Trwa ładowanie...
Przejdź na
Goss
|
aktualizacja

Była partnerka Jakuba Rzeźniczaka opisuje życie kobiet w świecie "Żon Konstancina": "Masz pięć tygodni połogu, żeby wrócić do formy sprzed ciąży"

293
Podziel się:

W ramach książki "Żony Konstancina" Ewelina Ślotała ujawnia, jak wygląda poszukiwanie niani i powrót świeżo upieczonych mam do formy w świecie milionerów. "Te najbardziej zawzięte po dwóch tygodniach od porodu zostawiają noworodka z nianiami i lecą na Bali, gdzie wracają do formy" - ujawnia.

Była partnerka Jakuba Rzeźniczaka opisuje życie kobiet w świecie "Żon Konstancina": "Masz pięć tygodni połogu, żeby wrócić do formy sprzed ciąży"
Ewelina Ślotała opisuje poszukiwania niani w świecie "Żon Konstancina" (Instagram.com)

Ewelina Ślotała pojawiła się wiele lat temu na obrzeżach show biznesu dzięki romantycznej relacji z Jakubem Rzeźniczakiem. Po tym, jak ich związek się rozpadł, postanowiła odmienić swoje życie i przebranżowiła się na projektantkę wnętrz. W międzyczasie wyszła też za mąż i urodziła synka oraz zamieszkała w Konstancinie.

Ewelina zdecydowała się też napisać inspirowaną jej obserwacjami książkę. "Żony Konstancina", bo o tej pozycji mowa, mają "szczerze i bezlitośnie obnażać mechanizmy członków tej hermetycznej grupy, w której blichtr, gigantyczne pieniądze i pozycja kamuflują codzienność pełną uzależnień, przemocy, zdrad i ludzkich tragedii". Dziś wiemy, że nie rzucała słów na wiatr.

Ewelina Ślotała o poszukiwaniach niani w Konstancinie

Jednym z wątków opisanych w książce jest proces poszukiwania niani po urodzeniu dziecka. Co ciekawe, często to one stawiają warunki zatrudniającym, a nie odwrotnie.

Na samym szczycie konstancińskiej hierarchii pomocy domowych stoi niania. Oczywiście w ocenie małżeństw, które mają dzieci. Ale prawda jest taka, że tu o dobrej niani warto pomyśleć dużo wcześniej, zanim zostaniesz matką, wcześniej, niż zaczniesz brać kwas foliowy, a nawet wcześniej, niż wybierzesz potencjalnego kandydata na ojca. Bo znaleźć nianię, która spełni konstancińskie wymogi, jest czasem równie trudno, jak usidlić milionera. Na te najlepsze czeka się nawet pięć lat! Do tego konieczny jest odpowiedni plan, cierpliwość i fundusze. Ale nie myśl sobie, że pieniądze załatwią całą sprawę. O nie! Do drzwi królowych niań konstancińskie królowe matki muszą same zapukać. Następnie cała rodzina jest bardzo szczegółowo sprawdzona, testy psychologiczne są tu na porządku dziennym. Liczy się wszystko – wykształcenie i pochodzenie rodziców, zawód, liczba dzieci, liczba służby, plany wakacyjne na najbliższe dziesięć lat, kucharz, znajomi, wielkość domu i działki oraz najważniejsze – referencje. Bez tego królowa niań nawet nie zaprosi cię na rozmowę kwalifikacyjną. Dlatego dobrze, żebyś pochodziła z naczelnych lub chociaż, by jakaś ważna naczelna wzięła cię pod swoje skrzydła. Dopiero kiedy sama pomyślnie przejdziesz rekrutację, masz prawo dyskretnie sprawdzić nianię. Jeżeli jesteś jedną z naczelnych, możesz mieć wyśrubowane wymagania. Kandydatka musi móc się pochwalić nie tylko odpowiednim wykształceniem, ale także znać dwa języki – najchętniej angielski i francuski, choć niemiecki, hiszpański i rosyjski też są mile widziane. Musi grać w tenisa, jeździć konno, praktykować jogę. Taka osoba jest zdecydowanie bardziej guwernantką albo towarzyszką życia dziecka niż zwykłą opiekunką. Najdroższe są Angielki, Amerykanki i Francuzki.

Dowiadujemy się też, że na opiekunki - choć to nie zawsze nieadekwatne słowo - czeka sowita wypłata.

Ich pensje przekraczają 30 tysięcy złotych na rękę plus premie. Jeśli dodamy do tego czesne w amerykańskiej szkole (ponad 10 tysięcy za miesiąc) i liczne zajęcia dodatkowe (kolejne 10 tysięcy), koszty wyedukowania konstancińskiego geniusza (jak Bóg da) są horrendalne. Ale ponieważ dziecko to inwestycja, każdy szanujący się rodzic bez zająknięcia sięga do sakiewki. Gorzej, kiedy potomek nie zapowiada się na geniusza ani nawet na prezesa. Na to jednak też jest sposób. Do amerykańskiej albo angielskiej szkoły nie posyła się dziecka tylko po to, żeby zdobyło wiedzę i dostało się na najlepszą zagraniczną uczelnię – choć to priorytet – ale także po to, żeby odpowiednio je sparować. Nie mówimy tu, rzecz jasna, o szukaniu żony czy męża, raczej o nawiązywaniu znajomości i układów. Bo wiadomo, przyjaciele mojego dziecka – oczywiście odpowiedni przyjaciele – to inwestycja dla całej rodziny. Rodzice szybko się poznają, jeżeli ich status jest odpowiedni, zaprzyjaźniają się, a potem to już leci. Wspólne grillowanie, wspólne wakacje, wspólne biznesy i zanim się orientujesz, twoje dziecko jest kandydatem na prezesa Orlenu.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: Rutkowscy jeb*ą biedę, a Wieniawa szokuje strojem

Tak wygląda rzeczywistość po porodzie w świecie "Żon Konstancina"

Ostatecznie na jednej niani się nie kończy, a żona musi jak najszybciej wrócić do obowiązków sprzed ciąży.

Ale przygoda z nianią nie zaczyna się od szkoły ani nawet od żłobka. Zaczyna się tuż po urodzeniu. To wtedy żony Konstancina zatrudniają pierwszą nianię, która pomaga im przy noworodku. A właściwie pierwsze dwie nianie – dzienną i nocną. Tak, nocna niania przychodzi, kiedy ta dzienna uśpi już naszego bączka. Czuwa przy jego łóżeczku do rana, poda smoczek, przykryje nóżki, zmieni pampersa. No i nakarmi. Jeżeli mama karmi piersią, nocna niania cichutko i dyskretnie wchodzi do jej sypialni i podaje głodne dziecko. Jeżeli nie karmi, niania po cichutku przygotowuje mleko. A wszystko po to, żeby żona Konstancina mogła się wyspać. I nie ma w tym krzty złośliwości. Pamiętajmy, że nie wszystkie żony nie pracują. Część z nich – mniejsza część, ale jednak – to kobiety czynne zawodowo, które wytrwale pną się po szczeblach kariery. Mamy tu przecież dziennikarki telewizyjne, projektantki, bizneswomen, prawniczki, lekarki, nauczycielki. One poza prowadzeniem domu na najwyższym poziomie, ogarnianiem swoich dzieci i mężów pracują zawodowo. Doba to za mało! Zresztą nawet te, które nie pracują, mają pełne ręce roboty. Wiem, co mówię - nigdy nie byłam tak styrana, jak wtedy, gdy należałam do śmietanki towarzyskiej. Życie na pewnym poziomie wiąże się z tym, że nie możesz odpuścić nawet na chwilę. Ciągle musisz być idealna, wyprasowana, odpowiednio uczesana, dom musi lśnić, w piekarniku ma dochodzić drugie ciasto, a na stole stać obiad z trzech dań i deser. Do tego oczywiście musisz wyglądać na wypoczętą. I nawet jeżeli to wszystko robią za ciebie inni ludzie, dyrygowanie tą orkiestrą jest czasochłonne. A prawda jest taka, że po urodzeniu pierwszego dziecka zmienia się wszystko. Żona wyprowadza się z sypialni męża do swojej prywatnej, w drugim skrzydle domu. Tam może spokojnie z pomocą niań zajmować się potomkiem. Oczywiście mąż jest dumnym tatusiem i bardzo kocha swojego juniora, ale nie zapominajmy, że robi interesy i musi być wyspany.

Wskazuje też, że żona powinna ekspresowo wrócić do formy, aby być ozdobą bogatego męża w doborowym towarzystwie. Dla wielu jest to gra warta świeczki, bo w tle są oczywiście ogromne pieniądze.

