Księżna Charlene dokazuje w żłobku i ŚMIEJE SIĘ OD UCHA DO UCHA! Po "najsmutniejszej księżnej świata" nie ma już śladu? (ZDJĘCIA)
Księżna Charlene przez lata uchodziła za najbardziej posępną i tajemniczą postać europejskich salonów, a kolorowa prasa nieustannie doszukiwała się dramatu w jej małżeństwie. Wygląda jednak na to, że mroczne chmury nad Księstwem Monako wreszcie się rozproszyły. Podczas najnowszej wizyty w żłobku u boku księcia Alberta arystokratka wręcz tryskała energią. Zobaczcie zdjęcia.
Księżna Charlene dokazuje w żłobku i ŚMIEJE SIĘ OD UCHA DO UCHA! Po "najsmutniejszej księżnej świata" nie ma już śladu? (ZDJĘCIA)
Losy Charlene Grimaldi od samego początku śledzone są przez media z zapartym tchem i niemałą dozą niepokoju. Kiedy w 2011 roku stawała na ślubnym kobiercu z księciem Albertem, zamiast łez szczęścia tabloidy dopatrzyły się na jej twarzy rozpaczy, szybko przypinając jej mało chlubną łatkę "najsmutniejszej księżnej świata". Oliwy do ognia dolewały plotki o rzekomych próbach ucieczki sprzed ołtarza, zdradach arystokraty, spisywanych w pośpiechu intercyzach oraz lodowatym dystansie, jaki miał panować między małżonkami za zamkniętymi drzwiami pałacu. Prawdziwa lawina niepokojących domysłów runęła jednak kilka lat temu, gdy była pływaczka na długie miesiące dosłownie zniknęła z radaru. Powikłania po poważnej infekcji laryngologicznej uwięziły ją w rodzinnej Republice Południowej Afryki, z dala od męża i małych dzieci, a po powrocie do Monako kobieta zmagała się ze skrajnym wyczerpaniem fizycznym i emocjonalnym, które wymagało leczenia w zamkniętym ośrodku. W kuluarach szeptano wówczas o głębokim kryzysie i zastanawiano się, czy członkini monakijskiej rodziny książęcej kiedykolwiek odnajdzie się w realiach "złotej klatki".
Wszystko wskazuje jednak na to, że najczarniejsze chwile to już wyłącznie przeszłość, a u Charlene od pewnego czasu obserwujemy spektakularny renesans formy - dawny smutek zniknął, ustępując miejsca radości. Najlepszym dowodem są najnowsze kadry z uroczystej inauguracji nowego żłobka w Monako, gdzie księżna skradła całe show.
Na tę okazję wybrała stylowy, błękitny garnitur o nowoczesnym, nieco luźniejszym kroju, pod który założyła gładki biały top. Zrezygnowała ze szpilek na rzecz kremowych balerin z elegancką, geometryczną klamrą - i jak się szybko okazało, był to strzał w dziesiątkę, bo monakijska arystokratka natychmiast zapomniała o sztywnym dworskim protokole. 48-latka bez cienia wahania opadła na kolana na zieloną matę, by na poziomie podłogi gawędzić i bawić się figurkami z siedzącym maluchem. Z kolei chwilę później z dumą i wprawą trzymała na rękach uroczą, rudowłosą dziewczynkę w czerwonej sukience i białym sweterku, obdarzając ją niezwykle ciepłym, matczynym spojrzeniem. Na jednym ze zdjęć widać nawet, jak mama Gabrielli i Jacquesa wita gospodarzy z ustami otwartymi w szczerym zachwycie - tak zrelaksowanej i spontanicznej nie widzieliśmy jej chyba nigdy. Towarzyszący jej Albert, ubrany w klasyczną granatową marynarkę, jasnoszare spodnie i krawat, z widoczną dumą i uśmiechem asystował żonie, wyciągając dłoń do trzymanego przez nią brzdąca.
Widać, że zgrane z nich małżeństwo?
Przypominamy: Księżna Charlene zadaje szyku i sili się na uśmiech podczas rodzinnego pikniku w Monako (ZDJĘCIA)