Trwa ładowanie...
Przejdź na

Marta Linkiewicz o wygranej z Esmeraldą Godlewską: "To było jak ubijanie wielkiego kotleta"

0
Podziel się:

Patoinfluencerka orzekła, że co prawda szkoda jej przeciwniczki, ale i tak "może sp****alać". Oglądaliście ich walkę?

Marta Linkiewicz o wygranej z Esmeraldą Godlewską: "To było jak ubijanie wielkiego kotleta"

30 marca 2019 roku ma szansę na wieki zapisać się w annałach polskiego show biznesu, jako dzień, w którym oficjalnie "zobaczyliśmy już wszystko". Pierwszą kartę nowego rozdziału celebryckiej kroniki wspólnie przewróciły Marta Linkiewicz i Esmeralda Godlewska, występując na ringu gali Fame MMA.

Kobiety walczące w klatce ku uciesze gawiedzi to co prawda żadna nowość, ale ta konkretna potyczka wzbudziła chore wręcz zainteresowanie wśród masowej publiki. Wszystko to za sprawą niezwykle osobliwej aktywności w sieci, którą parają się obie panie. Marta zaczynała swoją "karierę" w Internecie jako dumna Polka, która "zaliczyła" autokar pełen amerykańskich raperów, natomiast Esmeralda zdobyła swoją "renomę" masakrując polskie kolędy, jak również wbijając się w ścianę budynku podczas prowadzenia samochodu pod wpływem alkoholu.

Mimo ogromnego oczekiwania na walkę i wybuchowych konferencji prasowych z udziałem "gwiazd" widowisko okazało się być wyjątkowo rozczarowujące. Zaledwie w kilka sekund Linkiewicz zdołała powalić konkurentkę na ziemię i znokautować ją technicznie serią leniwie wykonanych ciosów.

Świeżo po wygranej, w rozmowie z Plotkiem Marta sama porównała swoją technikę do obróbki mięsa.

To było jak ubijanie wielkiego kotleta - określiła celnie.

Widzowie byli zszokowani widokiem Linkiewicz i Godlewskiej w pojednawczym uścisku po walce. Jakby nie patrzeć, obrzucanie się nawzajem kaszankami i jajkami nie zwiastowało, jakoby panie miały kiedykolwiek znaleźć wspólną płaszczyznę do cywilizowanej dyskusji. Linkiewicz odnalazła jednak w sobie odrobinę współczucia dla skompromitowanej Esmeraldy, która jeszcze kilka tygodni wcześniej zapowiadała, że chciałaby związać swoją przyszłość z walkami w klatce.

Życie jest przewrotne. Nie wiem na ch*j się tak rzucała. Jakby podeszła do tego z dystansem... No ja nie wiem, po co takie awantury. I tak powiedziałam jej: "Szczekaj, szczekaj, zobaczymy na ringu". I zobaczyła. I co? Jest mi jej szkoda, ale w głębi serca niech spie***la - skwitowała szorstko.

Myślicie, że doczekamy się rewanżu, czy wolelibyście jak najszybciej zapomnieć o tym intrygującym wydarzeniu?

KOMENTARZE
(0)
Zaloguj się i zostań Championem Pudelka VIP
Pamiętaj, że po zalogowaniu nadal możesz
komentować ANONIMOWO 😎
Szansa na wyróżniony komentarz
Odznaka Championa
Kolorowy avatar