Do wypadku doszło w czwartek w Oakland w stanie Kalifornia. Kiara Darvonne Bowling w tym czasie wyprowadzała na spacer psa swojej znajomej. Gdy przechodziła przez pasy, nagle z dużą prędkością wjechało w nią auto. Za kierownicą siedział... 6-letni chłopiec, a na fotelu pasażera przebywał jego 4-letni brat.
WIDEOSmolasty nie planuje pogodzić się z Dodą: "Ona robi swoje, JA ROBIĘ SWOJE"
Kiara Darvonne Bowling w ciężkim stanie po wypadku
Poszkodowana pozostaje w szpitalu, a jej obrażenia obejmują poważne urazy głowy. Siostra 31-latki, Christina Blackmon, w rozmowie z KTVU FOX 2 przekazała, że kobieta nadal jest w stanie zagrażającym życiu, podkreślając: "Ona walczy o życie".
Blackmon informowała również o licznych krwiakach w obrębie mózgu oraz złamaniach kości twarzy. Rodzina liczy na poprawę stanu zdrowia i jak najszybszy powrót do sprawności. Z przekazywanych informacji wynika też, że Bowling zaczęła reagować na podstawowe polecenia.
Co ustaliła policja o dzieciach za kierownicą?
Policja podaje, że w samochodzie miało znajdować się dwóch braci w wieku 4 i 6 lat. Auto miało jechać z dużą prędkością, po drodze zahaczyć o pojazd nadjeżdżający z przeciwka, a następnie potrącić kobietę przechodzącą przez przejście dla pieszych z psem. Po uderzeniu samochód wjechał jeszcze w dom znajdujący się na rogu ulicy.
Świadek cytowany przez KRON4 relacjonował, że jeden z chłopców miał trzymać kierownicę, a drugi obsługiwać pedały gazu i hamulca. Opisywał też, że w chwili zdarzenia nie było słychać krzyku potrąconej ani żadnych odgłosów ze strony dzieci - dominował dźwięk samego zderzenia.
Rodzina Bowling zbiera środki na leczenie i dalszą terapię. W opisie zbiórki na GoFundMe wskazano, że skutki wypadku oznaczają długą i trudną drogę, a przed 31-latką może być perspektywa wieloletniej rehabilitacji oraz potrzeba opieki wykraczającej poza najbliższy okres po zdarzeniu.
W wypadku ucierpiał również pies o imieniu Grizzly. Zwierzę zostało ranne i uciekło, jednak później udało się je odnaleźć i przewieźć do weterynarza. Do szpitala trafili także chłopcy - ich stan określono jako stabilny. Policja informuje, że rodzice dzieci współpracują ze śledczymi.
Wujek chłopców przekazał, że kluczyki miały zostać zabrane w czasie, gdy rodzice spali. Według jego relacji starsze dziecko złamało nogę, a młodsze doznało wstrząśnienia mózgu. Bliscy Bowling podkreślają jednocześnie, że nie obwiniają dzieci.