Cristiano Ronaldo czmychnął ze zgrupowania po upokorzeniu ze strony trenera. Teraz przeprasza, ale jego nie: "ZŁAMANIE SŁOWA ma ogromny wpływ"

Cristiano Ronaldo opublikował oświadczenie po głośnym konflikcie z selekcjonerem reprezentacji Portugalii Jorge Jesusem. Zawodnik przeprosił kibiców oraz kolegów i jest gotów ponieść konsekwencje. Deklaruje też, że nie zamierza kończyć kariery w narodowych barwach.

Ronaldo zabrał głos po dramie na zgrupowaniuRonaldo zabrał głos po dramie na zgrupowaniu
Źródło zdjęć: © Getty Images
Goss

Klikaj, zanim wszyscy zaczną o tym mówić!

Gwiazdy, skandale i momenty, o których jutro będzie głośno.

Sprawdź plotki

Kilka dni temu informowaliśmy o sytuacji, do której doszło na zgrupowaniu drużyny Portugalii przed meczem z Danią. Cristiano Ronaldo miał opuścić spotkanie, a wszystko przez upokorzenie, którego miał doświadczyć ze strony selekcjonera Jorge'a Jesusa. Spekulowano nawet, że to koniec jego kariery w reprezentacji.

Ronaldo tłumaczy się z dramy na zgrupowaniu

Media momentalnie dotarły do szczegółów sytuacji, więc wieści bardzo szybko się rozniosły. Teraz Ronaldo przedstawił własną wersję wydarzeń związanych ze zgrupowaniem reprezentacji Portugalii. Na profilu piłkarza na Instagramie pojawił się obszerny post, w którym wyjaśnił, jak to wyglądało z jego perspektywy.

Według jego relacji jeszcze przed sezonem Jorge Jesus zaproponował mu plan dotyczący występów w kadrze, a piłkarz zaakceptował ustalone zasady. Przed spotkaniem z Norwegią Ronaldo zakładał, że nie pojawi się na boisku, jednak w dniu meczu usłyszał, że może dostać około 30 minut gry. Od przerwy uczestniczył w rozgrzewce, lecz ostatecznie nie wszedł na murawę.

Selekcjoner nie dotrzymał danego mi słowa

 - grzmi.

WIDEO
TYLKO NA PUDELKU: Małgorzata Socha i plejada gwiazd na evencie Philips. Zobaczcie, kto się pojawił (WIDEO)

Po meczu zawodnik uzgodnił też z selekcjonerem, jak powinien wyjaśnić sytuację na konferencji prasowej. Ronaldo twierdzi, że trener miał się przyznać do błędu, ale i tu gorzko się rozczarował. To drugi raz, gdy poczuł, że Jesus nie dotrzymał danego mu słowa. Ale, żeby nie było - Cristiano widzi też błędy we własnym postępowaniu. Przeprosił kibiców za to, że nie podszedł do trybun po meczu, a kolegów z drużyny za opuszczenie zgrupowania.

Nie powinienem był tego zrobić. Odpowiedzialność jest wyłącznie moja.

Ronaldo zwrócił się także do Portugalskiej Federacji Piłkarskiej z apelem o wyciągnięcie wobec niego konsekwencji. Podkreślił, że jako kapitan nie powinien liczyć na łagodniejsze traktowanie. Zapewnia, że jest gotów ponieść zasłużoną karę, a to, że jest kapitanem, jedynie mocniej go w tej sytuacji obciąża.

Jeszcze raz przepraszam Portugalczyków, ale złamanie słowa ma na mnie ogromny wpływ. Poczułem, że od tamtej pory moja dalsza obecność zaszkodzi tylko grupie i zrobiłem to, co zawsze obiecywałem, że zrobię, jeśli nie poczuję się potrzebny: spakowałem walizki i odszedłem. Uważam, że kara nie powinna zawierać żadnych okoliczności łagodzących. Nie jestem zwykłym zawodnikiem, jestem kapitanem drużyny i to jest okoliczność obciążająca. Już przeprosiłem, ale wiem, że czyny muszą mieć konsekwencje.

Na końcu oświadczenia Cristiano Ronaldo zadeklarował, że nie chce odpuszczać miejsca w reprezentacji Portugalii. Po ewentualnym odbyciu kary zamierza wrócić do walki o występy w kadrze, jeśli pozwolą na to okoliczności, w tym stan zdrowia i forma.

Przekonujące tłumaczenie?

Pudelek Pink Party © Pudelek
Cristiano Ronaldo
Cristiano Ronaldo © Getty Images | DeFodi Images
Cristiano Ronaldo
Cristiano Ronaldo © Getty Images | SOPA Images
Jorge Jesus
Jorge Jesus © Getty Images | Sergio Mendes
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą