aktualizacja

Agnieszka Woźniak-Starak o śmierci męża: "Każdego dnia walczyłam o to, żeby wstać z łóżka"

367
Podziel się

"Ja patrzę na przyszłość z ciekawością, z siłą, bo mam poczucie, że już nic gorszego mnie nie spotka. Piotrek mi zostawił dużo siły, mało lęku. Pozwala mi przetrwać" - wyznała w "Dzień Dobry TVN".

Agnieszka Woźniak-Starak o śmierci męża: "Każdego dnia walczyłam o to, żeby wstać z łóżka"

Agnieszka Woźniak-Starak w sierpniu tego roku musiała zmierzyć się z ogromną osobistą tragedią - w wyniku wypadku na motorówce zginął jej mąż, Piotr Woźniak-Starak. Dziennikarka po jego śmierci swoją obecność w sferze publicznej ograniczyła praktycznie tylko do działań związanych z ostatnim filmem producenta, Ukryta gra. Pojawiła się na premierze, a także promuje materiał z kulisami powstawania dzieła, który sama wyreżyserowała.

O projekcie i o tym, jak radzi sobie ze stratą męża, opowiedziała Dorocie Wellman w Dzień Dobry TVN.

Praca z mężęm jest ciężka. Stresował się, gdy przeprowadzałam z nim wywiady. Kompletnie to nie szło. Ja go co chwilę poprawiałam, on się denerwował, aż mój kolega powiedział: "Wiesz co, Agnieszka? Może ja z nim porozmawiam". Pamiętam, że kolejny wywiad poszedł nam już trochę lepiej - wspomina.

Woźniak-Starak przyznała jednak, że teraz nie jest jeszcze w stanie oglądać tych rozmów.

Powiem ci szczerze, fragmenty rozmów z Piotrkiem musiały zostać dla mnie wycięte. Nie jestem w stanie słuchać jego głosu. Na premierze, gdy pojawiła się na koniec czarna plansza i wiedziałam, że będzie jego wypowiedź, zatkałam uszy. Jeszcze nie jestem na to gotowa, jeszcze długo, długo nie - wyznała.

Wellman spytała o to, jak Agnieszka znosi publiczną żałobę.

Nie myślę o takich rzeczach, to jest najmniejszy mój problem. Teraz czerpie od ludzi to, co najlepsze. Karmię się dobrą energią, a jej nie brakuje. W tej tragicznej sytuacji spotyka mnie bardzo dużo dobrego. Naturalnie staram się odgradzać od tych trudnych rzeczy. Wiadomo, że dzieje się trochę negatywnych rzeczy, ale to nie jest to, co mnie najbardziej obchodzi - wyznała.

Dziennikarka przyznała, że w tym trudnym dla niej czasie może liczyć na ogromne wsparcie rodziny i przyjaciół. Wyznała, że nikt jej pod tym względem nie zawiódł.

Mamy bardzo silną grupę przyjaciół, którzy byli z nami blisko i byli cały czas teraz. Oni dają mi bardzo dużo i wiem, że mnie nie zostawią. Nie było osoby, na której się zawiodłam. Nic się nie zweryfikowało na niekorzyść. Czuję, że mam dług wdzięczności wobec ludzi.

Agnieszka przyznała też, że nie wybiega teraz myślami daleko w przyszłość, stara się powoli odbudować swoją codzienność. Przyznała, że na początku trudno było jej się podnieść z łóżka, ale wiedziała, że musi to zrobić, by zacząć czuć się lepiej.

Ja patrzę na przyszłość z ciekawością, z siłą, bo mam poczucie, że już nic gorszego mnie nie spotka. Piotrek mi zostawił dużo siły, mało lęku. Pozwala mi przetrwać. To jest walka o siebie. Można się poddać, nie wstać z łóżka, ale ja każdego dnia walczyłam o to, żeby wstać, żeby iść się umyć, rozmawiać. Wiem, że jakbym nie wstała z łóżka, to byłby koniec. Był taki dzień, że ja mówiłam non stop przez 15 godzin. To mi pomogło, musiałam się wygadać, przepracować pewne rzeczy.

