Tak dziś wygląda Paulina Papierska. Pierwsza zwyciężczyni "Top Model" wiedzie spokojne życie w Norwegii (ZDJĘCIA)
Kiedy w 2010 roku wygrała debiutancką edycję programu "Top Model", wróżono jej spektakularną karierę i stałe miejsce w polskim show-biznesie. Paulina Papierska postanowiła jednak wybrać zupełnie inną ścieżkę i zrezygnowała z blichtru na rzecz rodzinnego spokoju z dala od Polski. Czym dziś zajmuje się pierwsza triumfatorka modowego show TVN i jak obecnie wygląda?
Tak dziś wygląda Paulina Papierska. Pierwsza zwyciężczyni "Top Model" wiedzie spokojne życie w Norwegii (ZDJĘCIA)
Paulina Papierska zapisała się złotymi zgłoskami w historii rodzimej telewizji rozrywkowej. To właśnie ona w wielkim finale pierwszej odsłony "Top Model" pokonała faworyzowane Aleksandrę Kuligowską i Annę Piszczałkę, zdobywając główną nagrodę oraz serca milionów widzów przed odbiornikami. Choć jej skromność, wrażliwość oraz eteryczny wygląd momentalnie uczyniły z niej jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci młodego pokolenia w branży mody, wielki świat wybiegów nie okazał się jej wymarzonym miejscem na ziemi.
Pomimo obiecującego startu i otwartych drzwi do wielkiej kariery, Paulina podjęła odważną decyzję o wycofaniu się z pierwszych stron gazet. Zamiast bankietów, ścianek i nieustannej rywalizacji w świecie mody, postawiła na prywatność oraz spokój. Zwyciężczyni hitowego formatu całkowicie odcięła się od warszawskiego zgiełku i zrezygnowała z pracy modelki.
Papierska ułożyła sobie życie w malowniczej Norwegii, gdzie mieszka wraz z partnerem - piłkarzem Adamem Pytlem, który w przeszłości związany był z klubem FK Tønsberg. Para stworzyła zgrany dom i doczekała się dwójki pociech: w 2017 roku na świat przyszedł ich syn Gabriel, a trzy lata później do rodziny dołączył mały Alex. Dziś 35-letnia Paulina realizuje się przede wszystkim w roli mamy i partnerki.
Mimo że od pamiętnego finału minęło już kilkanaście lat, Paulina niemal w ogóle się nie zmieniła. Choć bardzo oszczędnie dawkuje treści w mediach społecznościowych, co jakiś czas robi wyjątek dla wiernych obserwatorów.
Zobaczcie sami.