Mąż Emilii Koprowskiej mówi o ich OSTATNIEJ KŁÓTNI. Zobaczył, z kim SMS-uje jego żona. "Wyrzuciłem jej ten telefon"
Emilia Koprowska zaginęła 30 sierpnia po festiwalu muzyki techno, gdzie bawiła się z mężem. Teraz Krystian Koprowski w materiale zamieszczonym na kanale "Zbrodnia Ikara" opowiedział swoją wersję wydarzeń z feralnego dnia. Podzielił się relacją na temat powodu kłótni z partnerką i opisał, jak uszkodził jej auto.
Arkadiusz Milik mógł W KILKA MINUT stracić prawo jazdy, lecz skończyło się na pouczeniu. Tak się rozbijał po ulicach stolicy (WIDEO)
Krystian Koprowski opowiada swoją wersję zdarzeń
Teraz Krystian Koprowski w rozmowie na youtubowym kanale "Zbrodnia Ikara" opowiedział swoją wersję wydarzeń z feralnego dnia. Pytany o kłótnię z żoną, do której doszło około godz. 15 w dniu jej zaginięcia, przyznał, że poszło o to, że Emilia korespondowała z ich byłym współpracownikiem. Wiadomość miał zobaczyć podczas wspólnego przeglądania zdjęć z festiwalu. Mężczyzna nie przeczytał treści SMS-a, ale twierdził, że żona powiedziała mu, czego dotyczyła rozmowa.
Początkowo mąż zaginionej relacjonował, że korespondencja miała dotyczyć źle wykonanych pomiarów, którymi miał się zająć były współpracownik. Prowadzący sprostował jednak, że chodziło o wymianę klamki w samochodzie Emilii. Wówczas Koprowski zaczął opowiadać o tym, że mają sprawdzonego mechanika, więc był pewien, że to do niego zgłosi się żona.
Z tego, co wiem, my mamy od tego (wymiany klamki – przyp. red.) mechanika. Wiele lat współpracuję ja z jednym mechanikiem. Ona tam woziła do niego wszystkie auta: swój na wymianę jakichś rzeczy, mój... – mówił Koprowski.
Podczas rozmowy padło również pytanie o to, dlaczego tak zdenerwował się na wieść, że żona pisze z byłym wspólnikiem.
Jeśli podejmujemy decyzję, że nie będziemy z kimś współpracować, to na jakiej podstawie się kontaktujemy? Jeśli Emilia prosiła mnie, żebym nie rozmawiał z kimś, to szanowałem jej decyzję- stwierdził.
Z dalszej opowieści Koprowskiego wynika, że żona miała mu "wciskać" telefon, żeby zobaczył, o czym koresponduje z byłym współpracownikiem. Mąż zaginionej twierdzi jednak, że odpowiedział na to, że "g*wno go to obchodzi" i wyrzucił jej telefon "w pole".
Odrzuciłem jej ten telefon. Ona poszła w pole. Szukała tego telefonu, ale ja go blisko wyrzuciłem, nie tak daleko, jak ona poszła. Ja wziąłem ten telefon i zacząłem za nią jechać. Zatrzymałem się, tam wtedy ten pan z hotelu stał i się o nią pytał. Wtedy wyrzuciłem jej ten telefon i pojechałem zawrócić na rondo i wróciłem do niej - opowiadał.
Później prowadzący rozmowę pytał o uszkodzenie auta Emilii. Koprowski tłumaczył, że zrobił to, by uniemożliwić jej odjazd samochodem, bo obawiał się, że może zrobić krzywdę sobie lub komuś innemu. Stwierdził również, że jego żona "była obecna przy przebiciu koła". Zachowanie męża miało ją zdenerwować i sprawić, że "sobie poszła".
Drugie koło ściągnąłem już na spokojnie. W międzyczasie ładowałem akumulator. Z tego względu, że to trochę trwa – wyjęcie lewarka, odkręcenie, podniesienie. Tego się nie robi w sekundę – stwierdził.
W międzyczasie mąż zaginionej wypalił, że ktoś "zarąbał mu lewarek" i "chciałby go odzyskać". Dopytywany o to, jak to się stało, że na festiwalu miał nóż, Koprowski przyznał, że wszystkie narzędzia pochodzą z jego busa.
Byliśmy przy moim busie. Mam tam wkrętarki, wiertarki, wszystko. Skąd mam ten nóż? Z auta - przyznał.
W redakcji Pudelka od niedawna. Z wykształcenia i pasji kulturoznawczyni. Uwielbia celebryckie przepychanki, zwłaszcza takie, w których gubią się sami zainteresowani. Pisze też o drama(tach) wystawianych na deskach polskich teatrów. Prywatnie zaczytuje się w kryminałach, jest skarbnicą nieśmiesznych memów i nadużywa słowa "totalnie". TEST2