Joanna Przetakiewicz wraca myślami do śmierci Jana Kulczyka: "To mnie uderzyło z opóźnionym zapłonem. Strasznie się ROZPŁAKAŁAM w samolocie"

Joanna Przetakiewicz gościła w cyklu "Ocal siebie" na kanale "Vivy!". W rozmowie z Ewą Chodakowską wspominała moment, gdy emocje po śmierci Jana Kulczyka wróciły do niej z podwójną siłą. "Mnie się wydawało, że ja jestem pogodzona z tym".

Joanna Przetakiewicz o żałobie po śmierci Jana KulczykaJoanna Przetakiewicz o żałobie po śmierci Jana Kulczyka
Źródło zdjęć: © "Ocal siebie", Magazyn VIVA!, YouTube.com
Goss

Klikaj, zanim wszyscy zaczną o tym mówić!

Gwiazdy, skandale i momenty, o których jutro będzie głośno.

Sprawdź plotki

Śmierć Jana Kulczyka wzięła rodaków z zaskoczenia. Słynny biznesmen zmarł w wieku zaledwie 65 lat po powikłaniach związanych z zabiegiem kardiologicznym w klinice w Wiedniu. W zeszłym roku - w 10. rocznicę tych wydarzeń - głos zabrała Joanna Przetakiewicz, jego wieloletnia partnerka. Na łamach "Faktu" wspominała:

Jan był fenomenem swoich czasów. Miał to, co bardzo rzadkie - połączenie miękkości z twardą logiką. I to była jego największa siła. (...) Nie miał kompleksów, wierzył w siebie, ale bardzo szanował opinie innych. Kochał życie, kochał ludzi i miał wspaniałych przyjaciół - przez wiele lat tych samych. Zawsze wznosił toast za miłość, a nie za samo zdrowie.

Przetakiewicz o emocjach po śmierci Jana Kulczyka

Teraz Przetakiewicz wróciła myślami do tych trudnych chwil w rozmowie z Ewą Chodakowską. W ramach cyklu "Ocal siebie" na kanale magazynu "Viva!" Joanna została zapytana o emocje, które towarzyszyły jej po śmierci Jana. Jak twierdzi, wszystko dotarło do niej dopiero po czasie, ale ze zdwojoną siłą.

Są pewne etapy w życiu, które nagle się kończą. I ty na początku czujesz, że no trudno, ale dopiero dociera to potem do ciebie z takim bardzo opóźnionym zapłonem. Pamiętam taki moment, kiedy siedziałam z Zahą Hadid w Londynie i rozmawiałyśmy właśnie o tym, jak bardzo trzeba o siebie dbać, jak trzeba się badać. Zaha również przyjaźniła się z Janem, mówiła, że straszne jest to, co się stało, bo prawdopodobnie coś było niedopatrzone, jednak to nie była właściwa klinika, w której był. I mówiła, że zawsze przykłada wagę do tego, żeby zawsze być w odpowiednich rękach lekarzy. (...) To było jakieś dwa miesiące po śmierci Jana. I pamiętam taki moment, że wsiadam do samolotu, przeglądam social media, bo zaraz wyłączę telefon i nagle mi się pojawia we wszystkich mediach: "Zaha Hadid nie żyje. Zmarła w szpitalu w Miami". Do którego miała zaufanie, jeździła cały czas, gdzie się regularnie badała. Ja tak patrzę w ten telefon i dopiero wtedy z opóźnionym zapłonem to mnie wszystko uderzyło. Tak dotarło do mnie, że czasami jest tak, że mamy swoją drogę, która jest gdzieś naznaczona i gdzieś jest jej koniec, i tak się nagle bezwzględnie kończy.


WIDEO
Joanna Przetakiewicz: "Starzenie się z godnością? To największa bzdura jaką kiedykolwiek słyszałam"

Padło pytanie, czy był to rodzaj wyparcia czy swoistego pancerza ochronnego, aby tego nie przeżywać. Joanna widzi to tak:

Mnie się wydawało, że ja jestem pogodzona z tym. Wtedy po raz drugi zobaczyłam, że coś się skończyło, jakiś etap, który mnie zszokował. Jest to nieodwracalne. I zobaczyłam, Boże, jak bardzo trzeba cieszyć się życiem i doceniać swoją obecność, dopóki ona trwa. Ja pamiętam ten moment, ja się tak strasznie rozpłakałam w tym samolocie, pierwszy raz od wielu miesięcy czy lat. I poczułam taką straszną pustkę, że coś się skończyło. Tak nieodwracalnie i nic się na to nie poradzi. Ja tak strasznie zaczęłam płakać, bo do mnie dotarło to, jak bardzo bezwzględna jest śmierć. Jak bezwzględny jest moment, kiedy ci takiej osoby zabraknie, a nie zdążyłaś jej na przykład powiedzieć czegoś ważnego. Wtedy to tak z wielką siłą do mnie dotarło, że czasami nie doceniamy tego czasu, który mamy dany razem.

Oprócz tego wspominała moment, gdy musiała sama ze sobą przeprowadzić ważną życiową rozmowę. Miała wtedy 34 lata i była po studiach oraz aplikacji radcowskiej. Nagle zyskała sporo czasu, ale poczuła ogromną pustkę i dała sobie czas, aby wpaść na pomysł, czym ją wypełnić.

To był moment, kiedy skończyłam aplikację radcowską, zdałam egzamin, więc w moim życiu pojawił się z tego wojskowego trybu, automatycznego pilota i tego kalendarza wypełnionego po brzegi co do 15 minut, pojawił się nagle jakiś ekstra czas. I ja wtedy pamiętam, wróciłam do domu, stanęłam pod tym domem i powiedziałam: zaraz, zaraz, coś tu jest nie tak. Ja nie jestem szczęśliwa. Po prostu. Pomimo że zrealizowałam wszystkie swoje cele, teoretycznie wszystkie swoje marzenia, ale ja poczułam się samotna, nieszczęśliwa. (...) Jeżeli nie mam rozwiązania, tak jak wtedy, w momencie tej pustki, to ja właśnie tak wtedy instynktownie postanowiłam sobie dać czas, wyjechać, dać sobie taką przestrzeń do nie bycia bodźcowaną, wiesz, dookoła sprawami, zadaniami.

Joanna Przetakiewicz w rozmowie z Ewą Chodakowską
Joanna Przetakiewicz w rozmowie z Ewą Chodakowską © "Ocal siebie", Magazyn VIVA!, YouTube.com
Joanna Przetakiewicz w rozmowie z Ewą Chodakowską
Joanna Przetakiewicz w rozmowie z Ewą Chodakowską © "Ocal siebie", Magazyn VIVA!, YouTube.com
Joanna Przetakiewicz w rozmowie z Ewą Chodakowską
Joanna Przetakiewicz w rozmowie z Ewą Chodakowską © "Ocal siebie", Magazyn VIVA!, YouTube.com
Joanna Przetakiewicz, Jan Kulczyk
Joanna Przetakiewicz, Jan Kulczyk © AKPA | AKPA
Joanna Przetakiewicz, Jan Kulczyk
Joanna Przetakiewicz, Jan Kulczyk © AKPA | AKPA
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą