Wisienkę z tortu zostawiamy na koniec: Kasia Tusk i Stefano Terrazzino. Stylistyka ostatniego odcinka, włoskie piosenki, sprawiła, że Stefano, jako rodowity Sycylijczyk, czuł się jak ryba w wodzie. Niestety, jego zaangażowanie w żaden sposób nie udzieliło się Kasi. Z buzi Tuskówny nie schodził uśmiech, który zdradzał świadomość własnej niedoskonałości. Przynajmniej nie można jej zarzucić pychy. Tango było dobre, ale nie powalające, jak na półfinał. Może to dobrze, że odpadli - sesja się zbliża, a Kasia należy ponoć do sumiennych studentek.