Środa 09.10.2019 22:50

"Starsza pani musi fiknąć": Paweł Fajdek zabrał z lotniska WALIZKĘ OBCEJ KOBIETY. A jego tata wspominał, za co syn dostawał lanie

Paweł Fajdek Starsza pani musi fiknąć

"Starsza pani musi fiknąć": Paweł Fajdek zabrał z lotniska WALIZKĘ OBCEJ KOBIETY. A jego tata wspominał, za co syn dostawał lanieBohaterem najnowszego odcinka nowego hitu TVN Starsza pani musi fiknąć był Paweł Fajdek - czterokrotny mistrz świata w rzucie młotem. W dalekiej podróży do tajemniczej Jordanii towarzyszył mu ukochany tata - Waldemar, zamieszkujący na co dzień Wierzebno na Dolnym Śląsku.

Nie osiągnąłbym tego wszystkiego gdyby nie ten człowiek który jest właśnie za mną, jego twarda ręka, jego baczne oko, które całe życie mnie obserwowało i pokazywało właściwe ścieżki. (…) Mam nadzieję , że będę miał okazję się trochę odegrać, bo to twarde wychowanie jednak się na mnie odcisnęło - zapowiedział sportowiec.

Pierwszym przystankiem w podróży panów było miasto Amman, stolica Jordanii. Paweł nie ukrywał, że wycieczki za granicę to dla jego rodziciela rzadkość.

Ojciec bardzo długo nie potrafił przełamać się, żeby wyjechać za granicę na wakacje. On wolał siedzieć w Międzyzdrojach, gdzie padał deszcz. Super wakacje.

Z lotniska panowie musieli podróżować do swojego hotelu ponad trzy godziny. Niestety, na miejscu czekała na nich mało przyjemna niespodzianka. Okazało się, że Waldemar zabrał z taśmy cudzy bagaż. 

Ty, ale to nie jest moja walizka, a co to są za rzeczy? - zauważył poirytowany Waldemar, na co Paweł zareagował nerwowym chichotem.

Nawet mnie nie wk*rwiaj. Ja pierdziu. Tą górną część otwieramy a tam jakieś kobiece rzeczy. Ale będzie afera. No to się pięknie zaczęło. Ty ją szarpnąłeś. Za walizkę był odpowiedzialny Pawełek. Chciałeś być taki dobry synuś, dla tatusia walizkę wziąć. No to już mamy noc z głowy, będzie cudownie.

Gubienie własnego mienia w najbardziej egzotycznych warunkach to dla mistrza nie pierwszyzna. Młociarz przypomniał, jak to przed kilkoma laty zapodział swój dopiero co zdobyty medal w pekińskiej taksówce. Prasa na całym świecie zaczęła rozpisywać się wówczas, że olimpijski mistrz próbował w ten sposób zapłacić kierowcy za przejazd.

Już kilkakrotnie gubiłem swoje rzeczy na lotniskach. Jestem etatowym looserem, jeśli chodzi o to. Potem zawsze są jakieś fajne walki, żeby to odzyskać - przyznał.

Odnalezienie bagażu Waldemara okazało się być jednak zadaniem nader wymagającym. Rodzina była zmuszona wyruszyć na miejscowy targ, aby tam uzupełnić najbardziej potrzebne elementy garderoby. Ostatecznie ojcu mistrza najbardziej przypadł do gustu "zarąbisty" sweterek, długa, ciepła piżamka w kwieciste wzory i poruszająca uszami czapka z Pokemonem

Pierwszą zaplanowaną przez Pawła rozrywką były loty na flyboardzie - desce wyrzucającej z siebie wodę pod wysokim ciśnieniem, uwielbianej przez fanów sportów ekstremalnych.

Możesz spróbować dwa razy: pierwszy i ostatni - zachęcał Paweł.

Ja ci k*rwa dam dwa razy - odrzekł wyraźnie niepocieszony Waldemar. 

