_
_
Data 24. finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy została wyznaczona na 10 stycznia. Tym razem finałowi WOŚP towarzyszy wyjątkowo duże zamieszanie. Chyba jeszcze nigdy nie budził aż takich kontrowersji. Poseł Prawa i Sprawiedliwości Stanisław Pięta zdążył już zagrozić funkcjonariuszom policji wyrzuceniem z pracy, jeśli "zaangażują się w hecę WOŚP", zaś ksiądz Międlar po chrześcijańsku poradził wiernym by "nie dawali Owsiakowi". Całą akcję, dzięki której oddziały szpitalne całej Polski zostały zaopatrzone w specjalistyczny sprzęt, kupiony za pieniądze WOŚP, nazwał zaś "hochsztaplerstwem".
Założyciel i lider Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy jest regularnie posądzany przez środowiska prawicowe o to, że pieniądze, przeznaczone na pomoc pacjentom, wydaje na siebie. Jak ujawnia w wywiadzie dla Vivy, zdążył się już przyzwyczaić do pomówień.
Orkiestra zmieniła całe moje życie, ale jego podstawy są takie, jakie były. Na Facebooku ktoś napisał: „I co pan z tego ma?”. No właśnie… Odpisałem, że ogromną satysfakcję, radość, że tylu superludzi poznaję, że moje życie jest tak ciekawe, a jednocześnie konkretne. Napisałem też:
Wiem, że pyta pan o kasę. Może gdybym robił to gdzieś na świecie, ta kasa byłaby ogromna, ale w moim życiu nigdy nie miałem poczucia, że pieniądze są najważniejsze. Nigdy nie myślałem tak: gdybym miał pieniądze, pojechałbym dookoła świata albo kupiłbym sobie lepszy samochód i większe mieszkanie. Ja żyję na widelcu, ludzie natychmiast by zauważyli, gdybym po cichu coś kombinował.
Tu chodzi o coś innego. Spójrz na ludzi, którzy tutaj w fundacji pracują. Mają po 20 lat i bardzo mnie odmładzają. Rozmawiamy tym samym językiem. Nie muszę się dla nich przebierać. Wszystko tutaj jest takie naturalne. No i Orkiestra ludzi jednoczy, to jest naprawdę przepiękne. Zbierają dla nas i młodzi i starsi, moherowe berety i buntownicy. A ja mówię "piękny ten pani beret, chętnie bym przymierzył" i śmiejemy się.
Owsiak podkreśla, że radość, którą daje mu coroczna akcja WOŚP i pozytywne emocje, jakie wzbudza w Polakach, rekompensuje słowa krytyki, które co chwila pojawiają się pod jego adresem.
Ja tylko szukam satysfakcji, jaką daje mi poczucie spełnienia w tym, co robię i co dzieje się wokół mnie. I nawet nie oznacza to nieustannej radości, bo mam w sobie gorycz - przyznaje w wywiadzie. Człowiek jak ja, wystawiony na ocenę publiczną, musi mierzyć się z miłością i nienawiścią. Często tłumaczę innym, przypominając im Marka Kotańskiego, który dostawał po głowie za wszystko, któremu chcieli łeb urwać. Tam to dopiero była nienawiść. Nie jestem gierojem Czapajewem, ale kiedy chciałem już pomachać ludziom z Himalajów i powiedzieć „pa, pa”, dostałem kilkaset tysięcy maili z opisem historii, jak Orkiestra ich autorom pomogła. Będziemy więc grać więc do końca świata i o jeden dzień dłużej. Pytasz, co mi daje Orkiestra? Właśnie to, że cały świat może się zatrząść, a ona będzie trwała.
_
_