Agnieszka Hyży dywaguje o związku Filipa i Bianki. "Nie wiem, czy ich małżeństwo przetrwa. WY TEŻ NIE WIECIE"

Ślub Filipa i Bianki Chajzerów wywołał lawinę komentarzy, a w sprawę angażują się nawet inne osoby publiczne. Głos zabrała na przykład Agnieszka Hyży, która "tak sobie myśli", że internauci mogliby przestać dopisywać sobie sami resztę ich historii.

Agnieszka Hyży o małżeństwie Filipa i Bianki ChajzerówAgnieszka Hyży o małżeństwie Filipa i Bianki Chajzerów
Źródło zdjęć: © AKPA
Goss

Klikaj, zanim wszyscy zaczną o tym mówić!

Gwiazdy, skandale i momenty, o których jutro będzie głośno.

Sprawdź plotki

O tym, że Filip Chajzer chce wziąć ślub z 19-letnią Bianką, mówiło się już od jakiegoś czasu. Sprawa od początku budziła sporo emocji, więc nic dziwnego, że gdy zainteresowani już powiedzieli sobie "tak", sieć znów zalała fala komentarzy.

Agnieszka Hyży o małżeństwie Filipa i Bianki

Na temat relacji Filipa i sporo młodszej Bianki powiedziano już chyba wszystko. Teraz do dyskusji wokół ich małżeństwa dołączyła Agnieszka Hyży. Wrzawę wokół ich związku skomentowała w obszernym poście na Instagramie.

Filip Chajzer wziął ślub. I zanim dobrze wybrzmiało "tak", internet zdążył już dopisać zakończenie. Za szybko. Za młoda. Za duża różnica wieku. Za krótko się znają. Zdjęcia ze ślubu. Jeden podcast, może drugi. Jakiś wywiad. Kilka wspólnych występów. Pokazanie twarzy. Diagnoza postawiona. Rokowania również. I przyznam, że najbardziej zdumiewa mnie skala tego wszystkiego. Memy. Virale. Żarty. Wiwisekcje każdego zdania, spojrzenia i gestu. Analizy psychologów. Tych prawdziwych i tych samozwańczych, domowych. Kto kogo kocha. Kto kim manipuluje. Komu chodzi o pieniądze. Komu o popularność. Kto co powiedział, jak spojrzał i co na pewno miał wtedy na myśli. I oczywiście: kiedy się rozwiodą. To już zaczyna wyglądać jak jakieś socjologiczne zjawisko. Bo właśnie to interesuje mnie w tej historii najbardziej. Nie różnica wieku. Nie tempo. Tylko dlaczego cudzy związek aż tak bardzo nas obchodzi? I kiedy uznaliśmy, że fragment cudzego życia wystarczy, żeby znać jego zakończenie?

 - pyta na wstępie.

Agnieszka zauważa, że to nie ma znaczenia, po jakim czasie ktoś decyduje się na ślub, bo każde "tak" jest naznaczone pewnym ryzykiem - w końcu możemy poznać drugiego człowieka tylko na tyle, na ile sam nam na to pozwoli. Przy okazji napomknęła też o jej relacji z Grzegorzem, która - jej zdaniem - dziś budziłaby jeszcze większe emocje niż przed laty.