Tata sportowca niestety nie bawił się najlepiej w wodzie. Jego nogi złapały skurcze, szybko zdecydował się więc zakończyć przygodę z latającą deską. 

Tatuś powiedział, że jak coś mu się stanie to mnie zabije. Mam więc nadzieję, że Ali ogarnie temat. Wyobrażam sobie, co teraz myśli, na pewno jest niecenzuralnie.

Zobacz: Paweł Fajdek ostro o Włodarczyk: "Zbudowała całą swoją karierę na przyjaźni z Kamą, co było medialną pierdołą"

Następnego poranka panowie zawędrowali na pustynię Wadi Rum, która opisywana bywa jako "kawał Marsa przeniesiony na naszą planetę". Na dnie wyschniętego na wiór jeziora czekały wiatrakowce.

Zacząłem się zastanawiać, czy nas to uniesie, bo my tacy duzi chłopcy. Ale piloci też nie tacy mali, to chyba maszyna da radę - wyraził swoje nadzieje Waldek, któremu lot nowym środkiem transportu wyjątkowo przypadł do gustu.

Następnie dynamiczny duet musiał zmierzyć się z podróżą na wielbłądach. Ani syn, ani ojciec nie ukrywali, że ta część wycieczki nie należała do najprzyjemniejszych.

Z wielbłądami zdecydowanie za długo obcowałem. Nie zamierzam tego powtarzać. Jestem nieprzystosowany genetycznie do tego - oznajmił młociarz.

Po trzech godzinach drogi panowie dotarli nareszcie do miejsca swojego noclegu - obozu Beduinów.

Tata świetnie dogadał się z kolegami nowymi. Od razu złapał język. Nie wiedzą o czym mówi, oni też nie wiedzą, o czym on mówi. Więc musi się udać, musi być fajnie - zauważył Paweł. 

Panowie brali między innymi udział w przygotowywaniu beduińskiej wersji grilla. 

Kurczak z orzechami przepyszny. Żeby na takim pustkowiu coś takiego przygotować, to pełen szacunek dla nich - Waldemar ocenił serwowane przez mieszkańców pustyni przysmaki. 

Paweł zauważył, że jego tacie chyba trochę za bardzo spodobało się nowo zapoznane towarzystwo. 

Nie sądziłem, że mój ojciec może się tak dobrze bawić. Że będzie mieć tyle luzu. Szczególnie, że jest już zmęczony. Gdyby go tam zostawić na dwa miesiące, to pewnie nie chciałby wrócić. Fajnie widzieć jak rodzic się cieszy.

Dzień po beduińskiej imprezie sportowiec miał niemałe problemy ze wstawaniem. Na szczęście jego tata dobrze wiedział, jak na to zaradzić.

Można poemat pisać z jego wstawaniem. "A jeszcze trochę, a jeszcze chwilę, a to, a tamto". Trzeba po prostu rygorystycznie. Okno do góry, na szerokość, ewentualnie delikatnie z kopa w łóżko i Pawełek jest już na nogach.

Następnym punktem na planie podróży była wykuta w skale świątynia, do której prowadziła stroma ścieżka w górę kamienistego stoku.

Podczas wspinaczki panom wzięło się na wspominki krnąbrnych przewinień złotego medalisty w czasach szkolnych i surowych kar, jakie szykował dla niego zatroskany ojciec. 

Jak przeskrobałem coś, to pierwsze co się wchodziło do domu, trzecia szuflada, kuchnia i wszystko jasne.

Jak coś przeskrobali, no to niby dostawali lanie. To ten cwany, jak to on cwaniaczek, włożył sobie zeszyt pod spodnie. Dawid brat jego drze się, krzyczy, że go boli, a ten się śmieje - wspomniał Waldemar. - To kogoś klepnął, a to dziewczynkę uszczypnął, a to zjadł komuś śniadanie.

