opinii na jej temat przeważały te pochlebne.

Trudny do zniesienia gaduła? Nieeee, to nie ja... - kokietował Marek, ale potem wyznał do kamery, że spodziewał się takich uwag.

Ryszard ładnie tańczy - odczytał Ryszard z Warszawy. Osoba kontrolująca zachowanie innych ale nie swoje…? Ryszard jest konfliktowym mężczyzną... Jeśli chesz mieć konflikt, poznaj Ryszarda…. No to ja zapraszam! Mały człowiek z rozdętym ego? Ja znam swoją wartość i jakieś tam podjazdy… nie.. to nie jest ego rozdęte, tylko poczucie własne wartości. Jakby ktoś chciał sprawdzić moje IQ, to mam zaświadczenie z Mensy, tam jest wszystko zapisane. Ja jestem wdowcem, a tu większość jest rozwodnikami, a rozwodnik czy rozwódka nigdy nie zrozumie wdowca czy wdowy. Mnie to wszystko umocniło w moich racjach.

Swoją smutną przeszłość postanowił ujawnić w rozmowie z Martą Manowską. W okrężny sposób dał do zrozumienia, że jego zachowanie, które, jak wynika z opinii, nie zaskarbiło mu życzliwości pozostałych uczestników, jest pewnego rodzaju zbroją, którą przywdziewa, bojąc się zranienia.

Jak już wejdę w towarzystwo to można ze mną konie kraść - wyznał. Rzeczywiście jestem bardzo wymagający, ale nie tylko od innych. Zostałem doświadczony dość brutalnie. Ożeniłem się, dwa lata po ślubie żona jedzie na porodówkę, dostaję wiadomość, że mam syna, jestem szczęśliwy, aż tu nagle pojawiły się komplikacje o żony, nerki stanęły. Zostałem sam z noworodkiem, na rok, żona w szpitalu. Synek tak na mnie ufnie patrzył, a ja nawet nie wiedziałem, czy będzie miał matkę, czy nie... Potem było trochę dobrze, potem znów szpital. Żona nie doczekała wnucząt, od dwunastu lat jestem sam. Po stracie osoby, którą się kochało, można żyć samotnie, jak pingwin, ale ja marzę o miłości, myślę nawet, żeby się znów ożenić.

Kolejnym wyzwaniem były warsztaty malarskie, podczas których uczestnicy mieli namalować wylosowane osoby z turnusu. Nie wszystkie portrety dało się rozpoznać, a podczas tworzenia Cezary przeżył chwile załamania.

Nie można zmuszać kogoś, kto nie umie malować, żeby malował - narzekał przy sztalugach. Nie mądruj się, bo ja nie umiem i już! Mam swoje zasady i z nimi umrę. Mi to przejdzie…

Ta, przejdzie… na mnie - skomentował Ryszard z Warszawy.

Taktowny jak zwykle Krzysztof postanowił rozładować napiętą atmosferę humorem.
A jaką miseczkę dałeś na tym portrecie? - zainteresował się zaglądając Cezaremu przez ramię - C…?

Wiesława, jako kuracjuszka dnia, do towarzystwa w grocie solnej wybrała Krzysztofa, który, jak sama przyznała, ujął ją imieninowym bukietem i prywatką w pokoju.

Masz podobny charakter co ja, poza tym jesteś z Warszawy, mamy sporo wspolnego, no i tymi kwiatami rozłożyłeś mnie na łopatki… - uzasadniła swój wybór. A jeszcze ta impreza…

A jakbyś w tej grocie solnej dostała szampana i kwiaty, to byś płakała słonymi łzami - zażartował Krzysztof.

Atmosfera jest cudowna, czujesz to? - drążyła Wiesia. Czy to może być początek przyjaźni?

No oczywiście, przecież ja z Warszawy, ty w Warszawy, to to pewnie, że musimy to co najmniej powtórzyć…- zgodził się niezobowiązująco Krzyś.

Ja w szkole byłam kujonką - wyznała Wiesława w rozmowie z Martą Manowską. Potem hipisówą… to tej pory został mi ten styl, długie włosy, ubranie… Ja lubię się ubrać modnie, ale i swobodnie. Właściwie to po śmierci męża zaczęłam się odkrywać na nowo, swoje pasje, które miałam w młodości. Poszłam na uniwersytet trzeciego wieku, kurs informatyczny, rysunku, basen, odkryłam te swoje dawne pasje, które pozostały uśpione przez 28 lat małżeństwa. 

Wieczór zakończył się tańcami do utworu Zenka Martyniuka, który jednak nie przypadł do gustu Cezaremu, ale gdy tylko z głośnika popłynęła inna muzyka, poprosił Teresę do tańca.

Wiem, jaki jest wniosek z dzisiejszego dnia - ujawnił Marek - Jesteśmy z Małgosią oficjalnie parą i myślę, że będziemy jeszcze bardzo długo.

Tymczasem Małgorzata postanowiła spędzić większość wieczoru w towarzystwie Lesława. Marek, jak było do przewidzenia, źle to zniósł.

Panowie podobno o mnie rywalizują - skomentowała nie bez satysfakcji Małgosia. A niech rywalizują… W moich oczach Marek dzisiaj stracił, porażka. Próbuje dominować, ale nie zawsze w tym momencie, kiedy powinien…

Też myślicie, że Marek za bardzo naciska…?

 

Pudelek.pl na Facebooku:
STOP HEJT!
Dzielenie się opinią jest cenne, ale nie rań innych. Więcej o akcji

Komentarze (182)

« Najstarsze « Starsze Oglądasz 1-30 z 182
Odpowiedz
251 15
zgłoś
KACZMAREK 17.02.2019 23:00
Walentyna rządzi!
Odpowiedz
281 63
zgłoś
Gość 17.02.2019 23:01
Polubiłam Pana.Ryszarda....
Odpowiedz
319 31
zgłoś
Gość 17.02.2019 23:02
Dlaczego nie napiszecie ze Godlewskie sklepały się w samolocie i pilot zdecydował o zawróceniu samolotu?
Odpowiedz
97 9
zgłoś
KACZMAREK 17.02.2019 23:03
Gość: Dlaczego nie napiszecie ze Godlewskie sklepały się w samolocie i pilot zdecydował o zawróceniu samolotu?
A kogo te ku...wy obchodzą?
Odpowiedz
203 25
zgłoś
Gość 17.02.2019 23:03
Nie zmienia to faktu, że jest apodyktyczny
Ładowanie komentarzy…
« Najstarsze « Starsze Oglądasz 1-30 z 182