Justyna Gradek ZARZEKA SIĘ, że nie związała się z Philippem Pleinem DLA PIENIĘDZY. Wierzycie?

W polskim show-biznesie trudno o drugą celebrytkę, która tak otwarcie rozprawiałaby o swoich astronomicznych wymaganiach wobec mężczyzn. W najnowszym wywiadzie Justyna Gradek przekonuje, że gdy wiązała się z niemieckim projektantem Philippem Pleinem, wcale nie kalkulowała jego majątku, a sam świat bajecznego luksusu był dla niej... mało namacalny. Wierzycie jej?

Justyna Gradek ZARZEKA SIĘ, że nie ujęły jej PIENIĄDZE Philippa PleinaJustyna Gradek ZARZEKA SIĘ, że nie ujęły jej PIENIĄDZE Philippa Pleina
Źródło zdjęć: © Getty Images, Instagram
Zulaz

Klikaj, zanim wszyscy zaczną o tym mówić!

Gwiazdy, skandale i momenty, o których jutro będzie głośno.

Sprawdź plotki

Nie da się ukryć, że przeciętny zjadacz chleba miałby spory problem ze sprostaniem oczekiwaniom Justyny Gradek. Modelka niedawno pochwaliła się w sieci wspomnieniem swojej "najlepszej randki w życiu". Wszystko zaczęło się od podstawionego pod dom Rolls-Royce'a z prywatnym szoferem, po czym tajemniczy adorator przetransportował celebrytkę helikopterem prosto do Monako. Poprzeczka wisi więc u niej wyjątkowo wysoko.


WIDEO
Justyna Gradek mówi, ile kosztowała ją nowa twarz! „Mam na twarzy Porsche”. Celebrytka planuje kolejną operację!

Droga Łodzianki na ścianki zaczęła się dobrych kilka lat temu, gdy portale plotkarskie z zachwytem ochrzciły ją mianem "polskiej Kim Kardashian". Z biegiem czasu medialny szum wokół jej osoby przeniósł się z kolejnych poprawek urody na wyjątkowo barwne i burzliwe relacje miłosne.

Lista sercowych podbojów Justyny Gradek robi wrażenie i bynajmniej nie przypomina katalogu skromnych chłopaków z sąsiedztwa - na celowniku celebrytki znaleźli się m.in. rumuński milioner, tajemniczy majętny adorator z Dubaju oraz rezydujący w Monako biznesmen. Prawdziwym apogeum zainteresowania mediów był jednak jej głośny romans z niemieckim projektantem mody Philippem Pleinem. Ich płomienne uczucie zakończyło się z potężnym hukiem po plotkach o niewierności i rzekomych skokach w bok projektanta. Ten natomiast oskarżał Polkę o to, że bez jego pozwolenia wydała z jego karty kredytowej... 30 tysięcy złotych.

Pieniądze Philippa Pleina nie miały dla Justyny Gradek znaczenia?

Mogłoby się wydawać, że u boku opływającego w niewyobrażalne luksusy projektanta, Justyna czuła się jak ryba w wodzie. Tymczasem w rozmowie w podcaście "Podcastersi" celebrytka zapytana wprost, czy od samego początku zdawała sobie sprawę z tego, jak bajecznie bogaty jest Plein, bez mrugnięcia okiem odparła, że fortuna Niemca nie była dla niej żadną kartą przetargową.

Wiedziałam, że ma Instagrama, widziałam, jakie prowadzi życie. Ale chyba ten cały świat to jeszcze nie był taki dla mnie namacalny i osiągalny - tłumaczyła.

Zamiast wizji pławienia się w luksusach Pleina, Justyną miały kierować czysto zawodowe ambicje.

Nie myślałam o takiej kategorii. Bardziej byłam nastawiona na tę sesję zdjęciową. Bo wow, Polka u Philippa Pleina jako modelka - byłoby się czym pochwalić w mediach społecznościowych – przyznała.

Wierzycie?

Justyna Gradek
Justyna Gradek © Instagram
Justyna Gradek
Justyna Gradek © Instagram
Justyna Gradek
Justyna Gradek © Instagram
Justyna Gradek i Philipp Plein
Justyna Gradek i Philipp Plein © Getty Images
Philipp Plein
Philipp Plein © Getty Images
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą