Religia dodawała mi otuchy. Jednak w końcu wyzwoliłem się spod jej wpływu. Wtedy stwierdziłem, że nie straciłem wiary, ale odkryłem siebie. Nie mogłem się pogodzić z ideą Boga, który mówi "musicie mnie czcić i wychwalać, Jeśli przyznacie, że jestem najlepszy, nagrodzę was wiecznym szczęściem. Jeśli nie - nic z tego!" Nie wyobrażam sobie, że Bóg mógłby być egoistą. To nie ma sensu.