Na koniec Woźniak-Starak przyznała, że nie jest pewna, czy będzie mogła jeszcze wrócić do pracy w telewizji.

Najpierw myślałam, że muszę kompletnie zmienić ten swój świat. Miałam taki pomysł, że wyjeżdżam na Podhale na kilka miesięcy i wszystko było przygotowane. A potem tu się zaczęło sporo dziać, ja się zaangażowałam w kilka projektów i to mi pozwala żyć. Pomyślałam, że boję się odciąć. Finalnie wyjadę tylko na parę dni. Tęsknię za telewizją, bo uwielbiałam moją pracę. Nie wyobrażam sobie, żebym wróciła do rozrywki. Właściwie to niewiele sobie wyobrażam. Nie mam sprecyzowanego pomysłu na siebie. Chciałabym dużo rzeczy zmienić, wiele rzeczy robić inaczej. To jest nowy początek. Nie mam oczekiwań. Mam pełną akceptację na to, co przyniesie życie. Ból i cierpienie najwięcej nas uczą. Chciałabym robić mądre rzecz. Ten 2020 rok da mi sporo odpowiedzi.

_

Agnieszka Woźniak-Starak o śmierci męża: "Każdego dnia walczyłam o to, żeby wstać z łóżka"
Agnieszka Woźniak-Starak o śmierci męża: "Każdego dnia walczyłam o to, żeby wstać z łóżka"
Agnieszka Woźniak-Starak o śmierci męża: "Każdego dnia walczyłam o to, żeby wstać z łóżka"

_

Polub pudelek.pl na Facebooku:
KOMENTARZE
(367)
Gość
2 tyg. temu
Wiadomo zawsze wieka stratą jak mąż umiera. Steki ludzi umiera tragicznie. Niedawno zginęło 5 mężczyzn pod pociągiem. Też pozostawili żony i dzieci. Agnieszka przynajmniej sobie może pozwolić nie wstawać z łóżka czy jechać na Podhale na miesiąc. Grażyna zaraz musi iść do pracy i przełknąć czarę goryczy. Bez hejtu ale tak jest.
gość
2 tyg. temu
Ja myślę, że dał jej dużo siły i mało lęku. Do końca życia nie musi martwić się o swój byt, jest zabezpieczona finansowo. To bardzo dodaje odwagi. Gdyby została goła i wesoła, z długami, o wiele trudniej by jej się wstawało z łóżka.
Gość
2 tyg. temu
Sorry ale teraz każda wdowe będą na wywiady zapraszać? Inne kobiety mają gorzej. Zostają z dziećmi i kredytem hipotecznym na 30 lat. A cierpią tak samo jak ona. A ona poza cierpieniem nie musi martwić się bytem
gość
2 tyg. temu
rozumiem ją doskonale. 3.5 miesiąca temu zmarł mój narzeczony. Nie jestem w stanie oglądać zdjęć, nagrań, naszych radosnych chwil - ból jest ogromny, przeszywający... wegetuję, nie zyję..nie da się żyć bez połowy serca :(
Marion
2 tyg. temu
Szkoda chłopaka ,mógł jeszcze zrobić fajne filmy.Mój tata też młodo zmarł.Mama nas miała 3,dostałą 2 dni okolicznosciowego i jakieś parę dni starego urlopu.Po 4 miesiącach na rękach (na przystanku)zmarła jej mama.Nie ma czasu na myślenie czy masz wstać z łóżka.Możesz co najwyżej popłakać w poduszkę jak wrócisz z pracy ,sprawdzisz dzieciom lekcje,ogarniesz co trzeba i pocieszysz tatę.Kobiety są silne stwierdzam.Jao dziecko też to przeżywałam ,że nie ma taty,zaraz babcia...tylko tak myślę kto wtedy pocieszał mamę.
Najnowsze komentarze (367)
R.K.
1 tyg. temu
Agnieszko. Jestem z Tobą. Trzymaj się. Dla siebie i dla Niego.
gość
1 tyg. temu
Kasa robi swoje. Mało lęku bo żyjesz jak chcesz i gdzie chcesz.
Ann
2 tyg. temu
Karma to suka i ją dopadła
wehrmacht cer
2 tyg. temu
"Nie roń już łez nad grobem mym . Masz wokół świat ja jestem w nim " I tego się trzymać powodzenia !
Gość
2 tyg. temu
Widać,że majstrowLa przy twarzy.Chyba przesadził bo wiekiem zbliżyła się do swojej teściowej.A jeśli chodzi o żałobę to nosi się ją w sercu I przestańcie już o tym pisać,bo jest to żałosne.
Gość
2 tyg. temu
Widać,że majstrowLa przy twarzy.Chyba przesadził bo wiekiem zbliżyła się do swojej teściowej.A jeśli chodzi o żałobę to nosi się ją w sercu I przestańcie już o tym pisać,bo jest to żałosne.
Gość
2 tyg. temu
Zazdroszczę jej forsy na te poprawki urody. Była brzydka jak noc a teraz boska
Gość
2 tyg. temu
A na koniec tak upokorzona
Gość
2 tyg. temu
Coś ta "burza oklasków "jakaś dziwnie wymuszona,a i widzów coś niewielu, widownia świeciła pustkami.A podobno to (prawie) pomazaniec Boży produkował.
Gość
2 tyg. temu
Wstawała bo wiedziała że kasa do wydania czeka
Gość
2 tyg. temu
Ja nie mogę spać i wstac oraz funkcjonowac z powodu choroby i niepełnosprawnosci A z powodu facetów było to kiedyś A mam 40 lat.
Gość
2 tyg. temu
A może zamiast Na językach zrobić coś dla chorych dzieci. A może zamiast wydawać tysiące w Vitkac wyremontować schronisko dla psów. A może zamiast kolejnej operacji plastycznej założyć fundację i wspierać utalentowanych młodych ludzi. Tragedią można nazwać sytuację gdy ginie ojciec dzieci , a matka nie ma pieniędzy na życie. Albo gdy zginęło czterech synów w wypadku. Proszę zapytać matki tych młodych ludzi jak ona żyje. Jak wstaje rano z łóżka. A pani chciała mieć psy. To pani ma.
Gość
2 tyg. temu
A może zamiast Na językach zrobić coś dla chorych dzieci. A może zamiast wydawać tysiące w Vitkac wyremontować schronisko dla psów. A może zamiast kolejnej operacji plastycznej założyć fundację i wspierać utalentowanych młodych ludzi. Tragedią można nazwać sytuację gdy ginie ojciec dzieci , a matka nie ma pieniędzy na życie. Albo gdy zginęło czterech synów w wypadku. Proszę zapytać matki tych młodych ludzi jak ona żyje. Jak wstaje rano z łóżka. A pani chciała mieć psy. To pani ma.
Prawda w oczy
2 tyg. temu
Ale co rzeczywiście ta jej "depresja" tak długo trwała,że ho go. Te niespełna trzy miesiące to naprawdę nie jest długo. Ludzie jak prawdziwie kochają to czasem latami nie mogą się podnieść. Nie twierdzę,że go nie kochała ale na pewno kwestia tego,że zostawił jej tyle pieniędzy działa na to wszystko amortyzująco. A zastanawiasz się dlaczego tylu ludzi cię nie lubi Agnieszko? Bo jak się na ciebie patrzy i ciebie słucha, to pierwsze co rzuca po oczach i uszach to wielkie mniemanie o sobie i dystans do innych. Niestety tylko tacy ludzie jak ty tego nie odczuwają albo mają to gdzieś. Pozostali oczekują normalnego podejścia do siebie i jakiś uczuć. W końcu jesteś chyba człowiekiem a nie humanoidem. A to,że osiągnęłaś wiele (po części też dzięki mężowi) to nie znaczy,że jesteś nadczłowiekiem. Miałaś ku temu możliwości, być może predyspozycje, znalazłaś się w dobrym czasie i w dobrym miejscu. Inni mogli tak nie mieć. Poza tym wielu ludzi, którzy osiągnęli o wiele więcej niż ty nie wynosi się ponad innych (a przynajmniej nie daje im tego odczuć). Mogłabyś się uczyć od takiego Huga Jackmana, który mimo niekwestionowanego sukcesu i bogactwa traktuje ludzi wspaniale.
...
Następna strona