Niedziela 31.03.2019 09:00

Córka wiceministra Tobiszowskiego surowo o tacie: "Obraz wartości i zasad moralnych to tylko fikcja"

Grzegorz Tobiszowski Monika Tobiszowska

Córka wiceministra Tobiszowskiego surowo o tacie: "Obraz wartości i zasad moralnych to tylko fikcja"Kilka dni temu pisaliśmy o pozwie sądowym, który pod adresem swojego taty, wiceministra energii Grzegorza Tobiszowskiego wystosowała jego jedyna córka Monika. 22-letnia studentka domaga się od ojca alimentów na pokrycie połowy kosztów utrzymania. Całość szacuje na pięć tysięcy złotych miesięcznie, wliczając zabiegi kosmetyczne, fryzjerskie, dentystyczne, nowe ubrania, wydatki na samochód oraz pielęgnację paznokci.
Niestety, Monika nie precyzuje, czy w posiadanie mieszkania, które zajmuje po wyprowadzce z rodzinnego domu oraz samochód, na którego eksploatacje potrzebuje 800 złotych miesięcznie, weszła samodzielnie czy też z finansową pomocą rodziców.

ZOBACZ: Córka wiceministra energii żąda od ojca alimentów. Na kosmetyczkę i fryzjera

W pozwie domaga się od ojca miesięcznych alimentów w wysokości 2,5 tysiąca złotych, czyli, jak można się domyślać, drugie tyle potrafi zarobić sama. Czyli to jednak prawda, że nie da się wychować dziecka za mniej...


Monika Tobiszowska, w odpowiedzi na artykuł, opublikowany w Super Expressie,  zamieściła na Facebooku wyjaśnienie. Wynika z niego, że ma żal do tabloidu o przedstawienie jej jako osoby jednoznacznie roszczeniowej, bo gdyby czytelnicy znali jej ojca tak dobrze jak ona, to by się nie dziwili, że wybrała drogę sądową.

Obraz kupowany w telewizji i w gazecie pod szyldem wartości i zasad moralnych TO TYLKO FIKCJA - pisze rozgoryczona dwudziestodwulatka. Ojciec w rozmowie ze mną stwierdził, że jeżeli będę się sądownie dopominać o alimenty to spowoduje, że "wy....li mnie ze studiów. Z początku obawiałam się, że może to zrobić, ale potem stwierdziłam, że nie damy się już więcej zastraszać. W sądzie jest tak, że przedstawia się wszystkie wydatki, wobec powyższego chciałam nadmienić, iż pieniądze potrzebne mi są po prostu do życia, to znaczy utrzymania mieszkania, opłacenia studiów, dojazdów, dodatkowego kursu językowego oraz przede wszystkim na wyżywienie. Żałosne jest to, że podaje się o prywatnym leczeniu, a nie pisze się, że mam chorą tarczycę, słaby wzrok i w niedalekiej przyszłości zabiegi stomatologiczne. Oczywiście ojciec nie może o tym wiedzieć, gdyż takie przyziemne sprawy nigdy go nie interesowały. Szanowna Redakcjo proszę nie robić ze mnie rozkapryszonej młodej kobiety, żyjącej ponad stan, tylko podejść do tematu realnie, w oparciu o prawdę.

Monika Tobiszewska ujawnia, że, niezależnie od wyjaśnień, zamieszczonych na Facebooku, wystosowała także specjalne listy do redakcji Super Expressu i Faktu. Dementuje także słowa ojca, który w rozmowie z dziennikarzami zapewniał, że nigdy nie żałował córce pieniędzy. Jak wynika ze skrupulatnych wyliczeń, zamieszczonych przez studentkę na Facebooku, Tobiszowski minął się z prawdą, deklarując, że wpłaca na konto córki po tysiąc złotych miesięcznie. Monika podkreśla, że przez cały 2018 roku było to tylko 10.900 złotych, a przez trzy miesiące bieżącego roku zaledwie 3 tysiące złotych i to też po interwencji u prawnika.

Takie są fakty, które spowodowały, że już ponad rok temu zwróciłam się do ojca z prośbą o systematyczne płacenie i wspomniałam, że nie chcę składać sprawy do sądu, ale będę zmuszona, bo nie mogę tylko i wyłącznie korzystać z pieniędzy mamy - wyjaśnia 22-letnia studentka. Nadmieniam również, iż podjęłam pracę w szkole językowej, aby mieć pieniądze na drobne wydatki. A to, że lubię mieć zadbane paznokcie i cerę to chyba normalnie dla każdej osoby w moim wieku.

Mama Moniki odmówiła komentarza, jednak Fakt ustalił, że planuje rozwód z wiceministrem Tobiszowskim. Na Facebooku zamieściła wpis, jednoznacznie dowodzący, że popiera roszczenia córki.

W związku z bardzo niesympatyczną i kłamliwą wypowiedzią wiceministra energii Grzegorza Tobiszowskiego, podaję wyjaśnienia córki Moniki - napisała Dorota Tobiszowska. Chcę dodać, że moja córka jest osobą odpowiedzialną i dobrą. Uczy się i pracuje. Jestem z niej dumna.

Na wtorkowej rozprawie Sąd Rejonowy w Rudzie Śląskiej przychylił się do argumentów córki wiceministra i mimo nieobecności pozwanego, który tłumaczył się obowiązkami służbowymi, oszacował jego miesięczną pensję na 15 tysięcy złotych i uznał, że z takim uposażeniem stać go na to, by wypłacać córce 2,5 tysiąca złotych miesięcznie.

Przy okazji prawniczka reprezentująca Monikę Tobiszowską wyśmiała próbę mediacji podjętą rzekomo przez jej ojca.

Propozycja zawarcia ugody alimentacyjnej pojawiła się na 3 dni przed terminem rozprawy - ujawnia  pani mecenas.

Biorąc pod uwagę chronologię wydarzeń, wiceminister zaczął działać w tej sprawie dopiero po tym, gdy nagłośniły ją media.


Pudelek.pl na Facebooku:
STOP HEJT!
Dzielenie się opinią jest cenne, ale nie rań innych. Więcej o akcji

Komentarze (269)

« Najstarsze « Starsze Oglądasz 1-30 z 269
Odpowiedz
306 124
zgłoś
KACZMAREK 31.03.2019 09:03
kórwa serio sądzicie że ktoś te bzdury będzie czytał? nie można było streścić w dwóch zdaniach?
Odpowiedz
9 37
zgłoś
Gość 31.03.2019 09:05
Uuu
Odpowiedz
803 138
zgłoś
Gość 31.03.2019 09:06
Dajcie spokoj, nie wiecie, jak jest naprawde
Odpowiedz
170 56
zgłoś
Gość 31.03.2019 09:07
Nie mam lepszego komentarza: po prostu PIS...
Odpowiedz
71 113
zgłoś
Gość 31.03.2019 09:07
Ona jest śmieszna z tymi roszczeniami. A jej stary to kolejny rozwodnik w PiSie , co za żenada !
Ładowanie komentarzy…
« Najstarsze « Starsze Oglądasz 1-30 z 269