Piątek 29.09.2017

Matka Przybylskiej znowu opowiada o śmierci Anny: "Do trumny jest inne ubranie, a do przewiezienia zwłok inne"

Anna Przybylska Krystyna Przybylska

Matka Przybylskiej znowu opowiada o śmierci Anny: "Do trumny jest inne ubranie, a do przewiezienia zwłok inne"

W ostatnim czasie głośno jest znów o zmarłej przed trzema laty Annie Przybylskiej, która przegrała walkę z nowotworem. Rodzina aktorki do tej pory raczej unikała publicznych wypowiedzi na jej temat. Wyjątek zrobiła rok temu mama artystki, Krystyna, kiedy udzieliła Wysokim Obcasom bardzo obszernego wywiadu, w którym wspominała ze szczegółami życie i ostatnie chwile córki.

Dziennikarze magazynu, Maciej Drzewicki i Grzegorz Kubicki zyskali takie zaufanie pani Krystyny, że we współpracy z nią wydali biografię gwiazdy pt. Ania, której premiera miała miejsce 18 września. Od tamtej pory do mediów trafiają nieznane dotąd fakty z życia Przybylskiej, jak na przykład te dotyczące jej burzliwego życia uczuciowego.

Zobacz: Siostra Przybylskiej wspomina jej pierwszego partnera: "Jacek odciął ją od wszystkich. Chciał ją mieć na wyłączność"

Mama aktorki zgodziła się udzielić właśnie kolejnego szczerego wywiadu, także dla Wysokich Obcasów. Wspomina w nim, jak radziła sobie w pierwszych chwilach po śmierci córki.

Przecież trzeba wezwać pogotowie. A potem Anię przebrać. W co? Okazało się, że do trumny jest inne ubranie, a do przewiezienia zwłok inne - wspomina pani Krystyna i dodaje, że wraz z drugą córką starannie wybrały ostatni strój dla Ani.

Agnieszka przyniosła ulubione spodnie Ani, skarpety do kolan, lubiła takie wełniane, pomarszczone i nową czapeczkę. Nakupowała sobie tych czapek mnóstwo, bo trzy tygodnie wcześniej zgoliła głowę - tłumaczy pani Przybylska.

Mama Anny opisuje też, jak czekała na pracowników domu pogrzebowego w towarzystwie siostry aż do wieczora, aby uniknąć niepotrzebnego zamieszania. Przyznaje, że do dziś męczy ją wspomnienie zmarłej córki wywożonej z domu na noszach.

I wie pani, nie ma nic gorszego niż zabranie dziecka w worku. Do teraz słyszę ten trzask zasuwanych zamków i zapinanych pasów po bokach. Jedno, co było humanitarne, akurat może w przypadku Ani, to że to był biały worek, nie czarny. I jak ją zabrali, dopiero zdałam sobie sprawę, że naprawdę już jej nie ma. Zostało puste łóżko i suszarka do włosów wisząca z boku - zamyśla się kobieta.

Pani Krystyna przyznaje, że wizyty w domu Anny nadal sprawiają jej ból. Podobnie jak patrzenie w stronę miejsca, gdzie niegdyś stało łóżko, na którym zmarła.

Siostra Anny Przybylskiej wspomina aktorkę

Pudelek.pl na Facebooku:

Komentarze (1010)

« Najstarsze « Starsze Oglądasz 1-30 z 1010
Odpowiedz
1101 115
zgłoś
gość 29.09.2017 11:47
Po co kupowac książkę, skoro matka i siostra o wszystkim opowiadają?
Odpowiedz
282 75
zgłoś
gość 29.09.2017 11:47
Co jak co , ale matkę to walniętą miała napewno.
Odpowiedz
1471 144
zgłoś
Gość 29.09.2017 11:47
Ile można? Umarła już nie wróci! Pamietajmy ją z ról filmowych, uśmiechnięta i szczęśliwa a nie z opowieści jak to się męczyła czy w trumnie leżała!
Odpowiedz
1323 145
zgłoś
Gość 29.09.2017 11:47
Po co o tym mówić...
Odpowiedz
244 68
zgłoś
Gość 29.09.2017 11:47
Matka hiena
Ładowanie komentarzy…
« Najstarsze « Starsze Oglądasz 1-30 z 1010