Sydney Sweeney eksponuje wdzięki w bieliźnie na BOŻE NARODZENIE, rozpętując kolejną aferę: "Czy ona ma COKOLWIEK INNEGO do zaoferowania?" (ZDJĘCIA)
Co prawda do Bożego Narodzenia zostało jeszcze trochę czasu, mimo to Sydney Sweeney już zdążyła wypuścić świąteczną kolekcję bielizny. W najnowszej kampanii swojej autorskiej marki SYRN postanowiła zaserwować fanom świąteczne klasyki w wersji wyjątkowo pikantnej. Gwiazda "Euforii" bez skrępowania połączyła nostalgię za kultowymi filmami z ociekającym seksapilem buduarowym klimatem.
Sydney Sweeney eksponuje wdzięki w bieliźnie na BOŻE NARODZENIE, rozpętując kolejną aferę: "Czy ona ma COKOLWIEK INNEGO do zaoferowania?" (ZDJĘCIA)
Sydney Sweeney doskonale wie, jak przyciągnąć uwagę milionów i skutecznie ją spieniężyć. W opublikowanym spocie 29-letnia aktorka zabiera widzów w podróż po dobrze znanych popkulturowych motywach. Wszystko zaczyna się niewinnie – na ekranie widzimy Sydney zajadającą gigantyczny puchar lodów przed telewizorem retro, co jest bezpośrednim mrugnięciem okiem do hotelowych scen z "Kevina samego w Nowym Jorku".
Największe emocje wzbudziły filmowe metamorfozy Sweeney, a zwłaszcza ta nawiązująca do "Grincha". Sydney pojawiła się przed kamerą ze skomplikowaną, zawadiacką fryzurą i wielką kokardą jako Cindy Lou Who, paradując najpierw w kraciastej, rozpiętej piżamie z wielkimi guzikami. Chwilę później aktorka zaprezentowała się z kolei jako lodowa uwodzicielka w błękitnym komplecie ze sznureczkami, koronkami, pasem do pończoch i długimi, operowymi rękawiczkami z puszkiem.
Kolejnym punktem programu okazał się ukłon w stronę gotyckiej estetyki rodem z filmów Tima Burtona – "Miasteczka Halloween" oraz "Gnijącej Panny Młodej". Sydney wystąpiła przed podświetlonym księżycem w zmysłowym, burgundowym komplecie z wycięciami i satynowymi kokardami na biuście oraz biodrach, a całość dopełniły biały welon oraz mroczny makijaż z wymalowanymi szwami w kącikach ust.
Jak to zwykle bywa w przypadku tak bezkompromisowych projektów, w komentarzach natychmiast starły się dwa obozy. Podczas gdy wierni wielbiciele aktorki zasypali ją komplementami za dystans, figurę i kreatywny koncept, pojawiły się również głosy oburzenia. Część komentujących zarzuciła gwieździe przekroczenie granicy dobrego smaku i niepotrzebne epatowanie erotyzmem przy postaciach kojarzonych z dzieciństwem.
Przesadziła... czy ona nie ma godności?; Ta znowu świeci golizną...; Kiedyś jeszcze będzie żałowała, że tak ochoczo odsłaniała ciało; Czemu ma służyć zamysł tej sesji?; Czy ona ma cokolwiek innego do zaoferowania? – pisali w serwisie X.
Podzielacie ich zdanie?