Jan i Helena Englertowie rozprawiali w "TzG" o ich 57-LETNIEJ różnicy wieku i trudnych momentach: "W naszych relacjach nastąpiła PRZERWA"
Jan Englert zadebiutował na parkiecie "Tańca z Gwiazdami" z myślą o ukochanej córce. Nie tylko udowodnił, że wiek to jedynie liczba, ale też otworzył się na temat budowania więzi z Heleną, która sama podkreśliła dzielącą ich przepaść pokoleniową. 83-letni gwiazdor wyznał przed kamerami, że jej decyzja o podjęciu studiów aktorskich wywołała kryzys w ich relacji.
Jan Englert służył córce ogromnym wsparciem podczas gościnnego udziału w "TzG"
Helena Englert w cuglach dotarła do rodzinnego odcinka "Tańca z Gwiazdami", co naturalnie wywołało serię domysłów, kto będzie towarzyszyć jej na parkiecie. Część widzów upierała się, że będzie chciała odciąć się od łatki córki znanych rodziców, inni zaś byli święcie przekonani, że zaprosi do wspólnego pokazu mocno trzymającą za nią kciuki mamę, Beatę Ścibakównę. Chyba wszyscy jednak wybałuszyli oczy na widok 83-letniego Jana Englerta, który nie dość, że dotychczas trzymał się z daleka od wszelkich formatów rozrywkowych, to jeszcze rozkręcił prawdziwe show, pokazując, że dla ukochanej córki jest skłonny do największych poświęceń.
Gdy elegancki walc nagle zamienił się w szalony rock and roll, były dyrektor Teatru Narodowego zrzucił marynarkę, odsłaniając koszulę z napisanym czerwoną szminką hasłem "GO HELA!", i dał prawdziwego czadu, rzucając się na koniec w ramiona tancerza. Jurorzy nagrodzili ich łącznie aż 38 punktami, a publiczność zgotowała Englertowi owacje na stojąco. Zanim jednak doszło do tego scenicznego szaleństwa, widzowie zobaczyli materiał filmowy, który odsłonił kulisy relacji znanego ojca i córki.
WIDEO
Rafał Maserak o Helenie Englert w "Tańcu z Gwiazdami". "Jest ZJAWISKIEM. Zrobiła najlepsze wrażenie". Zgadzacie się? (WIDEO)
Spacer po Starówce i żart o oświadczynach. "Jezus Maria, przestań!"
Kamery programu towarzyszyły Helenie, jej tacie i tanecznemu partnerowi Romanowi Osadchiyemu podczas spaceru na warszawskiej Starówce. Już na początku spotkania nestor rodu Englertów postanowił rozładować atmosferę w swoim specyficznym stylu.
Mam do pana parę pytań na temat Heleny...
- zaczął nieśmiało tancerz.
Ale nie będzie oświadczyn?
- wypalił Jan Englert.
Jezus Maria, przestań. Dlaczego ty musisz zawsze coś takiego powiedzieć?
- rzuciła ze śmiechem Helena.
Po żartobliwym wstępie nadszedł czas na serię niezwykle szczerych wyznań przed kamerą. Oboje nie ukrywali, że ich charaktery potrafią zderzyć się ze zdwojoną siłą. Uczestniczka "Tańca z Gwiazdami" tłumaczyła, że są z ojcem "uszczypliwi wobec siebie, ale to wszystko płynie z miejsca bardzo głębokiej miłości i wzajemnej akceptacji". Nie szczędziła mu ciepłych słów.
Mój tata potrafił się mną pięknie zajmować i rzeczywiście zawsze dla mnie był. Tata wymyślał super bajki przed snem. Do momentu dorastania tak naprawdę byłam totalnie córeczką tatusia, no a potem wiadomo
- zaznaczyła.
Prawdziwy kryzys w ich relacji pojawił się jednak wtedy, gdy Englertówna postanowiła pójść w ślady rodziców i również wybrać aktorstwo. Słynne nazwisko, zamiast pomagać, stało się obiektem drwin na temat nepotyzmu.
W naszych relacjach nastąpiła przerwa wtedy, kiedy Helena - myślę - podjęła decyzję, że jednak pójdzie w zawód artystyczny. W życiu zawodowym niewątpliwie był między nami mur. Ja też byłem bardzo ostrożny. Wiedziałem, że jak dam jakąkolwiek uwagę, to może być awantura
- wyznał szczerze Jan Englert.
Helena Englert sama wywołała w materiale temat dzielącej ich różnicy ponad pół wieku. Pomimo tego udało jej się znaleźć z tatą wspólny język.
Między nami jest 57 lat różnicy, więc reprezentujemy dwa absolutnie przeciwległe pokolenia, które nie mają za sobą za wiele wspólnego. (...) Jesteśmy oboje bardzo zarozumiali, natomiast poza tym wszystkim potrafimy się śmiać z siebie samych i chociaż nie zgadzamy się w bardzo wielu kwestiach, to wydaje mi się, że to jest relacja oparta na szacunku wzajemnym
- podsumowała dojrzałość ich więzi.
Z kolei Jan Englert nie krył dumy z tego, jak jego córka radzi sobie w życiu i na scenie, przyznając, że to właśnie dla niej postanowił przełamać największe opory. Jak sam skwitował na zakończenie wizytówki, postara się udowodnić, że nie są to "ostatnie podrygi zdychającej ostrygi". Jak mogliśmy zobaczyć, zdecydowanie było mu do tego daleko.
Choć z redakcją Pudelka związany jestem od niedawna, to show-biznesem (szczególnie polskim) interesuję się od wielu lat. W moim sercu i uszach zawsze płynie dobra muzyka, bez której nie wyobrażam sobie życia! Kręci mnie też świat mediów, dobre jedzonko (które szybko spalam podczas biegania) i czas spędzany w gronie pozytywnych ludzi.