Klaudia Halejcio pochwaliła się babską kolacją walentynkową: suto zastawiony stół, dziesiątki serduszek i patelnia w prezencie (ZDJĘCIA)
Klaudia Halejcio nie jest zwolenniczką celebrowania Walentynek w kameralnym gronie. Influencerka zaprosiła koleżanki do willi za 12 milionów złotych, która zyskała wyjątkowy anturaż. Na stole pojawiły się wykwintne dania i kuszące słodkości, a panie (plus Oskar) mogły nacieszyć wzrok klimatycznymi dekoracjami.
Połowa lutego w tym roku oznacza nagromadzenie mniej lub bardziej istotnych dni w kalendarzu, choć, jak wiadomo - każda okazja jest dobra do świętowania, zwłaszcza w połowie przygnębiającej, mroźnej zimy. Łasuchy z niecierpliwością odkreślały dni w kalendarzu do Tłustego Czwartku, który tradycyjnie już przyniósł nam test pączków z cukierni Magdy Gessler. Następnego dnia celebrowaliśmy tzw. Self-Love Day, czyli kolejny trend podpatrzony z Zachodu, lecz mający spore szanse zagościć w naszych kalendarzach na stałe, a dziś nadszedł wreszcie czas na okazywanie sobie uczuć za pośrednictwem czułych wyznań, drobnych prezencików i ważnych deklaracji.
Klaudia Halejcio postanowiła nie czekać do 14 lutego. Już w piątkowy wieczór zamieszkiwana przez nią willa za 12 milionów złotych rozbłysnęła blaskiem świec zdobiących jej stół i ustawionych wzdłuż schodów. Influencerka wynajęła firmę dekoracyjną, która zamieniła jej okazały salon w prawdziwy miłosny raj.
Klaudia Halejcio świętowała Walentynki z przyjaciółkami
35-latka nie mogła wyjść z podziwu, jak klimatycznie przedstawiały się wnętrza pomieszczenia zdominowanego przez balony w kształcie serc. Każde miejsce przy stole zyskało odpowiednią oprawę, a na przybyłych czekały zestawy kosmetyków. Jednym z wiodących motywów były też róże ustawione w wysokich wazonach. Uczestniczki "babskich Walentynek" mogły korzystać na całego z dobrodziejstw słodkiego stołu.
Klaudia Halejcio mogła tego dnia poczuć się jak solenizantka, choć ze zdmuchiwaniem świeczek na torcie musi jeszcze poczekać aż do września. Zaproszone przez nią panie obdarowały ją kosmetykami, słodyczami, a nawet patelnią z czerwoną rączką, której Oskar "żałował i nie chciał kupić". Największe wrażenie na organizatorce zrobił jednak podarowany jej medalik św. Benedykta "z potrzeby bycia bliżej Boga".
Chcielibyście poświętować Walentynki z taką ekipą?