Trwa ładowanie...
Przejdź na

Adwokat Waśniewskiej napisał 125 STRON APELACJI!

212
Podziel się:

Próbuje podważyć wszystkie dowody... Życzycie mu powodzenia? "Oskarżona jest niezwykle zamkniętą w sobie osobą" - wyjaśnia.

Adwokat Waśniewskiej napisał 125 STRON APELACJI!

W ubiegły piątek mecenas Katarzyny Waśniewskiej złożył apelację, w której próbuje podważyć wszystkie dowody zgromadzony podczas dochodzenia w sprawie śmierci małej Madzi. Dziennikarz TVN24 dotarł do dokumentu, który liczy aż 125 stron. Adwokat zarzuca biegłym, że ich ekspertyzy są "niepełne i niejasne" i "określają przyczynę, a nie mechanizm śmierci". Zdaniem Arkadiusza Ludwiczka dziecko zmarło w wyniku nieszczęśliwego wypadku, czyli promowanego przez niego "laryngospazmu" - nagłego skurczu krtani. Uznanie przez sąd apelacji oznaczałoby konieczność uchylenie wyroku i skierowanie sprawy do ponownego zdania w trakcie rozprawy.

Nigdy nie okazywała emocji w obecności innych osób. Nie oznacza to jednak, iż tych emocji nie przeżywała - broni Waśniewskiej w apelacji. Znamienne są w tym zakresie przypadki, w których oskarżona w sytuacjach dla niej silnie stresujących ukrywała się w łazience, chcąc w samotności przeżywać emocje i przemyśleć nurtujące ją kwestie. Oskarżona jest niezwykle zamkniętą w sobie osobą, starającą się rozwiązywać wszelkie problemy własnymi siłami.

Przypomnijmy, że biegli psycholodzy ocenili Katarzynę W. jako osobę "pozbawioną instynktu macierzyńskiego". To naszym zdaniem bardzo delikatnie powiedziane.

W rozmowie z żadnym z policjantów nie użyła sformułowań, które mogłyby być traktowane jako zawiadomienie o przestępstwie” – ciągnie adwokat, który utrzymuje, że morderczyni wcale nie okłamała prowadzących dochodzenie. Nigdy też nie wskazywała na jakąkolwiek osobę, która mogła mieć jakikolwiek związek z jej utratą przytomności czy też zniknięciem Madzi. Wszelkie sugestie policjantów, jakoby oskarżona została napadnięta, uderzona w tył głowy, jakoby ktoś podbiegł do oskarżonej itd. stanowiły efekt przyjętych założeń i w następstwie tego nadinterpretacji faktów.

Prawnik obwinia również za medialną szopkę wokół morderstwa małej Madzi Krzysztofa Rutkowskiego oraz rodzinę Waśniewskich.

Życzycie mu powodzenia?

KOMENTARZE
(212)
gość
8 lat temu
ona jest chora
gość
8 lat temu
proponuje po apelacji dac jej tym razem dozywocie nie 25 lat
Gość
8 lat temu
125 stron, kto bedzie to czytal..
Gość
8 lat temu
Kaśka i Bartek powinni gnić w więzieniu do końca swoich dni!!!!!!
gość
8 lat temu
Na cholerę ten cyrk?! Wsadzić ją do pudła i już!
Najnowsze komentarze (212)
gość
8 lat temu
Zdaniem Arkadiusza Ludwiczka dziecko zmarło w wyniku nieszczęśliwego wypadku, czyli promowanego przez niego "laryngospazmu" - nagłego skurczu krtani. -- i pochowała w gruzach i wymyślając historyjkę o porwaniu, ciekawe. Gdybym była sędzią, już dawno bym ją skazała na dożywocie, kazała chodzić w ubraniu więziennym, sprzątać a nie tu się celebruje. Co za padlina. Co za je**iety kraj. Rzygać się chcę, gdy się to czyta.
Gość
8 lat temu
Co za su!ka jeb!ana!
Gość
8 lat temu
Szkoda mi Pana Mecenasa. Jest wykładowcą na mojej uczelni, na prawdę spoko gostek i zdjęcia ciekawie prowadzi. A tu,takiego idiotę z siebie robi.
Gość
8 lat temu
Ludzi ja mam dwójkę dzieci! Nie rozumiem tej głupiej kobiety gorzej bym ja nazwała ale nie wypada.
gość
8 lat temu
125 stron?.... chyba czcionką 70 pkt.
gość
8 lat temu
Kiedy te wypociny ukażą się drukiem i ile będą kosztowały?
gość
8 lat temu
I tu się zgadzam. Przecież na wolności ona nie ma szans na normalne życie. Ludzie ja zlinczuja
gość
8 lat temu
To jest jego praca
gość
8 lat temu
jak skonczy pisać waśniewskiej to niech tuskowi napisze
gość
8 lat temu
Ten adwokat zasłużył na lincz.
gość
8 lat temu
napisał bo to jego praca
gość
8 lat temu
skąd ta s****a ma kasę na opłacenie prawnika ?
gość
8 lat temu
A pan mecenas dobrze wie, że jak wygra rozpocznie się jego kariera a z nią kasa. Panie mecenasie przegina pan. To nie jest sprawa o kradzież worka ziemniaków. Żadna matka, której upadło dziecko z rąk, nie boi się na tyle, że zaczyna kłamać. Miałam podobną sytuację, kiedy syn upadł z wysokości 1,50 metra. Akurat był pogrzeb mojego dziadka, syn zaczął wymiotować. Nie zastanawiałam się długo, tylko dziecko do wózka (chociaż kondukt już się szykował do wymarszu) i dawaj na pogotowie. Po drodze spotkałam znajomego lekarza, który wracał z przychodni. Opowiedziałam mu co się stało. Lekarz obejrzał dokładnie dziecko i orzekł, że jeżeli do 1/2 godziny dziecko zacznie wymiotować, natychmiast na pogotowie. Cały pogrzeb przyglądałam się synowi. Na szczęście nie stało się nic złego. Wymiotował, bo się przestraszył. Był nieco starszy od Madzi miał niespełna rok. Nikt nie przekona mnie o niewinności matki.
gość
8 lat temu
r****łbym :)
...
Następna strona
Oferty dla Ciebie