Moja pierwsza rozprawa rozwodowa: pełnomocnik żony mówi: "Podejrzewamy, że pozwany ukrywa dochody" - wspomina jeden z rozwiedzionych ojców. Wtedy sędzia zwraca się do mnie: "Proszę pana! No, jak tak można?" Dlaczego nie ma ochoty niczego zweryfikować? Córka chorowała na nerki, syn niby na autyzm. Problem w tym, że córka zawsze chorowała na nerki, ale leczenie nigdy nie było aż tak kosztowne. Natomiast syn nigdy nie był autystą. Jednak sąd uwierzył żonie bez żadnej weryfikacji i doliczył koszty medyczne do alimentów. Dwa tygodnie po rozprawie żona przeprowadziła się z dziećmi do innego miasta, do innego mężczyzny. Moja firma właśnie bankrutowała, powiedziałem: "Wysoki sądzie, ja nie mam już właściwie nic. A sędzia: "Pan jest taki bystry i elokwentny. Musi się pan bardziej postarać".
Inny rozwodnik wspomina: Żona wyliczyła "uzasadnione potrzeby dzieci". Lekcje gry na gitarze, aparat ortodontyczny, basen, przybory toaletowe, po 300 złotych na każdą z córek. Wyszło tych potrzeb 20 tysięcy. Problem w tym, że córki nie nosiły aparatu, nie grały na gitarze, nie chodziły na basen. Siadł mi kręgosłup, byłem na zwolnieniu. W sądzie słyszę: "Proszę pana, rozumiem, że pana boli, ale trzeba pracować".
Była żona dzwoniła, żeby pytać o pieniądze. Nagrywałem to - wspomina kolejny rozwiedziony mężczyzna. Zaczynało się od tradycyjnego "słuchaj, zasrańcu". Straciłem robotę, na głowie miałem kredyt na dom, w którym mieszkała żona z dziećmi, kredyt na mieszkanie, które kupiłem, żeby mieć blisko do syna i córki. Alimenty wzrosły do 6 tysięcy. Tłumaczyłem sądowi: "od 16 miesięcy jestem bezrobotny", pokazywałem setki CV, które składam. "Ależ znajdzie pan coś, z pana kompetencjami, na pewno!". Żona nasłała na mnie komornika. Zlicytowali mi mieszkanie. Został mi pies i pokój u mamy. Przyszli dwaj komornicy: "Żona pisze, że ma pan pięknego rasowego psa i żeby go koniecznie zająć". Pies przeżył rozwód równie ciężko jak ja. Wychudł, wyliniał. Popatrzyli i nie wzięli.
Prawnik Rafał Wąworek, który często reprezentuje ojców przed sądem, wyjaśnia, na czym to wszystko polega.