Pamiętam, jak żeście mnie długo lali za ten samochód w gimnazjum - wtrącił Paweł.

To był taki hit, że się skończył w sądzie. Przestawili po egzaminie gimnazjalnym nauczycielce samochód między drzewa i nie mogła wyjechać.

Producenci zdecydowali się pokazać także fragment wzruszającej wypowiedzi, na którą ojciec sportowca zdobył się w obecności kamer.

Prawdę mówiąc, trochę ich sam wychowałem. Tak to jest w życiu nieraz, że jakoś sobie trzeba dawać radę. Nie po to rodzinę zakładałem, żeby ich zostawić i gdzieś sobie iść w świat. Nie mógłbym tego zrobić. Nieraz było tak, że musiałem zostać z nimi sam na parę miesięcy. Moja praca zawodowa, plus jeszcze wtedy zacząłem szkołę. Byłem 24 godziny na obrotach. Przez tydzień spałem 7-8 godzin. Oni musieli mieć dyscyplinę. To był najgorszy okres w moim życiu, że było ciężko, ale jakoś to poszło i teraz jest dobrze. Mamy siebie i to jest najważniejsze, a reszt a się nie liczy. Gdy mam chwile słabości, to Paweł i Dawid momentalnie są u mnie, bo wiedzą że ich potrzebuję i są i mnie wspierają. Bardzo się kochamy i szanujemy.

Kolejną noc panowie spędzili w stolicy Jordanii. Paweł zafundował tacie "odprężającą" rozrywkę w postaci prowizorycznego parku rozrywki, którego stan techniczny budził lekkie obawy młociarza.

Wieczorem rodzina udała się na siłowanie na rękę w miejscowym barze dla mężczyzn.

Waldek wygrał obie rundy w których wziął udział. Równie dobrze poradził sobie Paweł, który pokonał lokalnego mistrza.

Nie ma kozaka na Polaka - skwitował sportowiec.

Sportowiec zmierzył się także ze swoim tatą, który nie bez małych kłopotów rozłożył swojego syna na łopatki.

Ostatnią rozrywką, którą młociarz zaplanował dla swojego ojca, było wykonanie tatuażu. Dla Waldemara było to nie lada zaskoczenie, ponieważ latami krytykował on tendencje syna do zdobienia swojego ciała tuszem i kolczykami.

Kiedyś za moich lat młodzieńczych tatuaż wiązał się z tym, że ktoś źle swoim życiem pokierował, wylądował w więzieniu. Ale może coś trzeba znów w życiu zmienić, żeby to szło do przodu, nie starą drogą, może trzeba iść nową drogą.

Teraz na plaży w Międzyzdrojach to ty będziesz takim kotem - skomentował Paweł.

Oglądaliście przygody atletycznej rodzinki? 

fot. TVNfot. TVNfot. ONS
fot. ONS

Pudelek.pl na Facebooku:
STOP HEJT!
Dzielenie się opinią jest cenne, ale nie rań innych. Więcej o akcji

Komentarze (57)

« Najstarsze « Starsze Oglądasz 1-30 z 57
Odpowiedz
172 9
zgłoś
Gość 09.10.2019 22:32
Widac ze sie kochaja i nie bylo to udawane :)
Odpowiedz
13 38
zgłoś
gość 09.10.2019 22:32
nie płakałam po staraku
Odpowiedz
200 8
zgłoś
Gość 09.10.2019 22:33
Fajni, prawdziwi! Takich teraz nie robią ;-)
Odpowiedz
27 7
zgłoś
gość 09.10.2019 22:34
pudel, byś sie dowiedział moze, co było w kopercie Szyszki! Bo zaraz Błaszczak kopnie w kalendarz i tyle sie dowiemy!
Odpowiedz
68 4
zgłoś
Gość 09.10.2019 22:35
Szorstka, męska ale jednak przyjaźń.
Ładowanie komentarzy…
« Najstarsze « Starsze Oglądasz 1-30 z 57