Kuszyńska opowiada w kościele o życiu po wypadku. "Ta lekcja jest bardzo cenna"

37
Podziel się

"Nauczyłam się wstawać każdego dnia i dziękować Bogu za to co jest".

Monika Kuszyńska dwa lata temu wydała autobiograficzną książkę, w której opisała, jak zmieniło się jej życie po 2006 roku, gdy została częściowo sparaliżowana w wyniku wypadku samochodu prowadzonego przez Roberta Jansona. Od tamtej pory piosenkarka jeździ na wózku. Kuszyńska nadal nagrywa, koncertuje, a międzyczasie wyszła też za mąż. Kilka dni temu Kuszyńska zaśpiewała w Bazylice w Pułtusku. Przy okazji występu postanowiła opowiedzieć o swojej wierze w Boga oraz życiu po wypadku.

KOMENTARZE
(37)
gość
2 lata temu
dobrze gada
gość
2 lata temu
Kochana jest
gość
2 lata temu
Chwała Tobie Panie! Bóg jest wielki ludzie..
gość
2 lata temu
dziękuj lepiej lekarzom. To ich wiedzy, poświęceniu i zaangażowaniu powinnaś być wdzięczna......
gość
2 lata temu
A gdzie byl ten jej BOG kiedy siadla na wozek?
Najnowsze komentarze (37)
gość
2 lata temu
Prymitywne opinie ludzi zdrowych...
gość
2 lata temu
Mam Przyjaciółkę, która cierpi na nieuleczalną chorobę genetyczną i grozi Jej wózek. Jest mocno wierząca i robi dużo dobra, emanuje z Niej pewność, zaufanie i radość. Zagubiona? Wcale! Tak samo p. Kuszyńska nie jest zagubiona. Zagubieni to są ci ludzie, którzy wpadają w uzależnienia, krzywdzą siebie i innych. Ona akurat wydaje się mocna i pewna swojej drogi. I z pewnością dziękuje lekarzom za ratunek i jest wdzięczna inżynierom, którzy zbudowali Jej wózek. Wiara w Boga tego nie wyklucza a wręcz przeciwnie, prowadzi do większej wdzięczności.
gość
2 lata temu
Wierzy się w Boga nie w księży....!!!
Ian
2 lata temu
Co jak co, ale wstawać to się nie nauczyła...
gość
2 lata temu
Pani Moniko ! Zazdrosze Pani nie to ze pani siedzi na wozku. Ale ze znalazla pani meza urodzila dziecko. A ja mam corke Sliczna madra wyksztalcona ma wszystko na miejscu. I taka rodzina wierzaca ogromnie katolica oszukala Nie tylko corke ale nas rodzicow Wykorzystala zapraszajac cala rodzine na slub wesele nie dajc NIC i po tygodniu znecał sie nad moim dzieckiem gdzie musiala wracic ponownie do nas . Okropne ze jednym sie udaje a drugim Nic I gdzie ten Bog. Modlilam sie cale zycie aby akurat To jedyne moje dziecko mialo dobrze bo od malego -szkoda gadac. A Pani sie udalo -Dlaczego ? co inaczej sie modliliscie? Do kogo o łaski prosiliescie Co?
Symeon
2 lata temu
"Rzekł g***i w sercu swoim-nie będę dochodził, nie ma Boga" Wielu tu głupców. Miej nad nimi litość, Boże.
gość
2 lata temu
Wiara pomaga. Nawet lekarze mowia zeby modlic sie o cud.
gość
2 lata temu
Lekarze mają talenty od Boga
Ryj CIEMNIAKI
2 lata temu
Może by był...gdyby ISTNIAŁ
TIna
2 lata temu
Bogu dziękujesz?Za co? Za wypadek? Ten Twój Bóg jest zły...a nie sorry nie jest..bo GO NIE MA!!!
julia majer
2 lata temu
jasne,dziękujesz bogu że cię ogranicza,,,wątpię szczerze...bo js jestem wręcz wkurwiona na boga,że mi zabrał dwoje dzieci,a ty się cieszysz ,że chodzić już nie możesz,chora jakaś jesteś/////????
gość
2 lata temu
Następna jebnięta. A z krasnoludkami rozmawia?
gość
2 lata temu
A gdzie byl ten jej BOG kiedy siadla na wozek?
gość
2 lata temu
Prowadzi też bardziej kolorowe życie od wielu ludzi niepełnosprawnych, którzy nie pogodził się ze swoim kalectwem, uwięzieniem w domu, bezsensem i szarością. Jej jest łatwiej zaakceptować swój stan, jest spełniona, szczęśliwa, robi to co lubi. Tylko pozazdrościć ale też życżyć wszystkiego najlepszego.