Jacek Łągwa zarobił na Ich Troje MILIONY. W czasach największych sukcesów dostawał WORKI Z GOTÓWKĄ. Po latach większość stracił
Jacek Łągwa, współtwórca Ich Troje, wspomina okres, gdy zespół grał niemal bez przerwy i generował ogromne wpływy z biletowanych koncertów. Muzyk przyznaje jednak, że po latach część zarobionych środków zniknęła przez nietrafione decyzje i problemy finansowe, które doprowadziły go do upadłości konsumenckiej.
Jacek Łągwa urodził się 11 października 1969 r. w Łodzi. Jeszcze w dzieciństwie próbował sił jako aktor, a w dorosłym życiu – wspólnie z Michałem Wiśniewskim – współzałożył zespół Ich Troje. Choć od początku działalności grupy pozostawał raczej w tle frontmana, podkreślał, że taki układ mu odpowiadał. Popularność projektu przełożyła się na bardzo duże pieniądze, o których w tamtym czasie głośno mówiły media.
W czasie największej popularności Ich Troje pojawiały się informacje, że Jacek Łągwa mógł zarabiać nawet 3 mln zł rocznie, a dodatkowo otrzymywać pieniądze z tantiem. Sam muzyk opisywał, że kluczowym źródłem przychodów były koncerty, a realia rozliczeń wyglądały dziś wręcz nieprawdopodobnie: przelewy bankowe nie były standardem, więc organizatorzy często płacili gotówką – w dużej części w banknotach po 10 i 20 zł. Łągwa wspominał sytuacje, w których menedżer przynosił do apartamentu worki pieniędzy z wpływów biletowych, a później w zespole dzielono środki, oddzielając część dla współpracowników i resztę dla muzyków.
Michał Wiśniewski mówi o KOŃCU SWOJEGO MAŁŻEŃSTWA na koncercie: "Pomyślałem sobie, że już wiem, co z nami się stało" (WIDEO)
Artysta opowiadał również, że zdarzało mu się jechać do banku z bardzo dużymi kwotami gotówki i wpłacać jednorazowo 80 czy 100 tys. zł, co budziło wyraźne zdziwienie pracowników placówki.
W rozmowie dla RMF FM Łągwa tłumaczył, że wysokie zarobki były m.in. efektem decyzji, by unikać występów niebiletowanych, także tych organizowanych przez miasta. Zespół miał konsekwentnie stawiać na koncerty, na które publiczność kupowała bilety, co – według muzyka – miało też "nie psuć rynku". To oznaczało kolejne rozliczenia gotówkowe, a ponieważ grupa grała praktycznie codziennie, takich "worów" z banknotami przybywało. Łągwa przyznawał, że w pewnych okresach potrafił przynosić do banku nawet kilkaset tysięcy złotych.
"Nie patrzyło się na ceny". Życie na fali sukcesu i złe inwestycje
Muzyk porównywał tamten czas do wygranej na loterii – z tą różnicą, że w przypadku Ich Troje "wygrana" miała się powtarzać. W jego relacji łatwo było wtedy stracić czujność: jak mówił, "nie patrzyło się na ceny", a wydatki przestawało się przeliczać wprost na kwoty, bo przy niemal codziennym graniu pieniądze pojawiały się szybko. Z czasem przyszły jednak nietrafione inwestycje i decyzje biznesowe – zarówno po jego stronie, jak i po stronie Michała Wiśniewskiego – co stało się jednym z czynników prowadzących do późniejszych problemów finansowych.
Upadłość konsumencka Jacka Łągwy: komornik, syndyk i plan spłaty
Po latach Łągwa stracił znaczną część pieniędzy, m.in. na nieudanych inwestycjach. Media opisywały też, że jego sytuacja finansowa mogła się pogorszyć po rozwodzie z pierwszą żoną. Ostatecznie muzyk ogłosił upadłość konsumencką; wskazywał przy tym, że wpływ na bieg wydarzeń miały również problemy biznesowe Michała Wiśniewskiego.
W rozmowie z Plejadą Łągwa wyjaśniał, że po upadłości syndyk sprzedaje to, co pozostało z majątku – w jego przypadku niewiele, bo wcześniej to, co możliwe, miał zająć komornik. Potem sąd ustala tzw. plan spłaty; muzyk mówił, że rozłożono mu go na trzy lata i że co miesiąc musi przelewać określoną kwotę, ale nie chciał ujawniać jej wysokości.
Dodawał też, że gdy "wysypał się finansowo" Wiśniewski, on był jego poręczycielem, więc konsekwencje spadły na niego. Narastające odsetki i brak środków sprawiły – jak opisywał – że kolejne elementy zaczęły się sypać "jak kostki domina". Łągwa przyznawał, że cały proces trwał łącznie około 10 lat i że przepadło wszystko, co latami odkładał. Deklarował, że chce odbudować finansowe zabezpieczenie z myślą o sobie i żonie, aby w przyszłości nie musiała się martwić o stabilność.
Jacek Łągwa o emeryturze: wyliczenia i ok. 3 tys. zł
Choć muzyk niechętnie opowiada o pieniądzach, w jednym z wywiadów zdradził, jak może wyglądać jego emerytura. W rozmowie z "Faktem" mówił, że opłaca składki od końca lat 80., a dzięki rozwiązaniu wprowadzonemu po upadku komunizmu miał możliwość opłacenia składek 10 lat wstecz – według niego było to około 10 proc. ich rzeczywistej wartości. Podkreślał, że podpisał wówczas umowę i dzięki temu ma staż liczony od 1989 r. Jednocześnie zaznaczał, że nie spodziewa się wysokiego świadczenia – z wyliczeń miało wynikać, że będzie to około 3 tys. zł.
W świecie show-biznesu od 2021 roku, a od 2022 związana z prawdziwą legendą: PUDELKIEM. Prywatnie eksploruje tatrzańskie szlaki i przemierzam kontynenty, ze szczególnym uwielbieniem dla Azji Południowo-Wschodniej. W mediach jestem jak agent 007: tropię dramy i wnikliwie przyglądam się zagranicznemu poletku.