Miszczak o molestującym dziennikarzu: "Dojdziemy do wiedzy, CZY JEST TO W NASZEJ STACJI"

0
0
Podziel się

"Omenaa nie mówi faktów, tylko insynuuje, że wszyscy coś wiedzą!" Naprawdę o niczym nie słyszał?

Miszczak o molestującym dziennikarzu: "Dojdziemy do wiedzy, CZY JEST TO W NASZEJ STACJI"

W polskich mediach zawrzało po publikacji artykułu, w którym "znana dziennikarka" odkryła kulisy swojego zawodu. Opowiedziała o tym, jak "znany dziennikarz" i "popularna twarz telewizyjna", w wulgarny sposób podrywał ją w pracy i proponował jej seks. Wspomina, że gdyodmówiła bycia jego "suką", zaczął traktować ją jak "gówno".

Dziennikarka podkreśliła też, że mężczyzna nadal "przeprowadza wywiady z najważniejszymi osobami w Polsce, ciągle kieruje dużym zespołem telewizyjnym". O kogo może chodzić?

Choć w kuluarach wrze, oficjalnie nikt nic nie wie. Strach przed wpływowym i groźnym człowiekiem skutecznie zamyka wszystkim usta. Coraz więcej osób przyznaje jednak, że wie, o kogo chodzi, ale mimo to nie zamierza pomagać ofiarom. Prezenterka TVN-u Omenaa Mensah wyznała właśnie, że "jak większość osób wie, o kogo chodzi". Dlaczego nie poda nazwiska i nie oszczędzi wulgarnych propozycji seksu kolejnym kobietom?

Wypowiedź Omeny jest dziwna z jeszcze jednego powodu - gwiazda TVN zasugerowała, że bohaterka artykułu Wprost może być współwinna sytuacji, bo "nie potrafiła postawić wyraźnej granicy"... Koleżanka ze stacji porównała to do bronienia gwałciciela i zrzucania winy na jego ofiarę. Zobacz: Korwin-Piotrowska odpowiada Omenie: "To PRZERAŻAJĄCE stanowisko!"

O którą telewizję i którego dziennikarza chodzi? Wybór nie jest zbyt wielki. Podczas prezentacji nowej ramówki TVN-u skandal postanowił skomentować Edward Miszczak, dyrektor programowy i członek zarządu TVN-u. W rozmowie z dziennikarką Gazety Wyborczej stwierdził, że "nie będzie komentował plotek" i "insynuacji" pracownicy swojej stacji:

Ja nie będę komentował plotek, ja nie znam faktów - zapewnia Miszczak. Jak będą fakty... jestem członkiem zarządu, więc na pewno mam w tej sprawie jakąś siłę i moc. Ale jak będą fakty, to będziemy o nich mówić. Bo Omenaa też nie mówi faktów, tylko insynuuje, że wszyscy coś wiedzą. Na rynku królują same plotki.Wszyscy mówią, że to nie dotyczy ich stacji. A na jakiej podstawie?

My jesteśmy dużą, ogromną korporacją, podobnie jak pani firma, i te rzeczy są załatwiane proceduralnie. Tylko nie robi się z tego konferencji prasowych. My dojdziemy do wiedzy, czy jest to w naszej stacji. Dzisiaj nie mamy na ten temat żadnych, ale to żadnych faktów. Na rynku są tylko insynuacje, a insynuacji nie będziemy komentować i nie jesteśmy tak fantastycznie zadowoleni z siebie, żeby mówić: "To na pewno nas nie dotyczy".

Wierzycie, że o niczym nie słyszał? Jego pracownica twierdzi, że wie o tym "większość osób".

Czekamy na efekty wszczęcia "procedur" i przypominamy:

0
0
0
0
0
0
0