Krystyna Janda otworzyła się na temat przemijania: "Każdego dnia MYŚLĘ O ŚMIERCI"

Krystyna Janda w ostatnich miesiącach pożegnała wiele zaprzyjaźnionych osób z branży. Jak sama przyznała, jest w pełni świadoma nieuchronnego końca, co skłoniło ją do ważnych decyzji dotyczących m.in. przyszłości jej teatrów.

Krystyna JandaKrystyna Janda nie unika trudnych tematów
Źródło zdjęć: © AKPA
Kamil Kozłowski

Klikaj, zanim wszyscy zaczną o tym mówić!

Gwiazdy, skandale i momenty, o których jutro będzie głośno.

Sprawdź plotki

Krystyna Janda od pół wieku nieprzerwanie zachwyca na ekranach i deskach teatrów. Z powodzeniem zarządza dwiema warszawskimi scenami – Teatrem Polonia oraz Och-Teatrem. Poza córką Marią Seweryn w jej ślady idą też dorosłe wnuczki.

73-letnia legenda aktorstwa udzieliła wywiadu dziennikarzowi portalu Kozaczek - a jakże - w murach Och-Teatru. Podczas rozmowy Janda podsumowała swoje dotychczasowe dokonania i zdobyła się na wyjątkowo melancholijne wyznanie dotyczące przemijania.


WIDEO
Wzruszająca przemowa Krystyny Jandy na pogrzebie Jana Frycza. "Ostatnio dzwonił do wielu z nas. Nie wiedział, jak jest wspaniały" (WIDEO)

Krystyna Janda z coraz większym trudem żegna swoich przyjaciół

Aktorka nie kryje, że czuje spełnienie, patrząc wstecz na swoją bogatą drogę artystyczną i instytucje, które zbudowała pod szyldem Fundacji Krystyny Jandy na Rzecz Kultury. Zapewnia, że jest spokojna o pozostawione dziedzictwo.

Jestem zadowolona ze swojego życia. Nie zostawiam po sobie zgliszczy. Przede wszystkim te fundacje i dwa teatry funkcjonują świetnie. Mam nadzieję, że w pewnym momencie przejmie to moja córka i będzie dalej to prowadziła, a ja po prostu będę grała, dopóki będę mogła. Dopóki publiczność będzie kupowała na mnie bilety. Nawet jak mam wysoką temperaturę, to staram się grać i staram się nie odwołać w spektaklu

- podkreśliła swoje bezgraniczne oddanie widzom.

Choć na scenie Krystyna Janda daje z siebie wszystko, prywatnie ostatnie miesiące były dla niej pasmem bolesnych strat. Środowisko artystyczne musiało pożegnać wiele wybitnych postaci, w tym m.in. zaprzyjaźnionego z nią Jana Frycza. Równie potężnym ciosem była niespodziewana śmierć jej wieloletniej bratniej duszy - Magdy Umer. To właśnie jej odejście sprawiło, że aktorka zaczęła jeszcze intensywniej myśleć o własnej śmiertelności.

Jestem w takim wieku, że właściwie co miesiąc umiera ktoś, kogo znałam, albo znam, albo był mi bliski, albo z którym pracowałam. Także tych rozstań ostatnio mamy naprawdę bardzo dużo, ale od momentu, kiedy umarła Magda Umer, to właściwie myślę sobie, że mogę umrzeć każdego dnia, bo ona umarła niespodziewanie. Nikt się tego nie spodziewał. Magda nie była chora, to było dla mnie taki szok, że nagle jej nie ma, że pomyślałam sobie, że tak się łatwo umiera. (...) Każdego dnia myślę o śmierci

- wyznała z wielkim poruszeniem.
Pudelek Pink Party © Pudelek
Krystyna Janda
Krystyna Janda © AKPA | Jacek Kurnikowski
Krystyna Janda
Krystyna Janda © AKPA | Piętka Mieszko
Krystyna Janda
Krystyna Janda © AKPA | Paweł Wrzecion
Krystyna Janda
Krystyna Janda © AKPA | Gałązka
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą