Piątek 12.01.2018

Peja zwierza się na Facebooku: "Jestem ROZPIE*DOLONY NEUROLOGICZNIE. Piłem przez blisko 20 lat"

Peja Rychu Peja Ryszard Andrzejewski

Peja zwierza się na Facebooku: "Jestem ROZPIE*DOLONY NEUROLOGICZNIE. Piłem przez blisko 20 lat"

Raper Ryszard Andrzejewski, znany szerzej jako Peja, to jeden z najpopularniejszych przedstawicieli tego gatunku muzycznego w Polsce. Dekadę temu raper przeżywał szczyt popularności i razem z Tedem byli liderami polskiego rapu.

Jacek Graniecki i "Rychu" od lat podzieleni są konfliktem, a okazją do wzniecenia go stał się udział Pei w nowym Agencie. Tede postanowił przypomnieć koledze, że ten nazwał go kiedyś "ku*wą z TVN-u":

Tede ostro o udziale Peji w "Agencie": "Będzie ku*wą z TVN-u!"

Nieco zapomniany dziś Peja w przeszłości, mówiąc delikatnie, "nie darzył szczególną sympatią" rzeczonej stacji:

Pudelek pamięta: Peja obrażał Rusin w swoim utworze! "Nie masz seksapilu, jak go NIE MA KINGA RUSIN"

Być może w celu ocieplenia wizerunku, albo w związku ze szczerą potrzebą podzielenia się swoją traumatyczną przeszłością, Peja zdecydował się właśnie na obszerne wyznanie na Facebooku. W poście poświęconym swojemu alkoholizmowi raper opowiada m.in. o nieżyjącej matce i poświęceniu żony.

 (...) Kiedy nie picie staje się czymś oczywistym i jako fundament mojej rzeczywistości dodaje sił do dalszej drogi myślę sobie o tych wszystkich straconych, pijanych latach zadając sobie pytanie czy miałem jakąkolwiek szansę aby tego uniknąć? Za każdym razem pada ta sama odpowiedź: Nie! Kiedy byłem na początku mojej drogi ten wniosek naprawdę mnie smucił. Dziś mogę powiedzieć, że mój alkoholizm zdefiniował mnie od początku dając mi szansę na nowe, lepsze życie. Kiedy uznałem swoją bezsilność wobec alkoholu zrozumiałem, że każda potyczka z flaszką skończy się dla mnie nokautem - wyznaje.

(...) Przełomowy był dla mnie rok 2008 - totalna degrengolada w drugiej jego połowie. Mój upadek na dobre rozpoczął sie w roku 2005 po premierze albumu "N.O.J.A." Jak bardzo wtedy wciągnęło mnie nocne życie i własny egoizm wiem tylko ja sam. Potem przyszedł album "Szacunek ludzi ulicy", na którym większość tego upadku zarejestrowałem. Kolejne dwa lata (2006-2008) to nic innego jak kluby, alk, koks i dziewczynki. Mówicie, że to były moje najlepsze czasy? Mam na ten temat trochę inne zdanie.

Muzyk podkreślił, że po raz pierwszy decyduje się na wspomnienie zmarłej matki:

Moja matka zmarła w wieku 38 lat - byłem tą osobą, która próbowała ją obudzić, myśląc, że zwyczajnie śpi. Zadziwiające, że zawsze kiedy komuś o tym opowiadam mówię to bez większych emocji. Wtedy tam w moim rodzinnym domu we mnie tez coś umarło. Po raz pierwszy dzielę się tym publicznie i nie bez powodu.

