Środa 06.02.2019

Rodzina Bartłomieja M. prosiła o pomoc o. Rydzyka! "Zwróciła się z prośbą o poręczenie"

Bartłomiej M. ojciec Rydzyk Antoni Macierewicz

Rodzina Bartłomieja M. prosiła o pomoc o. Rydzyka! "Zwróciła się z prośbą o poręczenie"

Bartłomiej M., protegowany Antoniego Macierewicza, swego czasu zrobił jedną z najszybszych karier w Ministerstwie Obrony Narodowej. 29-latek bez wykształcenia niemal z dnia na dzień stał się rzecznikiem MON oraz członkiem rad nadzorczych państwowej spółki Energa Ciepło Ostrołęka i Polskiej Grupy Zbrojeniowej. M. szybko zachłysnął się nowymi przywilejami, z których korzystał z rozmachem, ale dobra passa skończyła się, gdy wyszło na jaw, że Antoni szykuje dla swego pupila nową posadę z pensją 50 tysięcy złotych miesięcznie. Wówczas Jarosław Kaczyński w ciągu dwóch dni pozbawił Bartłomieja wszystkiego: pracy w PGZ, członkostwa w partii i "reputacji".

Od tamtej pory "Misio" krążył gdzieś na obrzeżach polityki, być może z nadzieją na powrót, ale jego marzenia legły w gruzach, gdy niespodziewanie w ubiegłym tygodniu został zatrzymany przez Centralne Biuro Antykorupcyjne pod zarzutem "powoływania się na wpływy i pośrednictwa w załatwieniu określonych spraw w celu uzyskania korzyści majątkowej".

Przypomnijmy: "Bartłomiej M." został ZATRZYMANY PRZEZ CBA! "Powoływał się na wpływy i czerpał z tego korzyści"

CBA wstępnie szacuje straty poniesione w wyniku malwersacji finansowych M. na ponad 3,2 miliona złotych oraz blisko pół miliona za fałszywe szkolenia. Jak ustaliła prokuratura, Bartek w międzyczasie miał też przyjąć łapówkę w wysokości 90 tysięcy złotych.

Zobacz: Misiewicz wyciągał pieniądze na fałszywe szkolenia? "Godzina szkolenia jednego pracownika kosztowała 1800 złotych"

Po aresztowaniu "Misia" jego "ważni znajomi" próbowali uchronić go od osadzenia w zakładzie karnym. Poręczył za niego nie tylko Antoni Macierewicz, ale także sam Tadeusz Rydzyk - ponoć na prośbę rodziny podejrzanego.

Najbliższa rodzina zwróciła się z prośba o poręczenie. Ojciec dyrektor go udzielił i od razu upublicznił sprawę - mówi w rozmowie z Super Expressem Andrzej Jaworski, były poseł PiS nazywany "toruńskim łącznikiem".

Tabloid ustalił, że z ojcem dyrektorem skontaktowała się siostra Bartłomieja M.

Rodzina narzekała na to jak potraktowało ich CBA. Podobno było bardzo brutalnie. Inaczej niż w przypadku byłego szefa KNF, którego wezwali telefonicznie, a on się stawi. Ojciec Tadeusz przychylił się do prośby, szkoda mu było chłopaka. Tym bardziej, że M. to student WSKSiM w Toruniu - ujawnia źródło Super Expressu.

Niestety, ani wstawiennictwo Antoniego Macierewicza, ani poręczenie redemptorysty z Torunia nic nie dało i najbliższe trzy miesiące M. spędzi w areszcie tymczasowym w zakładzie w Tarnowie. Tabloid dodaje, że współosadzeni przywitali go słowami: "Czołem, panie ministrze".

Pudelek.pl na Facebooku:

Komentarze (394)

« Najstarsze « Starsze Oglądasz 1-30 z 394
Odpowiedz
3 30
zgłoś
Gość 06.02.2019 00:23
Pietwsza
Odpowiedz
87 5
zgłoś
gość 06.02.2019 00:23
jeden drugiemu rece myje!
Odpowiedz
20 63
zgłoś
Gość 06.02.2019 00:24
Gość: W październiku koniec tej czarnej kliki
Nie wiesz co piszesz
Odpowiedz
211 17
zgłoś
Gość 06.02.2019 00:24
Gość:
Gość: W październiku koniec tej czarnej kliki
Mrzonki
Zapewniam cię, ze to nie sà mrzonki 😊
Odpowiedz
69 6
zgłoś
Gość 06.02.2019 00:24
Jak zawinił niech odpowie
Ładowanie komentarzy…
« Najstarsze « Starsze Oglądasz 1-30 z 394