Zwrot akcji w aferze loteryjnej Buddy. Prokuratura ZMIENIA ZARZUTY, a sąd bierze pod lupę zablokowane miliony, które wciąż nie trafiły do zwycięzców
Głośna sprawa loterii organizowanych przez youtuberów przybiera nieoczekiwany obrót. Jak ustalił dziennikarz Kanału Zero, zamiast pierwotnych oskarżeń o urządzanie nielegalnych gier hazardowych, śledczy skupiają się teraz na stawkach VAT. W tle toczy się zacięty bój o zamrożone miliony złotych, które od dwóch lat nie mogą trafić do prawowitych zwycięzców. Ustalono, że sąd nakazuje śledztwo w sprawie urzędników, a liczba podejrzanych rośnie do 40 osób.
Kiedy wybuchła afera związana z Kamilem "Buddą" L. i innymi twórcami internetowymi, polski internet wstrzymał oddech. Skala zatrzymań była bezprecedensowa, a zarzuty o organizowanie nielegalnego hazardu kładły się potężnym cieniem na całej branży influencerskiej. Wydawało się, że organy ścigania mają w ręku żelazne dowody na prowadzenie zakazanych gier losowych. Jak jednak wynika z najnowszych doniesień, narracja ta zaczyna się mocno sypać. Ujawnione właśnie informacje rzucają zupełnie nowe światło na przebieg śledztwa, pokazując, że prawna batalia przeniosła się z "nielegalnego kasyna" na zawiłości prawa podatkowego. Co dokładnie dzieje się w sprawie, która sparaliżowała polskiego YouTube'a?
Ewa Minge SZCZERZE o człowieku, który chce "zniszczyć jej życie": "ODEBRAŁ MI GODNOŚĆ i poczucie bezpieczeństwa" (WIDEO)
Nowe informacje ws. afery loteryjnej Buddy. Znikający hazard i wojna o VAT
Jak ustalono w materiale Konrada Krasulskiego opublikowanym na Kanale Zero, prokuratura oficjalnie potwierdziła zmianę i uzupełnienie zarzutów wobec Kamila L. oraz innych osób zamieszanych w sprawę. Główna oś sporu diametralnie się zmieniła. Zamiast opierać się na przepisach ustawy o grach hazardowych, śledczy uderzają teraz w klasyfikację podatkową przedsięwzięcia. Informacje te potwierdza spółka Influi, która zorganizowała akcję.
Potwierdzam. Faktycznie zarzuty zostały zaktualizowane w tym roku. Co do szczegółów nie mogę się wypowiadać. Natomiast mogę potwierdzić, że przeniesiony został ciężar zarzutu ze sfery hazardowej w stronę sporu o stawkę VAT sprzedaży
- przyznali w oświadczeniu przedstawiciele firmy.
Spór rozbija się o to, czy sprzedaż e-booków, do których bezpłatnie dołączano losy, powinna być opodatkowana stawką 5 proc. (jak twierdzi organizator), czy stawką 23 proc. (czego domaga się prokuratura). Co ciekawe, jak ustalił Krasulski, Urząd Celno-Skarbowy nie traktuje już całej akcji jako nielegalnej loterii, a w dokumentach urzędowych brakuje konkretnego wskazania, jaka dokładnie gra hazardowa miała tu zostać zorganizowana wbrew prawu. Zamiast tego padają określenia o "przedsięwzięciu multimedialnym".
W związku ze zmianą oskarżeń, prokuratura zaczęła zwalniać część zabezpieczonego majątku wydawnictwa, który wraca do dyspozycji spółki.
"Zwykły błąd, a nie przestępstwo". Ekspert miażdży narrację służb
Zaskakująca zmiana frontu przez śledczych wywołała spore poruszenie w środowisku prawniczym. Głos w sprawie zabrał m.in. znany adwokat i doradca podatkowy, Piotr Leonarski, który na swoim profilu w sieci wprost wyśmiał sytuację.
Wspaniała historia. Po półtora roku od filmowych zatrzymań Buddy i reszty (ładne obrazki były) w sprawie 'nielegalnych gier hazardowych' okazuje się, że według prokuratury żadnych nielegalnych loterii nie było, tylko jest spór o stawki VAT
- napisał.
Ekspert, dyskutując z internautami, wyjaśnił, że zarzut dotyczący złej stawki VAT ma się nijak do oskarżeń o celowe, zorganizowane oszustwo. Zastosowanie nieodpowiedniej stawki to z definicji zwykła pomyłka podatnika – o ile w ogóle do niej doszło, bo zdaniem Leonarskiego spółka przyjęła prawidłowe wyliczenia. Adwokat dosadnie podsumował również to, jak bardzo nieproporcjonalne były środki zastosowane przez państwo wobec oskarżonych, przypominając kinowe wręcz sceny z zatrzymań.
Jak sama nazwa wskazuje, stawki to zwykle błąd (jeśli w ogóle, bo moim zdaniem stawka jest prawidłowa). Z całą pewnością nie spotkałem się jeszcze z tym, żeby ze względu na wątpliwości dotyczące stawki VAT komuś grupa realizacyjna CBŚP wjechała na kwadrat
- skwitował.
40 podejrzanych i odległy finał śledztwa
Mimo zmiany kwalifikacji czynu, machina śledcza nie zwalnia tempa, jeśli chodzi o liczbę zatrzymań. Jak przekazano w materiale Kanału Zero, postępowanie toczy się już przeciwko 40 osobom. Pierwsza, 10-osobowa fala zatrzymań (w tym samego Buddy) to był dopiero początek. W marcu 2025 r. zatrzymano kolejne dziesięć osób (związanych z federacją Fame), w styczniu 2026 r. odbyła się trzecia tura (w tym osoby z kręgu Bungee), a w ciągu ostatnich trzech miesięcy grono podejrzanych powiększyło się o kolejne nazwiska, których prokuratura nie chce ujawniać ze względu na dobro prowadzonego postępowania.
Co więcej, jak przekazał Krasulski, termin zakończenia śledztwa został po raz kolejny przesunięty. Pierwotnie mówiono o końcu 2025 r., następnie o 2026, a obecnie prokuratura wyznaczyła datę aż na 30 kwietnia 2027 r.
Najbardziej bulwersującym wątkiem afery pozostaje kwestia wypłaty nagród z ostatniej loterii, opiewających na niemal 8 milionów złotych. Jak wynika z materiału na Kanale Zero, pieniądze te miały być zabezpieczone gwarancją bankową w BNP Paribas. Bank faktycznie zrealizował tę gwarancję (w dwóch transzach: w grudniu 2024 i pod koniec kwietnia 2025 r.), wypłacając ponad 7,5 miliona złotych. Problem polega na tym, że gigantyczne środki utknęły na rachunku dyrektora Izby Administracji Skarbowej w Krakowie i od dwóch lat nie mogą trafić do laureatów.
Organizator loterii, spółka Influi, zarzuca urzędnikom celowe blokowanie wypłat (rzekomo na polecenie prokuratury). Dziennikarz Kanału Zero ustalił, że w sprawę zaangażował się Sąd Okręgowy w Krakowie, który wydał bardzo konkretną decyzję. Nakazał on Prokuraturze Rejonowej w Opatowie wszczęcie śledztwa (którego ta wcześniej odmawiała) w sprawie zatrzymanych środków. Sąd uznał, że należy dokładnie przesłuchać krakowskich urzędników skarbowych odpowiedzialnych za tę decyzję.
Jak argumentował krakowski sąd, na obecnym etapie nie można wykluczyć popełnienia przestępstwa, wskazując na warianty z artykułu 231 Kodeksu karnego (niedopełnienie obowiązków lub przekroczenie uprawnień przez funkcjonariusza) oraz – co brzmi najpoważniej – z artykułu 284, czyli przywłaszczenia. Ponieważ środki nadal znajdują się na koncie skarbówki, sąd uznał, że ewentualny czyn wciąż trwa.
Skandal i wniosek do NIK
Dalsze losy zamrożonych pieniędzy budzą ogromne emocje, zwłaszcza wśród samych zwycięzców loterii, którzy - jak wynika ze wspomnianego materiału Kanału Zero - zaczęli wchodzić na drogę sądową, domagając się wypłaty nagród. Reprezentujący jednego z laureatów mecenas w rozmowie z Kanałem Zero nie gryzł się w język, podsumowując działania służb państwowych:
Pan redaktorze, powiem tak jednym słowem, to jest skandal. Gdy się popatrzy na tę sprawę, to można powiedzieć, że chyba nie żyjemy w państwie prawa.
Z najnowszych ustaleń Kanału Zero wynika, że 14 września 2026 r. spółka Influi poszła o krok dalej i skierowała do Najwyższej Izby Kontroli wniosek o przeprowadzenie doraźnej kontroli w krakowskiej Izbie Administracji Skarbowej. Według wyliczeń organizatorów (stan na wrzesień br.), same odsetki od bezprawnie (ich zdaniem) przetrzymywanej kwoty wynoszą już ponad 1,1 miliona złotych – a koszty te ostatecznie musiałby pokryć budżet państwa. Prokuratura na ten moment unika odpowiedzi na pytania dotyczące ostatnich kroków w śledztwie, konsekwentnie zasłaniając się tajemnicą postępowania.
Entuzjasta barwnych celebryckich opowieści i pełnych zwrotów akcji dram na szcycie. Prywatnie miłośnik długich spacerów, muzyki i makaronu, kociarz, a także eurowizyjny "freak". Fascynują go ludzie i ich historie. W redakcji Pudelka od 2022 roku.