Te jej (Idy - przyp. red.) opinie zawsze są takie, że można coś z nich wyciągnąć i nawet, jak to jest krytyka, to bierze poprawkę, że każdego kosztuje to mnóstwo pracy, każdy występ… To jest loteria. Jedno wyjście na scenę i może wyjść super, i może wyjść fatalnie. Nieważne, ile będziesz się przygotowywał, jeden taniec może ci nie wyjść. W przypadku innych tańców można było zaimprowizować, ale tutaj tańczyliśmy synchrony, cała choreografia była w synchronach, tańczyliśmy z profesjonalnymi tancerzami. Nie dało się tego obejść. Jak się pomyliłeś, to się pomyliłeś i nie dało się udawać, że nie. Mówiłam już, przy przyznawaniu utworów, że jest to choreografia, która może nam super wyjść albo może być to choreografia, przez którą odpadniemy. I ktoś chyba sobie zdawał sprawę, dając nam tę choreografię, że możemy… (...) Są różni ludzie, jednych taka krytyka motywuje, a ja mam coś innego. Mi to sprawia przykrość i wszyscy doskonale o tym wiedzieli. Mam wrażenie, że wszystkie te słowa w moim kierunku były po to, żebym w końcu wyraziła jakieś emocje, żeby były łzy, krew… A ja przez połowę opinii kiwałam głową i mówię sobie: "nie płacz, nie płacz, nie płacz", a oni dalej, dalej, dalej… Chcą ze mnie coś wyciągnąć. To były rzeczy, z którymi się nie zgadzałam, że się nie staram, że nie daję z siebie 100%, że jestem obrażona. Musiałam powiedzieć, że tak nie jest. Oni to sobie wzięli, wmontowali, gdzie im pasowało. Chcieli przedstawić taki mój obraz. Cokolwiek bym powiedziała, jakąkolwiek minę bym zrobiła, narracja miała być taka i taką też zrobili. To jest program telewizyjny, rozumiem to. Musi być show.