Zaginął w górach i przepadł bez śladu. Tragiczny finał historii gwiazdy Hollywood. Co stało się z Julianem Sandsem?
Dla milionów widzów na całym świecie był charyzmatycznym aktorem znanym z nagradzanych dramatów i kinowych hitów. Nie wszyscy fani wiedzieli jednak o jego pasji do dzikiej przyrody i skłonności do ryzyka. Gdy w styczniu 2023 r. Julian Sands wyruszył na samotną wędrówkę w góry San Gabriel, nikt nie przypuszczał, że dojdzie do tragedii, a zagadka zaginięcia na długie miesiące pozostanie bez odpowiedzi.
Julian Sands był brytyjskim aktorem, który zyskał międzynarodowe uznanie dzięki niezwykłej wszechstronności. Szerokiej publiczności zapadł w pamięć przede wszystkim z głównej roli w nagrodzonym trzema Oscarami filmie kostiumowym "Pokój z widokiem". W swojej wieloletniej karierze wystąpił w dziesiątkach produkcji – od ambitnych dramatów i kultowych horrorów aż po hollywoodzkie superprodukcje.
Zagrał m.in. w takich filmach jak "Pola śmierci", "Arachnofobia", "Zostawić Las Vegas", "Ocean's 13" czy "Dziewczyna z tatuażem". Widzowie telewizyjni mogą pamiętać go zaś z występów w popularnych serialach "24 godziny" oraz "Tajemnice Smallville". Polski akcent w jego dorobku stanowił udział w filmie Krzysztofa Zanussiego "Gdzieśkolwiek jest, jeśliś jest".
Mimo sukcesów w branży Sands nie odnajdywał się w typowo hollywoodzkim stylu życia. Mieszkający w Los Angeles aktor był ojcem trójki dzieci i niezwykle doświadczonym alpinistą. Góry nie stanowiły dla niego jedynie tymczasowego hobby – były prawdziwą pasją i sensem życia. Swoją miłością do natury chętnie dzielił się z najbliższymi, nieustannie poszukując nowych wyzwań na najbardziej wymagających szczytach świata.
WIDEO
Roksana Węgiel broni ślubu Oli Nowak. "najwięcej jadu jest od osób, które są zazdrosne i chciałby mieć takie wesele" (WIDEO)
Ostatnia samotna wyprawa
13 stycznia 2023 roku żona aktora zgłosiła jego zaginięcie, gdy 65-latek nie wrócił z samotnego trekkingu w kalifornijskim paśmie górskim San Gabriel. Sands udał się w rejon Mount Baldy, czyli najwyższego szczytu tego pasma, wybierając popularny, lecz wymagający szlak Baldy Bowl.
W tamtym czasie doszło do gwałtownego załamania pogody. Przez południową Kalifornię przeszły niszczycielskie zimowe burze, a porywisty wiatr zmienił pokrywę śnieżną w zbitą, niezwykle śliską powłokę lodu. W wyższych partiach leżała trzymetrowa warstwa śniegu, a na stromych zboczach utrzymywało się krytyczne zagrożenie lawinowe.
Służby z hrabstwa San Bernardino apelowały o rezygnację z górskich wypraw. W ciągu zaledwie kilku dni w okolicach Mount Baldy przeprowadzono aż 14 misji ratunkowych dla zaginionych lub rannych turystów. Skrajne warunki pogodowe drastycznie ograniczały jednak możliwości działania ratowników.
Do akcji poszukiwawczej zaangażowano potężne wsparcie. W ciągu kolejnych miesięcy zorganizowano osiem odrębnych operacji lądowych i powietrznych. Wolontariusze oraz profesjonalne służby poświęcili na poszukiwania ponad 500 godzin, a koszt akcji przekroczył 100 tysięcy dolarów. Teren przeczesywały załogi helikopterów oraz wyspecjalizowane ekipy operatorów dronów.
Ratownikom udało się uchwycić sygnał z telefonu komórkowego Sandsa, który zalogował się w pobliżu grani przy szlaku Baldy Bowl. Ekipy wyruszyły we wskazany rejon, jednak trudny teren i ekstremalna pogoda uniemożliwiły odnalezienie aktora. Jak ujawniła później Donna Newlin z zespołu poszukiwawczego, ratownikom zabrakło zaledwie około 180 metrów, aby dotrzeć w miejsce, gdzie znajdował się zaginiony.
Ostatnia duża akcja, w której wzięło udział ponad 80 ratowników wspieranych przez helikoptery i drony, odbyła się w połowie czerwca 2023 roku, lecz wciąż nie przyniosła przełomu. Rodzina aktora wydała wówczas oświadczenie, dziękując służbom za determinację i heroiczny trud.
Odkrycie w Goode Canyon – porzucone rzeczy i bolesna prawda
Przełom w sprawie nastąpił ponad 5 miesięcy po zaginięciu, 24 czerwca 2023 roku. Grupa turystów przemierzała tego dnia Goode Canyon w pobliżu Mount Baldy. W pewnym momencie natrafili oni na porzucone buty górskie, kijki trekkingowe, stos odzieży oraz portfel, w którym znajdowało się prawo jazdy wydane na nazwisko Juliana Sandsa. Obok tych przedmiotów odnaleziono ludzkie szczątki. Trzy dni później, czyli 27 czerwca, władze oficjalnie potwierdziły, że ciało należy do zaginionego artysty.
Pod koniec lipca 2023 roku biuro szeryfa hrabstwa San Bernardino opublikowało podsumowanie wyników sekcji zwłok. Poinformowano, że ostateczna przyczyna śmierci Juliana Sandsa została zakwalifikowana jako niewyjaśniona. Wynikało to z zaawansowanego rozkładu ciała po wielomiesięcznym przebywaniu w surowych warunkach wysokogórskich. Jak podkreśliły służby, jest to standardowa klasyfikacja w tego typu przypadkach.
Jednocześnie śledczy wykluczyli udział osób trzecich. Wśród prawdopodobnych hipotez wymieniano nieszczęśliwy upadek, porwanie przez lawinę, doznanie kontuzji lub utratę orientacji w zamieci.
Ostatni wywiad i słowa bliskich Juliana Sandsa
Tragiczny finał historii Sandsa nabiera szczególnego wymiaru w kontekście jego ostatniego wywiadu dla "Radio Times". Aktor wyznał w nim, że podczas wcześniejszych wypraw – m.in. w Andach czy podczas wspinaczki na słynny szczyt Eiger – zdarzało mu się natrafiać na ludzkie szczątki, co było dla niego wstrząsającym doświadczeniem. Sands zwrócił także uwagę, że zmiany klimatyczne sprawiają, że ściany skalne są mniej stabilne, a brak pełnego skupienia w górach drastycznie podnosi ryzyko tragedii.
Była żona aktora, Sarah, opisywała go jako artystę i podróżnika żądnego przygód. Brat aktora, Nick Sands, wyznał, że równocześnie opłakuje utratę brata i celebruje jego niezwykłe życie. Z kolei menedżerka aktora Sarah Jackson podkreśliła, że jedyną pociechą pozostaje świadomość, iż Julian odszedł, realizując swoją życiową pasję w miejscu, które kochał najbardziej.