Piłem go przez blisko 20 lat i nigdy nie było to picie towarzyskie. Styl mojego chlania był praktycznie zawsze piciem nałogowca. Nawet jeśli chciałem ten alkohol włączyć do diety wyłącznie jako element dobrego samopoczucia i życia towarzyskiego - prawda była inna. Teraz po latach z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, iż był lekiem na wszystko. Na troski, smutek, żal, poczucie winny, niską samoocenę - regulowałem nim wszelkie złe ale również dobre nastroje. Na radości, w trasie z kumplami, w klubach z dziewczynami, w hotelach, na chatach, melinach, gdziekolwiek. (...) Zapalenie błony śluzowej żołądka, podejrzenie zapalenia trzustki, zażywanie sterydów anabolicznych, liczne awantury pod wpływem alkoholu. Aż dziw, że w całej mojej pijackiej karierze tylko raz wylądowałem na Izbie wytrzeźwień.

Paulina Stefańska, jak podkreśla, w pełni poświęciła się wspieraniu męża w walce z nałogiem.

Dziś wiem jakim wsparciem jest nie pijąca żona, która odmawia symbolicznej lampki szampana, zrezygnowała z używania wina przy okazji wydarzeń podczas, których mi towarzyszy. To wielkie wsparcie, wręcz nieocenione.

Jak się wku*wię to nie idę po flachę tylko nazywam swoje uczucia. Wiem co w danej chwili przeżywam. kiedyś tego nie rozróżniałem. Nie maiłem żadnych szans postępować racjonalnie kiedy wewnątrz buzował emocjonalny koktajl. Pijane myślenie. Pijane życie. Nawet kiedy nie piłem przez dłuższy okres gołym okiem było widoczne, że jestem rozpie*dolony neurologicznie.

Peja postanowił wspomnieć też swoją wizytę u Kuby Wojewódzkiego, szeroko komentowaną później przez jego fanów:

Widać to w wywiadach, jąkam się, powtarzam słowa, szybko nakręcam, reaguję bardzo emocjonalnie, nawet kiedy wchodzę trzeźwy jak niemowlę na taki wywiad. Tak jak u Kuby Wojewódzkiego za pierwszym razem. Wiele osób myślało, że jestem tam naćpany. Nie kochani - to zwykłe emocje, duży program, media etc - przyznaje. I on - mały zagubiony człowiek w skórze ulicznego bohatera. I bez przyjaciółki piersiówki, bo przecież nie należy sie wygłupiać po pijaku przed telewidzami. Jakoś sobie tam poradziłem - "Rychu szacun za pojechanie Wojewódzkiemu!" - to najczęściej stosowane pozdrowienie przez kolejne 2 lata. Ja mu nawet tam nie pojechałem ale utrwaliłem wizerunek pojebanego watażki, który doskonale odnajduje się w dużym, mainstreamowym formacie.

Osiągnięcia? Piękna i mądra żona, z którą nie zawsze jest nam we wszystkim po drodze, wspierająca w każdym trudnym momencie. Kobieta, z którą dzielę to życie na dobre i złe. To matka moich dzieci. W marcu urodzi się nasz syn. Nie potrafimy wybrać imienia ale wciąż się staramy wypracować kompromis.

Szanujecie tak szczere wyznanie?

 

Pudelek.pl na Facebooku:

Komentarze (339)

« Najstarsze « Starsze Oglądasz 1-30 z 339
Odpowiedz
73 19
zgłoś
gość 12.01.2018 10:46
Bto zycie kur* zycie kure* zycie, zycie kuer* !
Odpowiedz
33 61
zgłoś
Gość 12.01.2018 10:46
No to teraz się dowiemy ... kariera start !
Odpowiedz
43 104
zgłoś
Gość 12.01.2018 10:47
Srednio rozgarnięty
Odpowiedz
1061 33
zgłoś
gość 12.01.2018 10:50
Ciężko jest żyć z alkoholikiem. Przyznanie się do nałogu wymaga dużo odwagi.
Odpowiedz
632 53
zgłoś
Madzia 12.01.2018 10:50
Pejuś, nienawidze rapu i hip hopu, ale Cb i Głuchą noc uwielbiam. Pozdrawiam
Ładowanie komentarzy…
« Najstarsze « Starsze Oglądasz 1-30 z 339