Marianna Schreiber po długich sercowych zawirowaniach obecnie jest szczęśliwą singielką i ten czas między związkami wykorzystuje m.in. na treningi. Nie ma na głowie faceta, odeszła też kwestia walczenia o fotel prezydentki Krakowa: prawicowej celebrytce zostało już tylko brylowanie na ściankach i doskonalenie sylwetki.
Gwiazda zafundowała przy tym chwilę szczerości widzom na Instagramie, gdzie zaprezentowała kadr z szatni, pozując w wyciętym staniku, szortach oraz ze sporym krzyżykiem na szyi. W opisie do lustrzanego selfie Marianna wyłożyła kawę na ławę w kwestii ewolucji swojego dekoltu. Wyznała fanom, jak dramatyczne skutki dla jej kobiecych kształtów miały wyczerpujące ćwiczenia.
Gdy miałam naturalny biust, to od dużej ilości sportu/ treningów - z B, zrobił mi się A. Pomijam, że przed ciążą miałam C
WIDEOJakie wykształcenie ma Marcin Najman? Jego edukacyjna ścieżka może zaskoczyć (WIDEO)
Marianna Schreiber przyznaje, że biust przeszkadza jej w ćwiczeniach
Na całe szczęście: istnieje bardzo proste rozwiązanie problemu znikających w oczach krągłości, a mianowicie – wycieczka do Turcji. Marianna Schreiber z tej opcji skorzystała, poleciała, lecz niestety okazało się, że zabieg powiększenia piersi oprócz pozytywów niesie za sobą również konsekwencje. Te odkryła... na siłowni.
Momentami ciężko jest trenować ze sztucznym biustem
Celebrytka nadal z dumą eksponuje efekty pracy chirurga plastycznego, jednak wprost wyznała, że jej trening wymaga teraz od niej więcej: może specjalnej techniki, może potężnej dawki grawitacyjnego samozaparcia. Niejedna amatorka sportu z pewnością doskonale zrozumie bolesny dylemat Marianny Schreiber: z jednej strony idealny dekolt na fotkach, z drugiej dodatkowy balast przy każdym podskoku.