Arkadiusz Milik mógł W KILKA MINUT stracić prawo jazdy, lecz skończyło się na pouczeniu. Tak się rozbijał po ulicach stolicy (WIDEO)
25 września Arkadiusz Milik, mknąc przez Warszawę swoim luksusowym Mercedesem klasy G, przekroczył podwójną linię ciągłą i wyprzedził inne pojazdy na przejściu dla pieszych. Po tym "wyczynie" drogowym został zatrzymany przez policję. Cała interwencja trwała jedynie pół minuty, po czym piłkarz bezkarnie odjechał dalej.
Arkadiusz Milik w miniony piątek ewidentnie poczuł się zbyt pewnie za kółkiem. Sunął przez ścisłe centrum stolicy swoim potężnym Mercedesem-AMG G 63 wartym fortunę. Korek w okolicach Placu Powstańców Warszawy najwyraźniej mocno go zniecierpliwił, bo sportowiec bez mrugnięcia okiem przeciął podwójną linię ciągłą i ominął stojące auta prosto na przejściu dla pieszych.
Piłkarz zrobił to na oczach... jadącego za nim radiowozu. Funkcjonariusze natychmiast włączyli sygnały. Zamiast surowej kary doczekał się kontroli trwającej... zaledwie pół minuty. Mundurowi zadowolili się zwykłym pouczeniem, a Milik bez przeszkód pojechał dalej. Niespecjalnie wziął sobie reprymendę do serca, bo zaledwie kilka skrzyżowań dalej... zignorował czerwone światło. Gdyby podliczyć wszystkie te "popisy", piłkarz zebrałby ponad 30 punktów i pożegnał się z prawem jazdy w trybie ekspresowym.
Wygląda jednak na to, że medialny szum zrobił swoje, a 32-latek doczeka się poważniejszych konsekwencji. Znane nazwisko mu nie pomoże?
Zobaczcie na jego przykładzie, jak nie należy zachowywać się na drodze.
Choć z redakcją Pudelka związany jestem od niedawna, to show-biznesem (szczególnie polskim) interesuję się od wielu lat. W moim sercu i uszach zawsze płynie dobra muzyka, bez której nie wyobrażam sobie życia! Kręci mnie też świat mediów, dobre jedzonko (które szybko spalam podczas biegania) i czas spędzany w gronie pozytywnych ludzi.