Maja Hyży tłumaczy, dlaczego wróciła do pracy TRZY TYGODNIE po urodzeniu czwartego dziecka: "W mojej głowie zaczęły dziać się ZŁE RZECZY"

"Sama narzuciłam sobie takie tempo, ale inaczej nie potrafię funkcjonować - zdradziła Maja Hyży, przyznając przy okazji, że "okres połogu jej nie dotyczy". Pozazdrościć?

Maja Hyży tłumaczy, czemu błyskawicznie wróciła do pracy po urodzeniu czwartego dzieckaMaja Hyży tłumaczy, czemu błyskawicznie wróciła do pracy po urodzeniu czwartego dziecka
Źródło zdjęć: © Instagram
Kokosimo

Maja Hyży długo próbowała zaistnieć w polskim show biznesie. W końcu udało jej się wejść do świadomości zbiorowej i dziś może cieszyć się rozgłosem i rozpoznawalnością. Teraz, gdy w końcu udało jej się spełnić sen o sławie, 32-latka nie zamierza dopuścić do tego, żeby media zapomniały o niej choćby na chwilę. Nawet w przypadku, jeśli dopiero co na świat przyszło jej czwarte dziecko.

Od przyjścia na świat małej Zosi minęły raptem 3 tygodnie, a Maja już zdążyła wrócić do pracy. W ubiegłą środę celebrytka pojawiła się na nagraniach do "Jaka to melodia?". Po drodze wokalistka nagrała jeszcze teledysk z Komodo, a w sierpniu czekać ją będzie trasa koncertowa z Dwójką.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Wywiad Fabijańskiego: kulisy, konsekwencje i oświadczenia

Zadziwiający zapał i potrzeba działania Mai wywołały w sieci dyskusję dotyczącą "odpowiedniego" momentu, w którym świeżo upieczone mamy powinny pozwolić sobie na taki "comeback". Do krążących w sieci głosów zapragnęła odnieść się sama zainteresowana, zapewniając internautów, że to przecież indywidualne uwarunkowania pozwalają na szybki powrót do pracy po porodzie. Maja wolała, jak najszybciej rzucić się w wir obowiązków i to dla własnej higieny psychicznej.

Jestem szczęśliwa, bo kocham robić to, co robię i kocham ludzi, z którymi mogę pracować - napisała. Jestem trzy tygodnie po porodzie i tą szczęściarą, którą okres połogu chyba nie dotyczy. Sama narzuciłam sobie takie tempo, ale inaczej nie potrafię funkcjonować. Kilka dni w domu sprawiło, że w mojej głowie zaczęły dziać się złe rzeczy i nie poznawałam samej siebie.

Celebrytka nie uściśliła, czy mogło w jej przypadku chodzić o tzw. "baby bluesa".

Dlatego musiałam wyjść do ludzi, zacząć pracować i funkcjonować jak wcześniej, bo wiedziałam, że to jedyne rozwiązanie - stwierdziła. A ta malutka istotka pomogła mi w tym. I się udało, mam energię i chęci do życia, ale wiem, że nie wszystkie kobitki tak szybko i łatwo zdrowieją, dlatego trzymam za Was kciuki i wysyłam dużo energii z uśmiechem.

Zapał do pracy godny podziwu?

Maja Hyży
Maja Hyży © Instagram
Maja Hyży
Maja Hyży © Instagram
Maja Hyży
Maja Hyży © Instagram
Maja Hyży
Maja Hyży © Instagram
Maja Hyży
Maja Hyży © Instagram
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą