W niedzielnym finale w Wuhan Maja Chwalińska odwróciła losy spotkania z Sonay Kartal. Po porażce w pierwszym secie 2:6 zdołała wrócić do gry i zwyciężyła 6:4, 6:2, zdobywając tym samym pierwszy tytuł w głównym cyklu WTA. Ten sukces oznaczał dla niej również najwyższą premię w dotychczasowej karierze.
Podczas pomeczowej ceremonii reprezentantka Polski była wyraźnie w świetnym nastroju. Najpierw przywitała się z miejscową publicznością po chińsku, co spotkało się z natychmiastową i głośną reakcją widowni. Dopiero później skierowała uwagę na rywalkę, doceniając jej postawę w całym tygodniu turniejowym.
Chwalińska gratulowała Sonay Kartal udanego występu, zaznaczając, że obserwowała kilka jej spotkań i zrobiły na niej duże wrażenie. Podkreśliła też, że uważa Brytyjkę za świetną zawodniczkę i życzy jej powodzenia w kolejnych startach, przekonana, że najlepsze dopiero przed nią.
WIDEORoxie Węgiel marzy się kariera w Ameryce: "WYKONUJĘ KROKI, ŻEBY TO SIĘ WYDARZYŁO" (WIDEO)
Przede wszystkim gratulacje dla Sonay za świetny tydzień. Jesteś naprawdę imponującą zawodniczką. Miałam okazję obejrzeć kilka twoich meczów i byłam pod wielkim wrażeniem. Życzę Ci wszystkiego najlepszego, naprawdę. Jestem pewna, że czeka Cię wspaniała przyszłość - mówiła.
Polka poświęciła również czas na podziękowania dla osób zaangażowanych w organizację zawodów. Wymieniła m.in. partnerów i sponsorów, sędziów, supervisora, dyrektora turnieju, chłopców do podawania piłek oraz wolontariuszy, podkreślając, że dzięki nim uczestnicy mogli czuć się w Wuhan swobodnie. W podobnym tonie zwróciła się do swojego sztabu, dziękując dwóm trenerom i fizjoterapeucie za wsparcie w tym tygodniu, ale też na co dzień, wspominając przy tym o osobach śledzących jej występ w domu.
Na zakończenie 25-latka podkreślała, że kibice stworzyli wyjątkową atmosferę nie tylko w dniu finału, ale przez cały tydzień. Dziękowała za energię na trybunach i prezenty, jakie otrzymała, a pożegnała się z fanami również po chińsku.
Kocham Cię, Wuhan - rzuciła po Chińsku.
Przyznała przy tym z ulgą, że tym razem nie popełniła językowej pomyłki, i otwarcie zaznaczyła: "Naprawdę podobał mi się czas spędzony tutaj".