Filipa znam. Jego tatę znam jeszcze lepiej, bardzo szanuję i cenię. Ale ten tekst właściwie nie jest o Filipie. Jest o nas. Bo patrzymy na cudzy związek i zaczynamy liczyć. Wiek. Miesiące znajomości. Poprzednie związki. Rozwody. Dzieci. Najczęściej czytam: "za szybko". Tylko ile to jest wystarczająco długo? Rok? Trzy lata? Siedem? I czy po siedmiu dostaje się już gwarancję? Bo jeśli tak, to chyba sporo rozwiedzionych osób zapomniało odebrać swoją. Z Grześkiem poznaliśmy się w 2013 roku. Spędziliśmy razem kilka godzin w pracy i każde poszło w swoją stronę. Spotkaliśmy się ponownie w sierpniu 2014 roku. On po rozwodzie. Ja po rozstaniu. Do tego dzieci. Poprzednie związki. Bagaże. Jesienią zaczęliśmy być razem. W lutym byliśmy zaręczeni. W lipcu byliśmy małżeństwem. Wow. Chyba szybko, co? Dzisiaj internet pewnie zrobiłby z nas checklistę czerwonych flag. Za szybko. Dzieci. Patchwork. Rozwód. Poprzednie związki. I nie piszę tego, żeby powiedzieć: "Patrzcie. Nam się udało". Wręcz przeciwnie. Nikt nie dostaje gwarancji. Ani po sześciu miesiącach, ani po sześciu latach. Możesz znać człowieka dekadę i któregoś dnia odkryć, że właściwie go nie znałeś. Możesz też bardzo szybko wiedzieć, że chcesz z kimś sprawdzić całe życie. Każde "tak" jest trochę w ciemno.

Znalazła się też chwila na omówienie wkładu Bianki we współczesną "sztukę paradokumentalną". Agnieszka twierdzi, że niektórym chyba fikcja powoli myli się z rzeczywistością, bo żona Chajzera jedynie grała intrygantkę, a takie próbują jej teraz stawiać zarzuty.

A potem internet znalazł prawdziwą "ukrytą prawdę". Okazało się, że Bianka wystąpiła wcześniej w paradokumencie. Zagrała dziewczynę marzącą między innymi o karierze w internecie. I ruszyło. "Aha!", "Wszystko jasne!", "Czyli jednak chciała być znana!". Tylko drobiazg: ona tam grała. Rola. Scenariusz. Fikcyjna bohaterka. A my potrafimy nawet fikcyjną postać dopisać do prawdziwego życiorysu człowieka, połączyć kropki i powiedzieć: "Wiedziałem". Najpierw klikamy. Oglądamy. Komentujemy. Robimy memy. Analizujemy gesty. Szukamy starych występów. Sprawdzamy Instagram. A jeśli jutro zainteresowanie zamieni się w zasięgi, zasięgi w kontrakty, a kontrakty w pieniądze, powiemy: "A nie mówiłam? Od początku chodziło jej o popularność". Tylko że... to my tę popularność właśnie współtworzymy.

Na koniec wyjaśnia, że nie wie, czy ich małżeństwo przetrwa - ale nie wiedzą tego też inni, którzy stawiają się dziś w roli samozwańczych ekspertów. Do komentujących apeluje, aby nie dopisywali na siłę dalszej historii związku Chajzerów za nich samych.

A może to wszystko jest strategią? Być może. Być może zainteresowanie zostanie świetnie wykorzystane. Może będą ścianki, Instagram, kampanie i lokowania. Może jakaś agencja już zastanawia się, co zrobić z zainteresowaniem Bianką. A może ona sama doskonale wie, jak chce je wykorzystać. I właściwie... co z tego wynika? Że od początku wszystko zaplanowała? Nie wiemy. Że niczego nie planowała? Też nie wiemy. Ale tu zaczyna się coś naprawdę ciekawego. Nie wiem, czy ich małżeństwo przetrwa całe życie. Wy też nie wiecie. Nie wiem, dlaczego się pokochali. Nie wiem, jacy są, kiedy gasną kamery. Nie wiem, czy im się uda. I może właśnie "nie wiem" jest dziś najbardziej niedocenianą odpowiedzią w internecie. Bo problem nie polega na tym, że nie znamy ukrytej prawdy o cudzych związkach. Problem zaczyna się wtedy, kiedy zupełnie nie przeszkadza nam to w jej dopisywaniu.

Zgadzacie się?

Filip Chajzer, Bianka Chajzer
Filip Chajzer, Bianka Chajzer © AKPA | AKPA
Bianka Chajzer, Filip Chajzer
Bianka Chajzer, Filip Chajzer © AKPA | AKPA
Bianka Chajzer
Bianka Chajzer © AKPA | AKPA
Agnieszka Hyży
Agnieszka Hyży © AKPA | AKPA
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą