Trwa ładowanie...
Przejdź na
Piotr Grabarczyk "Grabari"
Piotr Grabarczyk "Grabari"
|
aktualizacja

Dlaczego Polska nie radzi sobie dobrze na Eurowizji? "Historia pokazuje, że nie uczymy się absolutnie niczego" (OKIEM PUDELKA)

223
Podziel się:

Miało być pięknie, a wyszło jak zawsze - nie ma chyba bardziej ponadczasowego hasła, które lepiej opisywałoby nastroje polskich fanów muzyki po niemal każdej kolejnej Eurowizji. Luna dołączyła do niechlubnej listy rodzimych wykonawców, którzy nie zdołali zakwalifikować się choćby do finału konkursu. I tak jak niestrudzenie analizujemy przyczyny porażek naszej reprezentacji w piłce nożnej, tak i przy Eurowizji możemy ponownie zadać sobie to pytanie: co tym razem poszło nie tak?

Dlaczego Polska nie radzi sobie dobrze na Eurowizji? "Historia pokazuje, że nie uczymy się absolutnie niczego" (OKIEM PUDELKA)
Dlaczego Polska radzi sobie słabo na Eurowizji? (EAST_NEWS)

Nie ma najmniejszego sensu wieszać psów na Lunie, chyba, że chcemy ją winić za samą chęć udziału w największym muzycznym widowisku w Europie. Jako nasza reprezentantka zrobiła wszystko, co było w jej mocy, a nawet więcej - przygotowała wpadający w ucho utwór, wzięła udział w licznych przedsięwzięciach promocyjnych, świetnie prezentowała się podczas spotkań z mediami i, czego nie byliśmy często świadkami w 30-letniej historii naszych eurowizyjnych występów, zaproponowała widzom wizualny spektakl na miarę rekinów tego konkursu. Zabrakło tylko i aż doświadczenia scenicznego, a złośliwi mogą nawet powiedzieć, że głosu. Ale o tym, że Luna nie jest najsilniejszą wokalistką i obycia z dużymi scenami wiedzieliśmy od początku, zdawali sobie też z tego doskonale sprawę jurorzy, którzy wytypowali ją jako naszą reprezentantkę w bardziej niż niedoskonałym procesie wewnętrznych preselekcji.

Ktoś bowiem w Telewizji Polskiej uznał, że skoro Eurowizja to (w teorii) konkurs piosenki, to wyboru powinno się dokonać jedynie na podstawie przesłanych utworów. Kto by tam się zastanawiał, czy aspirujący do występu przed 100 milionami widzów artyści potrafią wykonać go na żywo, czy są dość doświadczeni, by stanąć przed takim wyzwaniem i mają w ogóle jakikolwiek pomysł, aby zwrócić na siebie oczy całej Europy? Jeśli ktoś miał jeszcze jakieś wątpliwości, czy to aby na pewno była dobra strategia, to teraz zostały chyba ostatecznie rozwiane i optymista mógłby powiedzieć: wyciągniemy wnioski i za rok już na pewno nie powtórzymy tego samego błędu! Niestety, historia naszych eurowizyjnych podbojów pokazuje, że albo nie uczymy się absolutnie niczego, albo sukces na tej konkretnej imprezie nie jest nam po prostu pisany.

Spektakularny występ w 1994 roku i 2. miejsce Edyty Górniak rozbudziły apetyty Polaków na to, żeby faktycznie tę Eurowizję kiedyś wygrać albo przynajmniej zbliżyć się do tego historycznego wyniku. TVP, czemu nie można odebrać logiki, decydowała się w kolejnych latach na powtórzenie sprawdzonej formuły i wysyłaniu na Eurowizję młodych, dopiero co debiutujących, ale piekielnie utalentowanych artystek odnoszących pierwsze sukcesy na krajowych scenach. W 1995 reprezentowała nas Justyna Steczkowska, a rok później Kasia Kowalska. Utalentowane, ale nieopierzone jeszcze wokalistki nie zdały egzaminu, zajmując kolejno 18. i 15. miejsce, choć głównym winowajcą był tutaj wybór mało przebojowego repertuaru. A mówimy tutaj o czasach, gdzie Eurowizja była faktycznie jeszcze konkursem piosenki, gdzie oceniano przede wszystkim walory artystyczne i wokalne. Niezadowalające wyniki zmusiły Telewizję Polską do refleksji i kombinowania z formułą, według której wyłaniano reprezentanta - stawiano m.in. na wewnętrzne eliminacje i wybór spośród nadesłanych zgłoszeń lub, jak w 1999 roku, w pierwszej kolejności powstał konkursowy utwór, a dopiero później szukano wykonawcy, który mógłby zaprezentować go na scenie. Skutek był równie mierny, pomimo tego, że wysyłaliśmy znane i popularne nazwiska: Mietek Szcześniak czy zespół Sixteen. Prawdopodobnie nikt tego nie pamięta, być może nawet sama zainteresowana, ale na Eurowizji wystąpiła również… Anna Maria Jopek. W 1997 roku zajęła w Dublinie 11. miejsce, czego nie odbierano wówczas jako spektakularnego sukcesu, a dziś przecież wzięlibyśmy taki wynik z pocałowaniem w rękę.

Lata 2000 to kolejne próby, publiczne preselekcje z uwzględnieniem głosów widzów i demokratyzacja całego procesu. Pierwsza taka próba w 2003 roku okazała się strzałem w dziesiątkę - na Eurowizję pojechał będący u szczytu sławy zespół Ich Troje, a Wiśniewski i spółka doskonale wpisali się w formułę konkursu, który na przestrzeni lat ewoluował i poszedł w stronę efektownego show. "Keine Grenzen" zapewnił Polsce wysokie 7. miejsce i na nowo rozbudził nadzieje Polaków, że po latach porażek znowu możemy sięgać gwiazd, a wszystko po to, żeby podczas kolejnych edycji zaliczać… kompletny blamaż Blue Cafe, ponownie Ich Troje, The Jet Set, Isis Gee, Ivan i Delfin, chórzystki z "Jaka To Melodia" - już sama ta wyliczanka brzmi śmiesznie, więc lepiej o tym wszystkim zapomnieć. W ostatnich latach bywało różnie, a prawdziwie świetny wynik zagwarantował Polsce jedynie Michał Szpak, czarując Europę swoim głosem i charyzmą w 2016, co zapewniło mu 8. miejsce.

Odpowiedni wybór reprezentanta i piosenki to jedno, ale Eurowizja rządzi się swoimi prawami i pewnych rzeczy po prostu nie przeskoczymy. Przede wszystkim, to mocno upolityczniony konkurs, gdzie wpływ na głosowanie ma nie tylko obiektywna ocena proponowanych utworów, ale i wzajemne animozje czy sympatie między poszczególnymi krajami. Polska z jakiegoś powodu nie może liczyć nawet na przychylność swoich sąsiadów. Sam konkurs to żywy organizm, który cały czas się zmienia. Przyjęło się, że Eurowizja to tylko show, a przepisem na sukces jest przede wszystkim oryginalny wizerunek czy wyśmiewane przez niedzielnych widzów dziwactwo (vide przywoływana od dekady "kobieta z brodą" Conchita Wurst), ale na ten moment to już bardziej krzywdzący stereotyp niż rzeczywistość. Świetna kompozycja ma szansę obronić się i bez efektownej oprawy, ale fajerwerki na scenie nie wynagrodzą już słabego utworu czy kulejącego wokalu. Przekonaliśmy się zresztą o tym wielokrotnie - Michał Szpak mógł pomarzyć o stagingu Luny, a mimo to, zachwycił. Cleo z "My Słowianie" miała i show, i wokal, ale - nie odbierając mu przebojowości - dość prymitywny i zbyt regionalnie brzmiący utwór niemający żadnych szans u jurorów. Trzeba bowiem nakarmić dwa wilki - jeden chce dobrej piosenki, drugi występu, który porwie publiczność przed telewizorami. Czegokolwiek nie próbujemy, oba zazwyczaj po naszych występach zostają głodne.

Wysyłanie niedoświadczonych debiutantów, niedoinwestowana produkcja sceniczna, słabe kompozycje, prywatne animozje wpływające na wyniki preselekcji - lista eurowizyjnych grzechów Polski jest bardzo długa. Podstawowym błędem wydaje się jednak upór Telewizji Polskiej, niezależnie od władzy i aktualnego dyrektorstwa, w wysyłaniu na konkurs artystów, którzy nie mają wsparcia rodzimej publiczności. Owszem, o naszym wyniku decydują ostatecznie inne kraje, ale jeśli my sami, w najlepszym wypadku, podchodzimy do naszych reprezentantów z całkowitą obojętnością, a w najgorszym obrzucamy ich błotem w sieci, to jakim cudem ktokolwiek inny ma się nimi nagle zachwycić? Recepta na sukces wydaje się więc dziecinnie prosta - na Eurowizję wysyłamy (my - publiczność w drodze głosowania) utalentowaną gwiazdę z dobrą piosenką i budżetem na występ. Wówczas szukanie winowajców będzie nawet nie tyle prostsze, co może zupełnie niepotrzebne, bo doczekamy się upragnionego podium. Macie już swoje typy?

Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
pudelek.pl
KOMENTARZE
(223)
Format
miesiąc temu
My się nie uczymy??? A czy to MY wybieramy kto nas będzie reprezentował?!!
erty
miesiąc temu
Nie zdziwiłabym się, jakbyśmy w przyszłym roku wysłali na Eurowizję Dagmarę Kazimierską. Świetnie tańczy i śpiewa. I taka kontrowersyjna. Na pewno się spodoba
Alka
miesiąc temu
My się nie uczymy? Teraz to odpowiedzialność zbiorowa? A kto się nas pytał kto ma pojechać?
Gość
miesiąc temu
Chyba nigdy nie było takiego tłumaczenia reprezentanta. U Bejby były ze 2 artykuły o wyniku, 1 z jej komentarzem na temat wyniku i 1z jej powrotu i przywitanie na lotnisku. Dziś jest jest wysyp artykułów, które można streścić stwierdzeniem, iż cały świat się uwziął. Może czas przyznać, że talent też jest ważny.
Wanda
miesiąc temu
Patokonkurs,gdzie wystepuja pomalowani transwestyci a poziom tego konkursu rodem z tanc budy z festynu w pcimu dolnym, Szkoda ze z naszych ppodatakow oplacany jest udzial w tym cyrku
Najnowsze komentarze (223)
M.W
miesiąc temu
Jak masz ojca milionera, to wszędzie zaśpiewasz...
Optymista
miesiąc temu
Ja wierzę że w końcu znajdzie się ktoś na tyle charyzmatyczny, utalentowany oraz ktoś kto będzie miał aspiracje nie tyle wejść do finału ale zawalczyć o podium. To nie jest niemożliwe. Jak nie teraz to może za parę lat. Cierpliwości.
Anulka
miesiąc temu
Obwinianie innych to bardzo polskie pudelku. Może trzeba przeanalizować tych którzy wygrali. Łączy ich charyzma której pani Luna nie ma. Autentyzm tez ważny, a nie udawanie kogoś innego. Luna nie ma dobrego głosu, muzyka i opracowanie biedne a co do słów to nic nie znaczą. Tak zwany word salad. Wyleciała bo nie była dostatecznie dobra.
Dariusz.K
miesiąc temu
Brakuje po prostu dobrej piosenki i wykonawcy. Przykład Szpaka i Górniak pokazuje że da się i nagle widzowie z innych krajów oddają swoje głosy na nas. Ale przede wszystkim Eurowizja to naprawdę nic nie znaczący konkurs. Loreen wygrała już 2 razy i co ? I nic...
Taka prawda ?
miesiąc temu
Może i to nie jest super sprawiedliwy konkurs, ale już się nie oszukujmy że pięknie zaśpiewała i niesprawiedliwie nie przeszła dalej. Ja tak to widzę.
Vvv
miesiąc temu
Ale jaja. Na niemieckich forach szkoda im Polski, że odpadła bo piosenka się ludziom podobała, wykon gorzej ale uważają że powinniśmy przejść dalej. Wszyscy są zgodni co do Irlandii że to masakra. Ciekawe kto na nich "glosowal"
O nie.
miesiąc temu
Znowu przerzucanie winy na widzow. Widzowie nic nie maja do gadania. Ani w kwestii kto ma byc danym programie, lub kogo ma nie byc i tak samo w sprawie eurowizji tez widzowie mieli guzik do powiedzenia. Ale jak wyjdzie jakas afera, to wszystko wina ludzi ogladajacych, ze niby tv popdporzadkowuje sie ich preferencjom. Teraz czytamy "Historia pokazuje, ze nie uczymy sie absolutnie niczego". Jakie uczyMY sie? Ktos inny konkretnie podejmuje za kulisami decyzje, tv to przyklepuje a potem, to WY widzowie, to wszystko przez WAS. Gdyby widzowie faktycznie decydowali, to polowa tych dennych programow dawno by zniknela a w ich miejsce byloby cos bardziej wartosciowego, a na eurowizje tez moze poszedlby ktos inny.
Mini
miesiąc temu
Niestety jest to konkurs narodowych sympatii i antypatii. Wiele bardzo dobrych piosenek nie zajęło miejsca na podium tylko dlatego, że wykonawcy nie byli z lubianego kraju.
Oh życie
miesiąc temu
Grażyna co zarobiła w tańcu z gwiazdami musiała oddać pudelkowi za zablokowanie komentarzy
nina
miesiąc temu
Teraz to trzeba mieć włożone pióro w cztery litery ,żeby wygrać. To nie jest konkurs piosenki a konkurs dziwadeł.
Gasworks
miesiąc temu
Dlaczego nikt nie pisze otwarcie że wynik ten zawdzięczamy nie ,,jakiemuś jury” ale bezpośrednio Panu Piotrowi Klatt z zespołu Róże Europy, który nie przyznał nawet jednego punktu Justynie Steczkowskiej a dał komplet 12 punktów Lunie. Dlaczego ten pan nie wytłumaczy się z tego wyboru oraz wyniku jego faworytki? Przypomnę iż bukmacherzy typowali Wichera jako pretendenta do wygrania tegorocznego konkursu
Ona
miesiąc temu
Aha dać ludziom wybrać. Pamiętacie jak wybrali euro ko ko spoko? No wlasnie
Olala
miesiąc temu
A mi jest wstyd, że w ogóle bierzemy udział w takim konkursie (muzycznym,podobno)!!! Pokaz golizny, upiornych strojów, satanizmu i antykultury. Jakie wartości nam daje oglądanie tego spektaklu? Żadne!
era
miesiąc temu
eurowizja nie swiadczy o tym kto sobie radzi
...
Następna strona