Przy tym wszystkim konstancińskie wymagania bynajmniej nie pomagają. Masz pięć tygodni połogu, żeby wrócić do formy sprzed ciąży. Jeżeli w ciąży przytyłaś więcej niż idealne dziesięć kilo, lecisz prosto na bieżnię. Co tam ostrzeżenia położnej i ginekologa, że w tym czasie nie wolno ćwiczyć, bo może to doprowadzić do powikłań jak choćby stałe nietrzymanie moczu. Grunt to dobiec do rozmiaru XS! Te najbardziej zawzięte już po dwóch tygodniach od porodu zostawiają noworodka z nianiami i na trzy tygodnie lecą do luksusowych kurortów na Bali, gdzie pod okiem trenerów joginów wracają do formy. Wiadomo, przez czas ciąży były wyposzczone. Botoks dawno wyparował, efekty po mezo, dermo i hifu utrzymują się już tylko w śladowych ilościach. Pod słońce widać cellulit, lewa powieka lekko opadła. Houston, mamy problem! Trzeba działać i dorzucić do pieca. Zabiegi, masaże, botoks, korekta brzucha. Kalendarz pęka w szwach. Dobrze, jeśli tylko kalendarz. Po takim liftingu żona niczym młoda bogini wraca do swojego boga, który dumny jak paw znowu może pochwalić się przed kolegami, jaką ma piękną, szczupłą, zadbaną i zdyscyplinowaną kobietę. Win, win! Mężczyzna wraca do gry, prężąc muskuły niczym Ronaldo na boisku. Za każdego strzelonego gola kobiecie należy się nagroda. Ich rejestr jest krótki, ale imponujący. Za pierwsze dziecko królowe dostają domy za granicą albo apartamenty na Złotej. Księżniczki muszą się zadowolić nowym autkiem w cenie kawalerki w centrum Warszawy lub biżuterią od Tiffany’ego. Największe sknery kupują torebki, no, chyba że wykosztują się na te na literkę H, to wtedy co innego. Tak, narodziny dziecka sprawiają, że pieniądze płyną naprawdę szerokim strumieniem...

Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
pudelek.pl
KOMENTARZE
(293)
Aga
2 miesiące temu
Chyba nie wyciągnęła żadnej lekcji z tych terapii, o których pisze, bo nadal chwali się garderobą pełną wszystkich kolorów torebek chanel…
z Kalisza
2 miesiące temu
Promujecie pannę, która wskoczyła żonatemu facetowi do łóżka. Wiadomo, że on też winny, ale to panna NIKT.
Eyn
2 miesiące temu
Nie chciało mi się tej paoli czytać
Laska z połud...
2 miesiące temu
Normalnej nowe żony Hollywoodu 😂😂😂😀
Iza
2 miesiące temu
Co to za tytuł książki!!!litości!!!
Najnowsze komentarze (293)
Mmmm
miesiąc temu
Przeczytalam . Stwierdzam , ze posiadanie madrej kobiety to skarb😂
Nina
2 miesiące temu
Jakie nazwisko panieńskie ma Ewelina z Chełma ?
Dosłownie
2 miesiące temu
Kwestia 07 - Toksyna (Official Video)
Samuel
2 miesiące temu
dlaczego nie podaje swojego panieńskiego nazwiska?
Paula
2 miesiące temu
Marcin Ślotała jest słabym kochankiem ...
Adam
2 miesiące temu
Czytałem i niestety książka płytka i bez polotu. Widać, że autorka nie ma talentu literackiego i napisała ją po to żeby jakoś zarobić na życie dopóki nie znajdzie kolejnego bogatego męża. Wyrzucony pieniądz, nie polecam.
Vhs
2 miesiące temu
Prostytucja w bialych rekawiczkach.
Ika
2 miesiące temu
Ale zobaczcie jak nawet tutaj jest zmowa milczenia, a jeśli były jakieś konkretne komentarze, to zapewne Pudel został odpowiednio opłacony, by w mig znikały. Normalnie w takich przypadkach zawsze były(by) rozkminy, dochodzenia kim są bohaterowie książki, jakieś pikantne komentarze/informacje od osób dobrze poinformowanych itp.. A tu cisza! Jeden mały artykulik, 200 komentarzy, głównie krytycznych wobec autorki- i tyle!
Lola
2 miesiące temu
W moim odczuciu (jestem osoba z domu pełnego przemocy psychicznej i fizycznej) osoba, która napisała tą książkę, wyciera sobie gębę wszystkimi kobietami, które przez lata znoszą życie w uciśnionych związkach. Kpi tą publikacją z dzieci i partnerów, którzy doświadczali przemocy ze strony rodzinnych relacji. Ta książka to tandetna próba aprobaty społecznej względem osoby, która wprost pisze w niej o sobie, że trzeba znaleźć sobie partnera z określona ilością gotówki. Dla mnie jeden, wielki zart
Bo tak
2 miesiące temu
Kobiety siła? W pierwszej kolejności trzeba zaznaczyć aspekt psychologiczny całej sytuacji. Ewelina chodzi do programów publicystycznych i opowiada o traumatycznych doświadczeniach życia z oprawca. 1autorka książki, która mając „połamana twarz w trzech miejscach” robi sobie selfie zaraz po zdarzeniu oraz regularnie po zaistniałej sytuacji, jest na tyle zdeterminowana, ze uwiecznia cała sytuacje 2. Przyjąć należy, ze jeśli ktos w takiej sytuacji myśli o zrobieniu sobie zdjęć, robił je w innych podobnych bądź nagrywa psychologiczny terroryzm czy ma pełna dokumentację z wiadomości SMS bądź roznow telefonicznych 3. Kobieta maltretowana fizycznie, która ma świadomość tego, w jaki sposób udowodnić oprawcy winę w postaci zdjęć, również ma świadomość w jaki sposób udowodnić maltretowanie psychiczne. 4. Cała sprawa została oparta wyłącznie na zdjęciach z jednego zajścia 5. W związku z czym trzeba przyjąć, że większa ich ilosc prawdopodobnie nie miała miejsca bądź nie ma realnego potwierdzenia pomimo wszelkich możliwości ku temu 6. Ewelina przyznaje, iż rozwód ciągnie się od 4lat, mężczyzna ma już nowa partnerkę w związku z czym przedłużający się rozwód nie leży w jego interesie, zaś ona (należy przyjąć), ze ma wszelkie możliwości szybkiego rozstania się z mężem- dlaczego to zostało przeciągnięte do tego stopnia? 7. 95% książki została poświęcona wymyślonym historiom o Konstancinie oraz wyimaginowanej historii związków oraz życia Eweliny, 5% książki opowiada o jej doświadczeniach z oprawca 8. W związku z powyższym trzeba przyjąć, iż autorka książki domaga się uwagi za wszelka cenę, porusza kontrowersyjne kwestie opisując styl życia „bogatych ludzi”, którzy są społeczna mniejszością. Opisuje przy tym swoje perypetie, które kręcą się wokół KASY I DOBROBYTU. Ofiary przemocy w tej książce nie znajda ani odwagi ani żadnej pomocy. Ten rozdział w książce tak naprawdę nie istnieje. 9. Książka pokazuje wspaniałe życie, pewne luksusu, markowych ciuchów, podróży po całym świecie i jednemu incydentowi, który przekreślił taki styl życia autorki. 10. Autorka za wszelka cenę dążyła do określonego rodzaju życia, o czym również mogą świadczyć jej poprzednie związki, którymi podpiera fabule jak również słowa oraz gloryfikowanie w 95% książki życia jakie miała. Dla mnie kobiece wsparcie przy tak nadmiernej próbie rozgłosu i uzyskania pewnych korzyści nie ma racjonalnego punktu odniesienia. Każda maltretowana kobieta, bądź dziecko, które wychowywało się w tego typu mechanizmie zgodzi się ze mną.
Maria
2 miesiące temu
Czemu nikt nie mówi o oprawcy? Czemu się boicie? Wystarczy wpisać w google i pojawia się Pan Ślotała Marcin Konstancin-Jeziorna. Kobiety siłą?
Aga
2 miesiące temu
5 razy zaznaczała w tym wywiadzie, że podjeżdża nie pod szkołę, tylko AMERYKAŃSKĄ szkołę… 😂😂😂
Aga
2 miesiące temu
Fakt, teraz wygląda jak Kotońska z gogglebox 😂😂😂😂😂
Aga
2 miesiące temu
I ta dziwna maniera otwartych ust po kończonym zdaniu. Brak jej obycia. I za dużo powiększyła górną wargę, nie widać w ogóle górnych zębów. Musi teraz zęby powiększyć.
...
Następna strona
Oferty dla Ciebie