Tak. Ponownie wychodzę za mąż. To było szaleństwo, spontaniczne, ale dobrze przemyślane. Czuję się, jakbym przeżywała ciągle to samo. Nie jestem w stanie uwolnić się od mojego obrazu rodziny... czułam się smutna, samotna i sfrustrowana... Wychowałam dzieci sama, licząc na cud. A ten pojawił się i znikł. I wrócił, wrócił ponieważ wiedział, że obudzę się któregoś dnia i zdam sobie zprawę, że czekałam na coś, co nigdy nie nadejdzie. Idę dalej... Czuję, że nareszcie jestem wolna... Jestem zakochana. Jestem szczęśliwa… Widzę światło… brzmi melodramatycznie, ale to prawda… Wiem, że wiele kobiet rozumie, co czuję… Moje dzieci rosną. Znają prawdę, są silnymi, mądrymi dziećmi. Kochają swojego tatę. Kochają swojego nowego ojczyma, którego znają od lat... czas będzie płynąć. Rany się uleczą. Niektórzy nigdy nie dorosną. Czyny mówią głośniej niż słowa... Uważaj!